Nerwicowo

We współczesnym świecie łatwo o nerwozę. U siebie, na ten przykład, zaczynam dostrzegać niepokojące objawy lęku przed otwieraniem lodówki. Co wchodzę do kuchni, to łapię się na neurotycznych rzutach okiem w stronę jej drzwiczek. Wyjmowanie z niej czegokolwiek to prawdziwa gehenna: zamykanie oczu, zaciskanie zębów i napięcie mięśni na wypadek gdyby trzeba było odskoczyć. Przyczyna jest prosta: a jesli i tam jest Autor jednej z redagowanych przez mnie książek?

Aaaaaa!

Bo on jest wszędzie: standy w empiku, witryny w księgarniach, banery w internecie, promocje w księgarniach internetowych. I do tego jeszcze tzw. osobowość telewizyjna, więc uprzejmi znajomi podsyłaja mi linki do stron, ja nieostrożna klikam a tam znowu… ON!

Straszne.

Całe szczęście jeszcze mi się nie śni.

Bo tak ogólnie to nic mi się nie śni – wstaję codziennie na roraty, co powoduje, że noc w moim odczuciu trwa sekundę. Nie, przesadziłam – nanosekundę. Ogólnie to przykładam głowę do poduszki tylko po to, żeby natychmiast ją poderwać na dźwięk budzika. Po ludzku: tortury, po wierzącemu: asceza. I cieszę się, że wciąż udaje mi się poderwać tę głowę, umyć, ubrać i wyjść w ciemność. To wzmacnia.

A z redakcyjnych pozytywów: numer poszedł do druku (jupi!) i kwartalnik ma konto na Facebooku – tacy nowocześni jesteśmy, a co! A tu tradycyjnie okładka drukującego sie własnie numeru:

Reklamy

28 thoughts on “Nerwicowo

  1. Jest wszędzie: w moim kościele parafialnym na mszach, na które chodzę. Na dworcu, kiedy kupuję bilety. W klinice dentystycznej, gdzie się leczę. Na Starówce, kiedy idę na spacer. Też już zaczęłam bać się swojej lodówki ;-> A, i śnić mi się raz śnił. Że mieszkałam w bloku i okna mojego mieszkania wychodziły na okna jego mieszkania w sąsiednim apartamentowcu. Rzecz jasna, trwała ukradkowa obserwacja z obu mieszkań, co to za jedni mieszkają naprzeciwko.

    Mnie też chodzenie na roraty bardzo wzmacnia – potrzebuję teraz nadziei, bardzo. Wzmacnia też dlatego, bo wstawanie o 5.30 tak samo nie jest moją mocną stroną.

  2. Nowy numer eSPe zapowiada się wyjątkowo interesująco, zatem w czasie przerwy świąteczno-noworocznej będę nań polował w katowickich księgarniach. No i przy okazji już się zgłosiłem do znajomych na Facebooku 🙂

    • Potwierdziłam znajomość 😉 Cod o nowego eSPe, to w tej przerwie może go jeszcze nie być w księgarniach, bo handlowcy jeżdżą dopiero od początku stycznia 😦 Może jakoś inaczej da się to załatwić?

      • Może w końcu jakieś spotkanie uskutecznimy? Odwiedziny kolędowe w Krakowie, albo wizyta pani Redaktor w Katowicach? Zapraszam czym chata bogata! Dobrej kawy, pierników i tematów do rozmowy na pewno nie braknie 🙂

      • Pomysł bardzo mi się podoba, chociaż ja w okresie międzyświątecznym niestety pracuję i pewnie raczej musiałbyś pokolędować w Krakowie. Może tak być? Ustalimy jakis termin i uskutecznimy! Już się cieszę 😀

  3. Bohjan, lubię jego złośliwe poczucie humoru, ale facet jest kompletnie nie w moim typie 😛 a że ciągle się moje drogi z nim gdzieś krzyżują, to potem mi się to śni. co ja na to, biedna, poradzę?

  4. @ Andalo
    Trudno być chrześcijaninem w dzisiejszym świecie – nawet drogi Wam się krzyżują :):):)
    @ Andalo & Ela
    Oczywiście, że jestem zazdrosny – ani nie mogę się natknąć w Warszawie, ani książki do Krakowa podesłać 🙂 – ale fantazji nie sprzedaję, choć wielu już tu, niedawno, zdążyło 🙂
    Pozdrawiam serdecznie i życzliwie bardzo 🙂

    • ja to raczej zastanawiam się, jaki przypadek tym rządzi – z góry zaznaczam, że nie jestem TW Pudelka ani innego pudelkopodobnego medium.
      daj znać, jak będziesz w stolycy, to się natkniesz 🙂

  5. A ja Szymona H. w ogóle się nie natykam. Tyle, że nie oglądałam kilku ostatnich odcinków „Mam talent” (w domu mnie nie było), religia.tv nie posiadam, z Targów Książki wyszłam 5 minut przed przybyciem w/w pana (za to natknęłam się na kilometrową kolejkę fanów i fanek polujących z nową książką na autograf szanownego autora), a na spotkanie promocyjne owej książki w naszym OP-klasztorze nie poszłam bo mi się nie chciało nigdzie chodzić takim późnym wieczorem. I żeby nie było…. bardzo Szymona lubię (nie omijam go szerokim łukiem), ale po prostu tak się jakoś wszystko składa.

    Tegoroczne roraty przechodzę w zasadzie bezboleśnie. Tyle, że podjęłam heroiczną (jak na mnie) decyzję: chodzę spać o 22:00-22:30 (a normalnie to koło północy). No i wiosna na zewnątrz też swoje robi (to jednak co innego niż wychodzić z domu na mróz i śnieg).

    A teraz dobranoc (czas spania nadchodzi 😉 ) i do zobaczenia o 6:30 🙂

    • Do zobaczenia! A na spotkanie dobrze, że nie poszłaś, bo były dzikie tłumy, nawet nie dało się wejść do sali. Jarema ma rację pisząc, że ewidentnie istnieje w polskim Kościele zapotrzebowanie na kogoś takiego jak Szymon.

      Pozdrawiam ciepło!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s