Profesor Hartman się broni

Tylko czemu sadząc tak krzywdzące uogólnienia?

„Z publicznymi wypowiedziami jest już gorzej. Wszak księży obowiązuje posłuszeństwo biskupom i doktrynie. Ta ostatnia zaś powstaje w Watykanie. Stanowi to o specyfice religii katolickiej: jest ona zinstytucjonalizowana nie tylko jako Kościół, lecz również jako państwo, a państwo to ma swoją doktrynę prawno-religijną, której posłusznymi orędownikami muszą być duchowni katoliccy na całym świecie.”

Ten Watykan to musi być bardzo rozległe państwo, skoro należą do niego takie miejsca, jak Sorbona, Oksford, Pampeluna, Frankfurt nad Menem i pozostałe miasta uniwersyteckie, na których wykładali i pracowali ci, których teologiczne opracowania włączono do nauczania Kościoła. Tomasz z Akwinu, Teresa z Avila, Teresa z Lisieux czy Yves Congar (że tak bardziej współcześnie zarzucę) jako żywo sporą część swego żywota, jeśli nie większość, spędzili poza Rzymem a tu nagle dowiadujemy się, że ich teologia powstawała w Watykanie.

Ten często powielany błąd wynika z braku rozróżnienia dwóch rzeczy: rozwoju teologii z treścią oficjalnego nauczania Kościoła. Kongregacja Doktryny Wiary (a uprzednio Święte Oficjum) i sobory (z których tylko dwa – przepraszam, nie potrafię się oprzeć – odbyły się w Watykanie) jedynie potwierdzają, co należy do depozytu wiary Kościoła a co nie. Jeśli jakiś teolog uważa, że Jezus był kosmitą – może tak uważać, jednak to twierdzenie nie należy do depozytu i Kongregacja nigdy go nie zatwierdzi. Może nawet tę teorię rozwijać, ale jasno trzeba powiedzieć: nie jest to oficjalne nauczanie Kościoła. I tu dla mnie bardzo dobrym przykładem klarownej postawy jest prof. Polak (dawniej ks. Węcławski) – ponieważ uznał, że nie wierzy w treści, których naucza Kościół, odszedł z niego i nie domaga się, żeby prowadzone przez niego badania zyskały placet instytucji, z której nauczaniem się nie zgadza.

Można rozwijać takie poglądy teologiczne, jakie się chce i w sposób zgodny z metodą naukową teologii, ale prawo do orzekania, co mieści się w depozycie wiary a co nie, ma instytucja.

I bynajmniej nie wynika to z faktu państwowości Watykanu: jestem katoliczką i Polką, ale to nie znaczy, że mam podwójne obywatelstwo. Kościół istniał, i to dobre kilkaset lat lat, zanim powstało Państwo Kościelne, którego okrawkiem jest obecne Miasto Watykan. I przez te kilkaset lat też rozwijał swoją teologię, wtedy zapadły najbardziej fundamentalne rozstrzygnięcia teologiczne, które do tej pory recytujemy w naszym Credo.

Ci tak idealizowani przez prof. Hartmana księża są dla mnie po prostu obłudni. Głoszenie oficjalnie treści, które odrzuca się prywatnie, jest formą kłamstwa. Albo w coś wierzę i to głoszę, albo nie wierzę i mam odwagę zrezygnować z głoszenia (jak wyżej opisany). Zresztą takiemu dwulicowemu kaznodziei i tak mało kto uwierzy.

Kościół nie składa się z fanatyków moheru i „Żydów”. Pomiędzy nimi a w zasadzie na drugim biegunie wobec nich są ci, którzy budują swoją wiarę w oparciu przede wszystkim o relację z Chrystusem i otwartość na innych. Żeby wejść w dialog, trzeba mieć mocno określoną własną tożsamość i na straży właśnie tej tożsamości stoją watykańskie kongregacje. Relacja do ich postanowień pozwala jasno definiować się tym, którzy należą do Kościoła lub nie. Świat i bez podważania ich decyzji jest wystarczająco mglisto-rozmyty.

Całość tekstu prof. Hartmana

Reklamy

3 thoughts on “Profesor Hartman się broni

  1. Gdyby księża na ambonie głosili swoje prywatne poglądy, „nowe teorie” nie zaakceptowane przez Kościół (zgodność z objawieniem, które ostatecznie wypełniło się) to szybko Kościół zamieniłby się w sektę, rozsadzoną przez wewnętrzny chaos. Kościół jak Arka płynąca przez wzburzone idee tego świata, przechowuje dla wszystkich ludzi ich (przeznaczony dla nich) depozyt wiary, należących absolutnie do wszystkich ludzi, objawioną prawdę o Bogu i człowieku, o zbawieniu, które przyjmuje się przez wiarę w Chrystusa i chrzest. Dla wielu ludzi to jest trudne – chcą przyjąć samą wiarą w Chrystusa i od tylko od Niego zbawienie lecz nie poddając się niewygodnym karbom posłuszeństwa Kościołowi, który czuwa nad depozytem wiary. To posłuszeństwo jest jak burta, za którą już wielu wypadło…”Poza Kościołem nie ma zbawienia”…John Harwood Hick miał inne zdanie na ten temat. I tu zaczynają się schody…

  2. Sorry, ale mam takie pytanie. Kim jest niejaki prof. Hartman i czy my się musimy przejmować każdym, excusez le mot, dupkiem, który dorwał się do jednego z licznych środków przekazu, czytaj dezinformacji? Czy nie ma starego, mądrego powiedzenia „pieski szczekają, a karawana jedzie dalej”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s