Epigoni Woltera

W „Metrze” trwa akcja przeciw piratom internetowym. W świetle polskiego prawa nie robią nic nielegalnego, jednak ich działalność generuje straty w przemyśle fonograficznym. Straty na tyle duże, że w akcje przeciwko nim zaangażowały się największe media.

Jednym z najczęstszych argumentów pojawiających się na wlepkach jest przypomnienie o VII przykazaniu. Okazuje się, że kiedy ktoś dziurawi kieszeń, powoduje to nagłą poprawę pamięci. Okazuje się, że istnieje coś takiego jak Dekalog a nawet można i należy się do niego odwołać.

Czyżby powrót Woltera, który pisał (parafrazuję): „Piekła nie ma, ale jeśli któryś z tych kmiotków będzie próbował mnie okraść lub zabić, będę mu krzyczał w samo ucho, że zgnije za to w piekle”?

Reklamy

4 thoughts on “Epigoni Woltera

  1. Odwoływała się (chyba Kaja) do X przykazań a sama łamie jakieś tam z Bułecką, kradnie kawalera panienkom na wydaniu. A syna po łapach chce bić za nielegalne ściaganie…

  2. paradoksalnie, piraci to zarazem osoby, które dużo muzyki legalnej kupują – jak spodoba się ściągnięte, to sięgają po oryginał… tak mówią ostatnie badania.

    moim zdaniem zakazy to bzdura, a sama edukacja jest mało skuteczna. konieczna jest zmiana modelu dystrybucji nagrań i obniżenie cen płyt, tak żeby ludzie nie kradli. szara strefa zawsze rodzi się tam, gdzie cena za produkt jest odbierana przez potencjalnych odbiorców jako zbytnio zawyżona. a niestety, w przypadku muzyki często jest.

    co uzasadnia sprzedaż płyty za 70 PLN albo i więcej, jeśli nie jest to specjalna kolekcjonerska edycja z rewelacyjnie nagranym dźwiękiem? zwłaszcza, jeśli – jak się okazuje – można zrezygnować z wypasionych książeczek i sprzedawać te same płyty za 30-35 PLN? można. to nie tylko edukacja rynku jest potrzebna, ale również zmiana świadomości koncernów fonograficznych, które zachowują się dokładnie tak, jak TP albo Polskie Koleje Państwowe.

    z kolei bodajże Oasis zaczął sprzedawać swoje nagrania przez internet – fani mogli je pobrać i przekazać na konto zespołu dowolną kwotę. jak się okazało, był to udany eksperyment i ludzie chętnie płacili, wcale niemałe pieniądze.

    inna sprawa, że społeczeństwo też trzeba uczyć, że każde nieuprawnione sięgnięcie po czyjeś dobro jest kradzieżą. jednak bez zmiany polityki cenowej wydawców nagrań same wlepki niewiele dadzą.

  3. Otóż to! Andalo ma rację. Kradzież jest zła, owszem. Ale cena zwielokrotniona przez najróżniejszych pośredników, którzy z produkcją płyty nie mają nic wspólnego, to też swego rodzaju kradzież. Okradanie zarówno uczciwych odbiorców muzyki z możliwości jej słuchania oraz okradanie wykonawców z potencjalnych słuchaczy. Zróbmy wlepkę przeciwko takim praktykom! 😀
    A mogę sobie tak mówić, bo nie kupuję pirackich nagrań ani nie ściągam ich z sieci. Liczę tylko na bogatych ofiarodawców oraz na zbliżające się święta… A tu nowy, zimowy Sting się zbliża… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s