Dementora się strzeż

Wczoraj rodzinnie obejrzeliśmy reklamy pomiędzy którymi przez przypadek leciała trzecia część Henia Garncarza – ta, w której pojawiają się po raz pierwszy dementorzy. Dla szlachetnych mugoli małe wyjaśnienie: dementor to takie wysokie, chude, które porusza się latając dzięki skomplikowanemu układowi pieluchopodobnych strzępków, w które jest odziane. Ma toto jedną wstrętną cechę: wysysa z każdego spotkanego człowieka, zwłaszcza jeśli ów ma za soba ciężkie doświadczenia, wszystkie pozytywne myśli.

Dotarło do mnie, że znam takich ludzi. Ubrani sa normalnie i niekoniecznie mają wzrost siatkarza i sylwetkę anorektyczki, ale ich sposób bycia sprawia, że przebywając z nimi traci się z oczu wszelkie doświadczone w życiu dobro. Pozostaje tylko smutek i pragnienie samozniszczenia. Są nienasceni: jak wydoją z energii jedną osobę, przerzucają się na następną. Ich pojawienie rozpoznaje się po pojawieniu się w głowie wielkiego czerwonego napisu: „Wiej!” a jeśli się go nie posłucha po gwałtownie wzrastającym zapotrzebowaniu na prozac lub pół litra płynu z voltażem.

Cały problem w tym, że ich głodu nie da się nasycić, bo ich serca są dziurawe, jak wdzianka dementorów z wyżęj cytowanego filmu. Dziurawe, bo nie stać ich na jedyny w tym przypadku skuteczny uszczelniacz: zaufanie. Wiarę w to, że możliwe jest przebaczenie i wstyd nie jest oznaką utraty prawa do życia. Wstyd to wstyd, błąd to błąd. Najlepiej jest się z tego pośmiać, bo poczucie humoru, zwłaszcza na własny temat to najlepszy utrwalacz do powyższego uszczelniacza 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s