Kościół szepczących staruszek

Siada taka pani znienacka za twoimi plecami, szeleszcząc torebkami wyjmuje grzechoczący różaniec, po czym, wykonawszy znak krzyża, rozpoczyna recytację scenicznym szeptem ojczenaszów i zdrowaśmarii. I nawet wkurzyć się nie ma za bardzo jak, bo to jest szczera modlitwa, pełna zaangażowania. Mój znajomy mawiał o tych kobietach, że to Boże krety: ich modlitwa spulchnia glebę ludzkich serc, przeoruje rzeczywistość. Choć w sposób ukryty, to jednak skuteczny dodaje Kościołowi żywotności. Odnawia go, jak Judejczycy Światynię po powrocie z niewoli babilońskiej. Tę analogię widać najwyraźniej we wczorajszym czytaniu z Aggeusza:

 „Tak mówi Pan Zastępów: Ten lud powiada: „Jeszcze nie nadszedł czas, aby odbudowywać dom Pański”. [Wówczas Pan skierował te słowa przez proroka Aggeusza]: Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami, podczas gdy ten dom leży w gruzach? Teraz więc – tak mówi Pan Zastępów: Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje [odkładając] do dziurawego mieszka! Tak mówi Pan Zastępów: Wyjdźcie w góry i sprowadźcie drewno, a budujcie ten dom, bym sobie w nim upodobał i doznał czci – mówi Pan. Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie!” (Ag 1,2-8)

 Ludzie dorośli często w pogoni i zaganianiu wokół siewu, zaspokajania swoich potrzeb – prawdziwych i wmówionych przez sprzedawców marzeń – i zarabiania na te potrzeby często gubią gdzieś duchowy wymiar życia. W najlepszym wypadku często spychaja go na margines, w zakres spraw, o których pomyślą jutro. Często jednak, kiedy w tej pogoni na chwilę utkną w korku, zaczynają słyszeć sceniczny szept w swojej głowie, delikatne szemranie poczucia, że mimo wszystko cos ich mija, że przecież ludzkie, prawdziwie ludzkie życie nie może się ograniczać do jedzenia, picia, spania i przedłużania gatunku. Często ten szept jest duchowym przedłużeniem kościelnych szeptów, o których pisałam na początku.

Przez nie Bóg mówi: daj mi własciwe, dobrze przygotowane miejsce w twoim sercu a będę ci błogosławił i z twojego życia zniknie nicująca twój żołądek nerwówka. Zatrzymaj się i zacznij odbudowywać swoje serce, które ma być Moją Świątynią. Przestań się bać, że czegoś ci zabraknie: beze Mnie będzie ci brakować wszystkiego, bo nie będziesz wierzył, że to naprawdę masz.

Reklamy

7 thoughts on “Kościół szepczących staruszek

  1. …bo „babcie różańcowe” to najbardziej charyzmatyczna grupa w polskim Kościele.
    Ciekawe. W niebie może się okazać, że takie babcie wymodliły nasze życia, nasze cuda 🙂

    • 😀
      Znajomy (świecki) na rekolekcjach zamkniętych nie wytrzymał i gwizdnąwszy z zakrystii kielich przy słowach konsekracji wina wyciągnął go i postawił przed taką panią na ławce – cała grupa ryła a ksiądz mało co nie zszedł z powstrzymywanego śmiechu 🙂 Najważniejsze, że pani została spacyfikowana 😉

      • ciekawe na jak długo? kiedyś po Mszy poprosiłem koncelebrujące ze mną panie, aby zaprzestały owej praktyki. przyznały mi rację, nawet przeprosiły. następnego dnia wszystko wróciło do „normy” 😉

  2. Lubie przychodzić wieczorem do kościoła i zanurzona w półmroku słuchać modlitewnego kląskania bezzębnych staruszek. I nigdy nie wiem czy to szept czy odgłos jesiennego deszczu, jak metronom odmierzającego wieczność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s