Anegdotka i ponowny atak Ciotki Dobrej Rady

Jeśli ktoś chciał się przekonać z czego płynie siła dominikańskiego głoszenia, mógł to zrobić z łatwością na dzisiejszych roratach. Ojciec Norbert podszedł do ołtarza i po chwili głębokiej ciszy zapytał: „Czemu my tak wcześnie wstajemy?” Czuło się, że jest to prawdziwe contemplata aliis tradere*. Pytanie wypływające z głębi pytającego, z jego przestrzeni egzystencjalnego doświadczenia. Dramatycznego egzystencjalnego doświadczenia…

😀

Zasadniczo ja jednak nie o tym, ale znów o seksie. Tym razem przedmałżeńskim a tak najbardziej to o zamieszkaniu przed ślubem.

W Kanadzie ukazał się właśnie raport pt. „Rozwód: fakty, przyczyny i konsekwencje” (Divorce: Facts, Causes and Consequences) sporządzony przez The Vanier Institute of Family. Chciałabym się tu skupić na jednym jego aspekcie a mianowicie na danych dotyczących rozwiedzionych par, które przed ślubem mieszkały ze sobą.

Otóż przekonanie, że wspólne zamieszkanie przed ślubem pozytywnie wpływa na trwałość późniejszego związku, pozwala się lepiej poznać partnerom, pomaga doskonalić umiejętności służące budowaniu relacji, etc. okazuje się być klasyczną urban legend. Pary mieszkające ze sobą przed ślubem rozwodzą się po ślubie podobnie jak pary, które ze sobą nie mieszkały.

Co więcej, takie pomieszkiwanie (tak wynika z badań Ambert, które tu relacjonuję) powoduje, iż partnerzy (niestety najczęściej mężczyźni) po pierwsze przestają być zainteresowani zawarciem małżeństwa, po drugie o wiele łatwiej zdradzają partnera. Oba te nawyki powodują, że nie angażują się w budowanie relacji (więc nie doskonalą wcale umiejętności związanych z byciem w niej), ponieważ traktują ja przejściowo. Niestety, odbija się to także na pożyciu małżeńskim takich par – partnerom w wielu z nich jest trudniej sobie zaufać, nawyk niepewności co do trwałości związku nadal trwa. Często też zamieszkanie przed ślubem nie jest próbnym małżeństwem, ale para lub jeden z partnerów nie planuje się wiązać, po prostu potrzebuje kogoś do towarzystwa i do łóżka, czasem też koszty utrzymania są niższe. Po prostu jest to dobry interes.

Nie będę komentować wyników tych badań. Każdy sam wyciągnie sobie wnioski i sam na własnej skórze za jakość tych wniosków zapłaci.

Tylko gdzieś z tyłu głowy dzwoni mi fraza z Lewisa, że to, co nie jest wieczne, jest wiecznie nieaktualne.

Tia.

*Przekazywać innym owoce kontemplacji – hasło Zakonu Kaznodziejskiego.

Reklamy

One thought on “Anegdotka i ponowny atak Ciotki Dobrej Rady

  1. z obserwacji moich znajomych psychologów wynika, że bardzo dużo dzieci rozwiedzionych rodziców ląduje na psychoterapii z powodu problemów w relacjach z innymi ludźmi: nieadekwatnego obrazu samego siebie, braku wyraźnych granic psychicznych, wkręcania się w „dziwne” związki, niczym nieuzasadnionych lęków, itp. w tym raporcie też zdaje się coś na ten temat jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s