Przestać grać fakira

Chodzenie po rozżarzonych węglach ze stosu pogrzebowego boli. Ma prawo boleć. Mam prawo cierpieć i z bólu nie mieć sił na walkę. Mam prawo przegrać.

W mrok trzeba wejść, pozwolić smutkowi i lękom zaistnieć, aby móc, minąwszy je, dalej żyć normalnie do kolejnej doliny wypełnionej zapachem świeżego lakieru i białych lilii. Smrodem lakieru i białych lilii, łzami, których ekwiwalent zostaje wypłacony w bólu głowy i mdłościach.

Może jeszcze kiedyś nauczę się płakać.

Advertisements

7 thoughts on “Przestać grać fakira

  1. We wsi mojej matki była niewielka wspólnota Zielonoświątkowców. Kiedy umarł jeden z nich, pozostali żegnali go bez cienia smutku – radosnym śpiewem i muzyką. Odszedł do Domu Ojca.
    Dobrzy katolicy nie mogli tego zrozumieć, byli oburzeni bezuczuciowymi, „nieludzkimi” zwyczajami sąsiadów. Młodzi chłopcy łapali kozę i skrywszy się w krzakach, ciągnęli ją za ogon, żeby żałosnym beczeniem uświetniała ceremonię.

    Wierzymy w życie wieczne i nieśmiertelną duszę, ale cierpimy po śmierci bliskich. Czy nie jest to realizacją zasady, że „wiara wiarą a życie życiem” ? Czy nie jest tak, że chrześcijanin, który nie płacze po bliskich jest postrzegany jako „nieludzki”?
    Mnie imponuje i buduje wiara ludzi, którzy w pokoju żegnają swoich bliskich.

    Pozdrawiam !

    • Tęsknota zostaje a skoro zostaje, to widocznie Pan chce mnie czegoś przez nią nauczyć. Nie szukam jej, zresztą musiałabym być o wiele bardziej rąbnięta, niż jestem, żeby szukać depresji 🙂 Po prostu tak reaguję. Pewnych wrodzonych cech zmienić się nie da i tyle a ja mam długi czas reakcji. Tyle, że jest coraz lepiej, dno jest coraz wyżej. Co nie zmienia faktu, że jak weszłam w piątek do kościoła a tam śmierdziało świeżo polakierowanym parkietem z zakrystii i przed ołtarzem stały trzy wielkie bukiety z białych lilii, to mnie miało prawo pogiąć psychicznie – ciało mojego taty w świeżo polakierowanej trumnie i obok wielki wieniec z lilii stanęły mi przed oczami. A na dodatek pojutrze jest kolejna rocznica jego śmierci 😦

  2. Uff, rocznica.
    Bałem się, że coś się stało tu i teraz 🙂

    Tęsknotę rozumiem, rozpacz – nie.
    Tęsknota ma kuzynkę Nadzieję 🙂

    Pozdrawiam!

  3. Tak mi się skojarzyło, może nie do końca na temat – litania Paula Atrydy (Diuna, Frank Herbert), która pozowliła mi, jako nastoletniej dziewczynie zrozumieć naturę strachu:

    — „Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnje. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
    Jestem tylko ja”.

    Opiera się na podobnej zasadzie jak to co napisałaś o smutku.

    A co do odejścia bliskiej osoby – mimo nadziei spotkania w innym wymiarze, cierpienie wynika z braku tu i teraz – zatem głęboki smutek może ogarniać również chrześcijanina; radowanie się na pogrzebie wydaje się mimo wszystko niestosowne.

    Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s