Betanki

Panie czy ci to obojętne, że MOJA siostra zostawiła MNIE przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby MI pomogła. (Łk 10, 40b)

Moja, mnie, mi… „Marto, Marto, troszczysz się i zabiegasz o wiele a potrzeba mało albo tylko jednego”.  Potrzeba rzeczy banalnej: dania wolności bycia sobą innym. Marta powołana do działania, dynamiczna, zdecydowana nie rozumie, że Maria może być wezwana do czego innego. Nie daje jej wolności do bycia wezwaną do czego innego. Maria dobrze rozpoznaje swoje powołanie, jest mu wierna i za to jej się obrywa od Marty.

Potrzeba tylko jednego – wierności Bożemu wezwaniu.

A przed Marta jest droga do spojrzenia poza wiernie wypełniane schematy: jedynie słuszne i prawdziwe. Wzorce są dobre, ale każdy z nas ma własny wzorzec doskonałości siebie. Przypominamy w tym trochę aniołów, z których każdy to osobny gatunek – każda z naszych dusz to osobny świat (że tak Małą Tereską podeprę mój jakże błyskotliwy wywód). Czemu tak czytam ten fragment? Bo Jan Ewangelista skrzętnie zapisuje, z subtelnym odcieniem zazdrości w kroju liter, że „Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza”. Kochał ją, kochał dom w Betanii, tak po ludzku. Marta taka, jaka była, była dobra. Maria także, choć w inny sposób.

Reklamy

5 thoughts on “Betanki

  1. Nie mozna byc Martą i Marią w jednym. Chyba, ze after houres…Ani Marią, ani Martą. To znaczy, ze zawsze ludzie beda mieli ci za zle, ze siedzisz by słuchać a robota lezy…Jakos trudno byc soba. Zawsze ktos oczekuje od nas pomocy i rezygnacji z siebie, by dogodzic innym.
    Bycie soba wkurza innych, traktuje sie to jako egoizm. Najlepsz byla sw, Faustyna, zasuwala chora w deszczu na pole po kapuste, caly dzien siedziala w garach a Pan Jezus i tak prowadził ja droga Ewangelii tak, jak chciał.
    Kobiety wszystkich kuchni łączcie się!

  2. a mnie skutecznie zmylił tytuł notki i myślałam, że napisałaś coś o pewnym zgromadzeniu sióstr 😉
    swoją droga widzę w sobie obydwie te postawy. czasem jestem zabieganą Martą. czasem Marią. i na to sobie pozwalam, żeby było raz tak, raz tak.

  3. Ja tam zawsze wolałam Martę. Marta może wybrała tę mniej lepszą cząstkę, ale przecież słuchała. To właśnie ona w najtrudniejszej chwili, gdy po śmierci brata mogłaby winić cały świat z Jezusem na czele, wypowiada te słowa: „ja wierzę że Ty jesteś Mesjasz”. A Maria w tym czasie siedzi w domu i popłakuje….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s