Jak nauki szczegółowe zrobiły ziazi wierze we wszechmoc Boga

Bo, proszę szanownego czytelniczego ogółu, kiedyś to było łatwo. Zagrzmiało? Pan wyraża swój gniew. Spadł piorun? Pan się zdenerwował i pokarał. Potem przyszli badacze tego, co naturalne, i okazało się, że zagrzmiało, bo spotkały się chmury naładowane elektrycznymi ładunkami o przeciwnych znakach i w ten sposób rozładowały napięcie a piorun spadł i to tu a nie gdzie indziej, bo ładunki elektryczne tak już mają, że pociąga je to co wysokie bądź metalowe. Wtedy takie ładne spiątko da się zrobić, wizualnie efektowne.

I o ile w tych przypadkach jeszcze dało się bronić ingerencji Boga, jako niebezpośredniej, to już Darwin ze swoją teorią kompletnie przegiął. Podważył prawdę o stworzeniu, wymyślił sobie procesik ewolucji a potem do tego pewien facet z ADHD, Einstein mu było, podważył dotychczasową geometrię oraz udowodnił naukowo powszechnie znaną prawdę, iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ale dla wiary we wszechmoc Boga nie były najgorsze fakty – najmocniej w nią uderza mentalność, która może wynikać z sukcesów metodologii nauk przyrodniczych oraz ogólnego przekonania, że wiemy już wszystko a to czego nie wiemy, z pewnością wkrótce wyjaśnimy i Bóg do niczego nam nie jest potrzebny w tej układance. I to jest prawda, moi drodzy – Bóg nie jest bezpośrednio zamieszany w tę układankę, ale nie wolno zapominać, że za pomocą przyjętych w niej zasad układania nie da się stwierdzić Jego istnienia. Bo On jest z innego porządku myślenia  i doświadczenia, którego metodologia nauk szczegółowych nie obejmuje i nie dotyka. I ich odkrycia wcale nie negują Jego istnienia, chociaż sposób myślenia: „Jak nie pomacam, to nie uwierzę” ewentualnie „Jak mi z przeliczeń nie wyjdzie, to nie istnieje” próbuje się wprowadzać także do teologii.

Naukowo możemy uchwycić fakt Wcielenia a w zasadzie nie on sam, co historyczne uwarunkowania oraz powstanie wspólnoty Kościoła i jej rozwój. To samo zresztą dotyczy powstania i rozwoju narodu izraelskiego, zwłaszcza jego religijny fundament, który zresztą do tej pory go spaja i określa. Nie możemy jednak w ten sposób uzasadnić doświadczenia wiary, chociaż możemy fizjologicznie opisać, jakie części mózgu się aktywują podczas przeżyć mistycznych. Pozostaje sfera decyzji, której do końca nie ogarniamy, świadectwo ludzi, którzy zgodnie z regułami psychologii i socjologii powinni reagować inaczej, ale pod wpływem przyjęcia Jezusa jako Pana i pod wpływem Ducha działają w sposób niezdeterminowany swoimi doświadczeniami. Tę zagadkę próbował opisać wciąż na nowo w swoich powieściach Dostojewski, ale nawet on jedynie opisywał, nie udało mu się jej rozwikłać.

Wszechmoc Boga okazuje się być doświadczeniem dostępnym tylko tym, którzy zaufają. Karkołomne zadanie. Jak historia pewnego franciszkanina, misjonarza w Afryce, który szedł z dziecięca procesją Bożego Ciała i w pewnym momencie zobaczyli z naprzeciwka jadącą z całym impetem w ich stronę ciężarówkę. Dzieci z piskiem uciekły do rowu a franciszkanin szedł dalej prosto, tylko w duszy poweidział Bogu: „Jezu, Ty jesteś Panem całego świata, Ty jesteś Panem tej drogi. Przecież nie będę z Tobą skakał do rowu!” I kiedy sytuacja stała się dramatyczna, ciężarówka nagle z piskiem opon zahamowała kilkanaście centymetrów przed kapłanem. Okazało się, już na posterunku policji, że jej kierowca był muzułmanin, który chciał wyznać swoją wiarę rozpędzając tę procesję. Wcale nie chciał hamować – coś nagle wcisnęło jego nogę w pedał hamulca. Siła, której nie był w stanie zwalczyć.

Bo Jezus naprawdę jest Panem tamtej drogi. Każdej drogi. Ale niestety nie da się tego udowodnić empirycznie, do tego potrzeba uznania swoich ograniczeń, także ograniczeń wynikających z naszego sposobu poznawania i opisywania świata.

Reklamy

8 thoughts on “Jak nauki szczegółowe zrobiły ziazi wierze we wszechmoc Boga

  1. „najmocniej w nią (wiarę) uderza mentalność, która może wynikać z sukcesów metodologii nauk przyrodniczych oraz ogólnego przekonania, że wiemy już wszystko a to czego nie wiemy, z pewnością wkrótce wyjaśnimy”.
    To jest moim zdaniem istota problemu: przekonanie, że bardzo dużo wiemy. Jednym słowem – pycha.
    Bo co z tego, że wiemy 10 razy, nawet 1000 razy więcej niż kiedyś, jeśli nie wiemy nawet, jak duży ( i czy w ogóle skończony) jest obszar wiedzy?
    „Ogólne przekonanie” jest po prostu mylne. Nie wiemy czym jest siła, czas, przestrzeń, prawdopodobieństwo. Umiemy je nazywać i obracać w palcach. Czasami nawet używać. Ale czym są? wiemy tyle samo, co 5 tysięcy lat temu.
    Mówić, że wiemy wszystko może tylko ten, kto w życiu nie zbliżył się do granicy ludzkiej wiedzy. Lub nie zadaje pytań.
    Pozdrawiam !

    • Podobnie jak ty pisze ks. Heller. Kolejne odkrycia stawiają kolejne pytania, niestety w szkołach uczy się jako pewników rzeczy, które są hipotezami. Taki Wielki Wybuch to hipoteza. Najbardziej prawdopodobna, ale zawsze hipoteza.

  2. Racja – zgoda co do pychy, mentalności.

    Bałbym się jednak wiary jako opozycji do – ujmę to tak: naukowych interpretacji rzeczywistości.
    Bałbym się wiary „zapchajdziury” i subiektywnych odczuć, magii…
    Wiary ślepej na – wcale nie „najgorsze” odkrycia fizyki i nauk przyrodniczych, ale antropologii, historii (w tym egzegezy tekstu np.), które stawiają być może poważniejsze pytania…
    A już w ogóle – mnie przynajmniej – najbardziej „osłabiają” jakieś jawnie przekombinowane apologie lub naciągane „świadectwa”, choć je szanuję i korzę się w swojej pysze z kolei…

    Ostatecznie, poznanie może oczyścić do miłości (mądrości) i umożliwić Rozpoznanie, wiara zaś zawsze – w wymiarze egzystencji – lepsza od pewności, bo żywa po prostu, pełna wiatru, świeżości, a nie jakieś tam zabite dechami, pewne siebie, zagubione w sobie „ja” (niekiedy takim jest ja „wierzące”, mimo że absolutnie pewne każdej instrukcji watykańskiej i tradycji, które wiarę sprowadzają do kompulsji nieomal)…

    etc. etc. Pozdrawiam.

    ps. Na Deon.pl bardzo spodobał mi się tekst O’Collinsa „Siedem marzeń o współczesnym Kościele” – polecam 🙂

  3. To, co Bohjan pisze o świadectwach (jesli dobrze rozumiem), niestety! jest mi bliskie. Nie cieszy mnie to ,,sojusznictwo” wcale, bo w tym momencie tez myslę o pysze, a więcej: o pysze ,,samoopanowania”, pysze wiary, która ,,heroicznie” obywa się bez cudownych interwencji. I niestety przychodzi wtedy myśl, że to może inna strona braku zaufania (o którym, Elu, piszesz w notce). Z drugiej strony nie chciałabym przecież przeciwstawiać sztucznie zaufania wiernosci.
    I tak by można myśleć po krawędź obłędu:)albo ,,zapieścić się” w myśleniu, ale na ratunek chyba przychodzi życie, które, wprawdzie w moim odczuciu nie daje mi bladego pojęcia o sposobie ,,oddziaływania” Boga, to jednak wymaga konkretnych odpowiedzi w bardzo konkretnym układzie odniesienia wymierzonego onegdaj/zawsze krzyżem.
    Pozdrawiam

    • Hm, tam gdzie jest krzyż, jest i Boże działanie. Bez Niego krzyż jest nie do uniesienia. Zresztą trudno mi tu odnosić się jakoś do Twojego doświadczenia, za mało o nim wiem. Najtrudniejsze w chrześcijaństwie jest właśnie pozostanie w nieustannym napięciu pomiędzy skrajnościami. Tu akurat: wiedzy i wiary. Fakt, czasem to prowadzi na skraj obłędu. Ufam, że tylko skraj 🙂

      Odpozdrawiam!

  4. Oj wyszło jakoś ponuro:)Pewnie zbyt ciemno sie objasniłam. Nie idzie o to, ze nie oddziaływuje, ale że trudno te ,,sposoby” racjonalizować (i tego dotyczy blade pojęcie -niepojęcie). Jeśli Chrystus wymierzył nasze doświadczenie, swiat krzyzem, na który wyniosła Go miłość (a nie pragnienie cierpienia), jesli uczynił nas jej dziedzicami, Nią Opatrzył nas na drogę, to moze w niej (przemieniającej) zamyka się(a przecież otwiera) Jego Opatrzność. I moze to wystarczy. Nic ponad ten Cud.
    Pozdrawiam
    Uciekam
    Miłej Niedzieli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s