Wielkopolsko

Sentyment do tego miasta jest efektem szczepienia kolejnymi tomami Jeżycjady, zwłaszcza Opium w rosole. Z rozrzewnieniem oglądałam dziś w słońcu schody opery, na których obtłukł sobie kość ogonową Maciek Ogorzałka oraz skwer po drugiej stronie. Pomykanie na tramwaj po Teatralce niosło w sobie to rzadkie a tak fajne uczucie spacerowania po mieście, które oglądało się jedynie w przewodniku, choć dawno już chciało się je zobaczyć w rzeczywistości.

Miasto Koziołków i marcińskich rogali mnie zachwyciło.

Zasadniczo byłam tam, żeby poprowadzić seminarium naukowe o teologii ciała. Grupa jest spora – 30 osób, o bardzo różnym wykształceniu. Znów temat posłuszeństwa kobiety mężczyźnie a tym samym rozumienia hierarchii stał się punktem zapalnym dyskusji. A to dopiero pierwsze spotkanie, mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze ciekawiej.

Całość organizuje Marta Maciszewska, oficjalnie Instytut Tertio Millenio, oddział Poznań, mniej oficjalnie: pasjonatka tematu. Wygląda na to, że udało jej się trafić w niszę i to taką, która potrzebuje wypełnienia. Czuję ciężar odpowiedzialności a jednocześnie mam poczucie, że dobrze jest. Dobrze jest. Podejrzewam, że modlitwa w rewelacyjnej kaplicy adoracji u poznańskich OP miała spory wpływ na to poczucie 😀 Nie mówiąc o sympatycznym noclegu i porannym śniadanku – jednak nie ma to jak OPsia rodzina i niezawodny o. Jakub Kruczek (jeszcze raz z serca dziękuję, padre) 🙂

A teraz spać. To był długi i męczący tydzień skonstruowany zgodnie z zasadą: „Jak nic się nie dzieje, to nic się nie dzieje, ale jak już się dzieje, to dzieję się wszystko na raz”. Ciocia Dobra Rada wam to mówi z głębokim przekonaniem oraz chęcią uwierzenia słowom wieszcza Grzegorza (ale on tak bez przypisów i do tego jeszcze poeta…):

Reklamy

12 thoughts on “Wielkopolsko

  1. Tęsknię za ojcem Jakubem 😦 Taki jak on jest tylko jeden. Żeby jeszcze kiedyś do nas wrócił… Taka niezwykła dobroć i życzliwość. Zupełnie ekstraordynaryjna w ww. zakonie 😦

  2. Też lubię Poznań, w sposób tajemniczy dla mnie samego 🙂 Może dlatego, że jestem koziołkiem?
    Pozdrawiam Cię Ciociu – wujek znad morza.

  3. Też chodzę w Poznaniu zawsze po jeżycjadowych miejscach, po Teatralce, przechadzam się przed Operą, wreszcie, last but not least, odwiedzam Jeżyce; udało mi się nawet kiedyś wejść do przepięknej kamienicy na Roosevelta 4…

  4. Ponieważ nie chce mi się jeszcze pisać tekstu o blogach, który napisać muszę, bo się zobowiązałem, to się podczepię blogu Twojego i spytam:
    o co chodzi z teologią ciała? O ile wiem, teologia to „nauka” o B.. Czy w sprawach ciała mamy wypełnić jakiś boski plan – czy może jednak jesteśmy wolni? Rozumiem, że pewnie zajmujecie się na tym seminarium (owularium?)”naukowo” erotyką… Hm. Czy w „teologii ciała” jest miejsce na refleksję nad dietą, ćwiczeniami fizycznymi, kosmetykami, poprawną sylwetką, czy – zwyczajowo – tylko antykoncepcja jest szkodliwa okrutnie dla zdrowia?
    Tak sobie prowokuję, jakoś zdystansowany do „teorii” oderwanej od praktyki – a pewnie nikt nie robi tam w Poznaniu jakichś ćwiczeń do wykładów :)Czy nie lepiej głosić prawdziwą Miłość, namyślać się nad jej fenomenem – a reszta „sama wyniknie”?

    Takie tam wtrącenie kogoś, kto się ponoć w Poznaniu począł 🙂 Pozdrawiam.

    Ps. Niedawno, przyglądając się książce o Kamasutrze, przyszła nam do głowy z kolegą wizja sceny filmowej, w której kochankowie moszczą się w łóżku nad wielkim albumem instruktażowym w wyraźnym skonfudowaniu…
    ONA: Nie, no zobacz, ty nie masz tej nogi trzymać z tej strony, tylko tu, jak na zdjęciu.
    ON: Ale ja jej teraz nie przełożę…
    ONA: Oj, daj, Ty się nie znasz…
    I wszystko wygląda mniej więcej, jak przy składaniu szafek z IKEI 🙂 Myślę, że tak trochę może być z teologią ciała („A teraz Ty będziesz moją Oblubienicą i będziemy się poznawać…”).
    Oj, już chyba zaczynam przesadzać, a przecież zima 🙂

    • Teologia ciała to namysł nad tym co moje ciało mówi o Bogu. Erotyka to ważny wątek, ale poboczny i, zgodnie z twoimi intuicjami, ostateczny.
      Scena z Kamasutrą rzeczywiscie byłaby mocna, choć strasznie pozbawiona erotyki i sensu. Przynajmniej jak dla mnie 🙂

  5. Fakt, zapomniałem, że jesteś w tym dobra – w końcu tak trafiłem na Twój trop :)Mam nadzieję, że tak to się dzieje, jak Twoje myśli onegdaj.
    A scena – oczywiście, że jest bez sensu i bez seksu, ale mam wrażenie, że tak to zaczyna wyglądać WSZĘDZIE, gdzie za dużo się gada i za dużo instruuje.
    Pozdrawiam z zakrętu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s