Klub Zapalaczy Ogarków

Na początek małe zastrzeżenie: nie uważam celibatu księży za dogmat, co więcej – uważam, że jest możliwy taki scenariusz, że Kościół powróci do święcenia żonatych mężczyzn (bo tak de facto wyglądałoby zniesienie wymogu celibatu). Jednoczesnie uważam, że celibatariusze są bardzo ważną częścią Kościoła i nie tylko dlatego, że sama do nich się zaliczam.

W dzisiejszej Rzepie można przeczytać alarmujący raport mówiący o tym, iż w Hiszpanii co 5 ksiądz jest żonaty (ślub cywilny) a pomimo to sprawuje sakramenty. Episkopat przymyka na to oko, bo brakuje kapłanów. Jak to mawiają: z braku laku starczy kit. Oczywiscie jest to dobry punkt startu do rozpętania dyskusji o sensowności celibatu, jego „szkodliwości” i innych takich.

Nie chcę w to wchodzić.

Po lekturze tego tekstu przyszła mi do głowy inna refleksja: kiedyś chrześcijanie zadawali sobie pytanie „Co jeszcze mogę zrobić dla Jezusa? Co jeszcze Mu oddać? Jak życ, by jak najlepiej Mu służyć?” Teraz wydają się pytać: „Który z zakazów mogę uchylić a mimo to jeszcze załapać się na bycie chrześcijaninem? Jak duży może być ogarek dla świata/diabła, żeby nie przyćmił świecy dla Boga?” Myślę, że ta zmiana wypływa głównie z utraty żywej więzi z Chrystusem i utraty wrażliwości na wspólnotę. Rozpaczliwie jesteśmy osamotnieni, jednak lęk przed bliskością innych okazuje się być silniejszy. Innych, a więc i Boga. I gdzieś w tym szukaniu po omacku źródła siły wchodzimy w bezpieczne, bo przez pokolenia przećwiczone schematy: małżonek, dzieci, dobra materialne. Żeby poczucć się kimś, żeby poczuć się bezpiecznie. Żeby nie musieć się zmieniać i rozwijać, bo strach pomysleć przez co trzeba będzie przejść.

Strach to olbrzymia siła. Szatan o tym wie, dlatego tak często się nim posługuje.

Reklamy

10 thoughts on “Klub Zapalaczy Ogarków

  1. No tak, ale co lepsze: żonaty ksiądz czy żaden ksiądz? 😉 Ksiądz to też człowiek, jeden potrafi żyć sam, inny potrzebuje bliskości innego człowieka. Pewnie wielu z nich przeżywa wielki dramat, kiedy musi wybrać między powołaniem do małżeństwa a powołaniem do kapłaństwa. A przecież wcale nie musi wybierać… Przez całe wieki nie musiał wybierać. To tylko zwyczaj, zresztą wprowadzony z przyczyn polityczno-ekonomicznych…

    I to chyba nie zawsze o strach chodzi czy o łamanie zakazów. W końcu przed małżeństwem, zwłaszcza panowie, też czują strach, a życie bez żony jawi im się czasami jako raj na ziemi 😉

    • Uważam, że żaden, jesli jest to sytuacja, kiedy pan publicznie przyrzeka Bogu i wspólnocie, że będzie zył w celibacie a potem to przyrzeczenie łamie. To jest antyświadectwo i zwykła nieuczciwość. Moment podjęcia decyzji był przed święceniami a nie po. Rozum mu odebrało jak przyrzekał, czy tak se to tam poweidział?
      Nie mam nic przeciwko święceniu żonatych, jesli taka potrzeba zajdzie. Ale przeciw słuchaniu jak z ambony poucza mnie facet, który jest nieuczciwy, mam bardzo wiele.
      I już.

  2. Niestety, często z ambony poucza facet, który jest nieuczciwy. Nie trzeba szukać w Hiszpanii i nie musi od razu być żonaty.
    Co do celibatu – zgadzam się z Mishką :-).
    Pozdro.

  3. Ja nie mówię o obecnej sytuacji, kiedy celibat obowiązuje. Teraz jest to nieuczciwe, jeśli któryś z panów wie, że nie chce się wyrzec życia rodzinnego (legalnego czy nie), a mimo to wybiera kapłaństwo. Ale nie sądzę, że w każdym wypadku jest to działanie celowo cyniczne. Chodzi mi o to, że obrońcy celibatu posługują się czasami argumentami, z których wychodzi, że księża to normalnie chodzące anioły i wcielony heroizm… A ja bym chyba wolała, żeby to byli zwykli ludzie.

    A tak na marginesie, gdyby celibatu księży diecezjalnych nie było: to dlaczego święcić tylko żonatych? Nie tak… Dlaczego nie może się żenić ktoś, kto wybrał życie kapłańskie? Czy ta kolejność naprawdę ma aż takie znaczenie?

    Tak tylko sobie pytam… 😉

  4. Aaaa, jeszcze jedno. Oczywiście, że moment podjęcia decyzji jest przed święceniami. Tylko że dobrze byłoby, żeby od tego momentu nic się w życiu człowieka dramatycznie i diametralnie nie zmieniało, żeby nic w jego otoczeniu nie zmieniało się w ten sposób. Niestety, nie żyjemy w świecie idealnym, ale w rzeczywistości. I często się niestety dużo zmienia. I nie wiadomo, jak się zareaguje na takie zmiany. I potem często można popatrzeć na takiego człowieka i skwitować go – oo, zdradził, sprzeniewierzył się. I mamy sprawę załatwioną. Ale to jednak nie jest takie proste. Nie wiesz, co się dzieje w człowieku. I dlaczego się dzieje. Wydaje się komuś,że przysięga, przyrzeka, ślubuje zupełnie świadomie, myśli o tym, co w tym momencie robi. Ale skąd ma wiedzieć, jak jego życie się potoczy? Na jakich ludzi trafi? Co się w nim zmieni?
    Generalnie uważam, że facet powinien wybrać – małżeństwo czy kapłaństwo – skoro nie da się tego zgrać. Uważam też, że jak człowiek wchodzi w małżeństwo, to powinien w tym wytrwać.
    Ale, u licha, ostatnio mam możliwość obserwowania wokół siebie, jakie to jest trudne. I jak ludziom się wali to, co budowali w dobrej wierze. Czasem z ich winy, czasem z winy drugiej strony, czasem przez okoliczności.
    Hmm, to taki komentarz do komentarza raczej, niż do tekstu. Strumień świadomości :-).
    A, jeszcze, siedzę w tych tekstach starożytnych i średniowiecznych i widzę, że wcale nie żyjemy w gorszych, bardziej zepsutych, czy jakich tam jeszcze, czasach. Że wielkie ideały sobie, a życie sobie. I zawsze tak było :-).

    • To prawda, że takie decyzje to zawsze ryzyko, ale istnieje coś takiego jak łaska i Ktos taki jak Duch Święty i mozna a nawet należy prosić o wsparcie. I ono przychodzi.
      Zlamanie takich przyrzeczeń jest dla postronnych dowodem an to, ze Bóg nie istnieje lub istnieje, ale nie działa w swiecie. Wiem, zę sytaucje sa różne, ale uważam, że trzeba starac się być maksymalnie przejrzystym: jesli juz chce się z kims związać – rezygnuję z posługi. Bo przyrzekłem i nie jestem w stanie dotrzymać przyrzeczenia.

      A za uwage historyczną bardzo dzięki. Na pewno masz rację 🙂 Tyle, że natężenie zjawiska obecnie jakby wieksze.

  5. Może teraz po prostu mamy większy dostęp do informacji :-).
    A co do przejrzystości, to owszem – tak jak napisałam – trzeba wybrać, skoro nie da się mieć jednego i drugiego. I tak jest najuczciwiej.

  6. Powino być tak, jak na poczatku: zonaci kaplani a celibat dla chetnych cenobitów(zakony, instytuty zycia konsekrowanego,itp.)ale samo kaplanstwo (swiecenia) nie powinno byc obwarowne nakazem zycia w celibacie. Moze trudniej takiego ksiadza zonatego kontrolowac. Kogo ma sluchac zony czy Biskupa? To fakt, że ludzie łamią sluby (zakonne i inne) ale to wcale nie oznacza, ze malzenstwo kapłanow zonatych tez przetrwa. Wspolnota to takze rodzina. Kto ma problemy to bedzie je miec i tu i tam. Od siebie nie mozna uciec.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s