Wampir we mnie zaskowytał

Obiecałam sobie wczoraj, że koniec z komentowaniem kazań. Szlus i już. Tylko, że dziś ma krew krwiopijcy-przymusowego abstynenta zawrzała. Na ile była w stanie o tak wczesnej porze w tak zimnym pomieszczeniu.

Ojcowie na kazaniach przybliżają kolejne, wybrane z Biblii imiona Jezusa. Dziś padło na Krzew Winny. Wierni mieli szansę usłyszeć, iż „my wszyscy jesteśmy wszczepieni w Niego, przecież pijemy Jego Krew”. Cóż, kto pije, to pije. Wniosek logiczny i w kilkadziesiąt minut później unaoczniony jest jeden: tylko księża są włączeni w Chrystusa.

Rozumiem: na roratach jest ciemno, łatwo o rozlanie Krwi. Ale takie msze poranne, na których jest po kilka-kilkanaście osób – dlaczego wtedy nie ma komunii pod dwiema postaciami? OK, to msze w dzień powszedni – ale co środę jest wotywa do św. Jacka w kaplicy, ludzi też niewiele – czemu nie dać im możliwości przyjęcia Pana w pełnym znaku? Zwłaszcza, że wychodzi na to, że całowanie relikwii jest istotniejsze od spotkania z Jezusem w komunii, bo jest za każdym razem ;>

Jacek najwięcej cudów uprosił dla prostych ludzi, świeckich. Może komunię pod dwiema postaciami też uprosi… kiedyś 😀

Reklamy

14 thoughts on “Wampir we mnie zaskowytał

  1. Wiedziałam! Wiedziałam że Cię to ruszy. Jak tylko padły te słowa od razu pojawiło mi się w głowie: „Chyba wiem co sobie Ela teraz myśli” 😉

    Jeśli chodzi o argumenty przeciwko udzielaniu szaremu ludowi Komunii pod dwiema postaciami, to ostatnio zdarzyło mi się usłyszeć z ust pewnego księdza, że zakonnicom w klasztorach można jej udzielać, bo to kobiety świadome tego co przyjmują, a ze zwykłymi ludźmi różnie bywa (w domyśle: „więc lepiej nie dawać nikomu, bo nie wiadomo na kogo się trafi”). Aż się we mnie zagotowało, bo mogłabym wskazać sporo świeckich dużo bardziej świadomie uczestniczących w Mszach niż co poniektóre zakonnice. Świeckich, którzy tego nie wiedzą wystarczyłoby pouczyć, a nie utrzymywać w niewiedzy, a potem tą niewiedzą argumentować odmowę udzielania Krwi Pańskiej. Tylko oczywiście dużo wygodniej jest nic nie robić (katecheza dorosłych u nas leży i piszczy).

    • Ona już nie piszczy – martwi i ryby głosu nie mają 😀 A argument jest o tyle herezją, że nie wiem czym miałoby się Ciało Pańskie różnić od Krwi? Przecież i tu, i tu jest Jezus. Chyba, ze ten ksiądz wie coś więcej na ten temat, tylko się tajniaczy ze skromności z tak wielkim teologicznym odkryciem. Spytaj go przy następnej okazji… Ale stań wtedy w bezpiecznej odległości 🙂

      • Nie, nie. To raczej było w sensie, że z Krwią trzeba bardzo uważać bo łatwo Ją wylać i zakonnice, jako świadome tego co rzeczywiście przyjmują, robią to ostrożnie, a wśród szarego ludu dużo jest ciemnych i niedouczonych, więc można się spodziewać że mogliby jakimś niezgrabnym ruchem spowodować wylanie zawartości kielicha.

        Argument o ostrożności mnie zresztą zawsze rozwala, bo jakoś u Wschodnich Chrześcijan udziela się Komunii pod dwiema postaciami i nie słychać żeby dochodziło tam nagminnie do różnych nieprzewidzianych wypadków.

      • A, to w takim razie odszczekuje oskarżenie o herezję 🙂 A taki ładny stosik już zaczęłam układać, no 😉 Nie wiem co prawda jak ciemnota i niedouczenie przekłada się na zborność ruchów, ale argument i tak jest kiepski. Tak naprawdę powinien brzmieć: tak było zawsze a poza tym tak jest szybciej. O.

      • No wiesz… zwykły lud jest ciemny i pewnie w dużej części nie wie jaki Skarb przyjmuje, więc przy przyjmowaniu Krwi mógłby nie zachować koniecznej ostrożności. Rozdzielając tylko Ciało łatwiej go upilnować.

      • Za oświecanie ludu odpowiedzialny jest kler, jeśli tego nie robi, zaprzecza swojemu powołaniu i samemu sobie robi przy okazji krzywdę, bo tam gdzie duchowość eucharystyczna umiera, tam zamierają powołania. Nie mówiąc o tym, że lud przestaje szanować księży, ale temat na długą notkę na kiedy indziej.
        Ja tam jestem za interpretacją, że po prostu działa tu zwykła inercja: większości się nie chce a następne pokolenia powielają schemat. Na szczęście sa miejsca, gdzie ten ruch jest odwrotny i kiedy widzę księdza, któremu się chce działać, głosić a przy okazji użerać z tymi księżmi, którzy próbują go spacyfikować w myśl zasady, że „psuje im rynek” swoim przykładem, to jakoś naturalnie rodzi się we mnie modlitwa uwielbienia, że Bóg jeszcze takich „wariatów” powołuje i ich utwierdza na drodze tego wezwania.

      • Jeśli inercja – tym gorzej.
        Wracamy na tory naszej kiedyś-już-dyskusji: Ty uważasz, że zaniedbania i grzechy osób – ja uważam, że „grzechy systemowe”.
        Nie byłoby inercji – jeśli byłoby rozumienie i poważne traktowanie Wiary (nie obrzędu) i Drogi ku Niemu (nie zachowywaniu czegoś, co już było). A jeśli jest inercja – to może nie działa Duch?

        Jeśli postępowanie księży przekłada się na powołania, to może i nie są to powołania, tylko statystyka i struktura społeczna? A jeśli są to Powołania, to ich spadek na świecie może być znakiem Opinii Powołującego…

        No dobrze, dość prowokacjom – czas na pozdrowienia 🙂

      • System budują i funkcjonują w nim ludzie, dlatego żaden system nie jest i nie będzie doskonały a w nawet niezbyt doskonałym systemie rozsądni i umiejący kochać ludzie są w stanie dobrze funkcjonować. A co do Ducha: można grać najpiękniejszą muzykę do upadłego, ale jeśli ktos sobie włożył korki w uszy, to i tak ta muzyka go nie przemieni.

        Odpozdrawiam 😉

  2. Dobrze, że się Jezus nie zastanawiał na krzyżu, żeby Mu się za bardzo na ziemię nie ulało…

    Jestem bliski stwierdzenia, że mamy do czynienia w kościele z fałszywym sakramentem – jakimś źródłowym niezrozumieniem, co się właściwie Wydarzyło…

    Poza tym, cała sprawa z udzielaniem wiernym Krwi ociera się moim zdaniem o możliwość posądzenia hierarchii o utrudnianie wiernym dostępu do B. – co jest możliwie najcięższym zarzutem wobec kościoła, jaki można postawić. Tu naprawdę chodzi o coś sto razy poważniejszego, niż te wszystkie „problemiki” z celibatem, wykładniami antropologicznymi, itd.

    Dlatego, m.in., tak spodobał mi się O’Collins.

    Polecam, któryś już raz: np. Mt, 23 – zwłaszcza Mt, 23, 13!

    Ja, oczywiście, nie jestem święty – ale czy mam szanse być nim w KK?

  3. Mimo wszystko macie dobrze z tymi dominikanami. U nas,na Podlasiu „walczymy” o ciało Chrystusa na rękę. Jest to dla mnie i mojego męża sprawa istotna, podmiotowo-swiadomościowa i godnościowa – może to dla kogoś śmieszne, ale ja nie chcę być traktowana jako ta gęś,której wkada się w gardło (w gardziel) pokarm. Księża odmawiają komunii na rękę -ja ją wystawiam, a oni mi na siłę do ust. Trudno mi się szarpać z księdzem przy ołtarzu,lub dyskutować. Uruchamiam więc szybkościowo pokorę, ale coś niedobrego we mnie zostaje. Poszlam kilka razy po mszy spytać, dlaczego… Jeden arogancko odpowiedział,ze w w Polsce nigdy tak nie dawano, inny, że to naprawde drobna sprawa…
    Myślę, że może teraz, gdy ta grypa świnska,księża z obawy o zarazenie zaczną rozdawac komunię na rękę.

    • Wolę komunię do ust, ale to z tego względu, że najłatwiej byłoby „przepchnąć” komunię pod dwiema postaciami przez zanurzenie a taka jest właśnie do ust. A komunikowanie pod dwiema postaciami jest dla mnie istotniejsze od tego, czy przyjmuję te postacie od razu do ust czy na rękę a potem Krew z kielicha.
      Episkopat zezwolił na komunię na rękę, więc nie widzę przeciwwskazań. Widocznie trafiasz na bardzo konserwatywnych księży.
      Pozdrawiam 🙂

    • Oby tylko w obawie przed świńską grypą nie zaczęto wszystkim obowiązkowo udzielać Komunii na rękę. Pojawiły się już takie głosy, że powinno się przejść tylko do takiej formy:
      http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,11717098,wiadomosc.html?ticaid=19463
      Jeśli o mnie chodzi to Komunii na rękę nie przyjmuję i przyjmować nie chcę. Z różnych powodów. Choćby z czysto praktycznego, że bałabym się tego że na dłoni zostaną mi drobinki Ciała Pańskiego.
      Jakoś żadne zagrożenie zdrowotne nie jest mnie chyba w stanie przekonać do takiej formy (inne argumenty możliwe że tak, ale ten nie).

  4. A czy można prosić, żeby teolodzy chodzący na upiorną porę na msze i słuchający dziwacznych kazań, mogli te przemyślenia puścić gdzieś w przestrzeń fachową, a co ważniejsze decyzyjną? Bo z całym szacunkiem dla Autorki, ale przypuszczam, że biskupi krakowscy tego bloga nie czytują…
    Pani teolog, jak się już ma misję nauczania, to czasem trzeba też nauczyć biskupa, jeśli w którymś miejscu dopadła go demencja 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s