Z warsztatu (nie)młodej redaktorki

Zajawka z książki o ks. Popiełuszce, którą właśnie redaguję – cytat z wywiadu z Janem Olszewskim:

Parę dni wcześniej w „Izwiestii” ukazał się artykuł, w którym Popiełuszko został wymieniony imiennie, więc powiedziałem mu: „Ksiądz w hierarchii wrogów komunizmu bardzo awansował. To jest wielkie wyróżnienie: być imiennie wymienionym przez moskiewską prasę. Ale, księże Jerzy, trzeba to traktować poważnie. To jest także rzecz, która może być groźna. Trzeba to brać pod uwagę. Tam się takie rzeczy przypadkiem nie dzieją.” Nie pamiętam dokładnie słów, jakimi mi odpowiedział, sparafrazuję: „Tak, jest groźne, ale co to jest wobec sprawy i wobec tego, że ta sprawa ma wsparcie wyższego rzędu”. I tu wykonał taki gest, rzekłbym młodzieńczej brawury. Przypomniał mi tym moich starszych kolegów, z którymi żegnaliśmy się 1 sierpnia 1944 roku rano, kiedy odchodzili do swoich oddziałów. Nie wszystkich później miałem możliwość jeszcze spotkać. Wie pan, nikt nie zakładał, że powstanie to będzie taki dramat, ale czekaliśmy na nie całe lata i chwila próby nadeszła. Wszyscy się liczyli z możliwością śmierci, ale jednocześnie byliśmy przekonani, że cokolwiek by się nie stało, to i tak wygrywamy. Kiedy ostatni raz patrzyłem na ks. Jerzego, to jakbym widział moich odchodzących kolegów.

Brzmi, jak opowieść z zamierzchłej przeszłości. Fragment mitologii. Aż korci, żeby zacytować Galadrielę z wstępu do filmowego „Władcy Pierścieni”: „History became legend, legend became myth” Historia stała się legendą, legenda zamieniła się w mit…

A przecież od śmierci ks. Jerzego minęło zaledwie dwadzieścia parę lat, jedno pokolenie. Wystarczyło, żeby dla wielu młodych ludzi pojęcia, za które on oddał życie, stały się obciachowe. Bóg? Ojczyzna? Solidarność? Prawda? Dodajmy: to nie oni są winni takiemu a nie innemu odbiorowi tych wartości, ich tego nauczono.

A może to tak jest i już zawsze będzie, że są tacy ludzie-drogowskazy, jest ich niewielu, ale starczy, aby przechować Depozyt? Reszta Izraela, choć to mit dla większości już tak odległy, że mogący posłużyć jedynie za skarbiec literackich przenośni.

Reklamy

4 thoughts on “Z warsztatu (nie)młodej redaktorki

  1. „A przecież od śmierci ks. Jerzego minęło zaledwie dwadzieścia parę lat, jedno pokolenie. Wystarczyło, żeby dla wielu młodych ludzi pojęcia, za które on oddał życie, stały się obciachowe. Bóg? Ojczyzna? Solidarność? Prawda? Dodajmy: to nie oni są winni takiemu a nie innemu odbiorowi tych wartości, ich tego nauczono.”

    Myślę, że prawda jest banalna: Doświadczenia i przeżyć osobistych nie da się przekazać. Jan Olszewski pamięta Powstanie, ale doświadczenie jego rodziców – rok 1918 – już jest dla niego niedostępne.

    Pokolenie „hippies” lat sześćdziesiątych nie potrafiło się porozumieć z rodzicami, których ukształtowały lata II Wojny.

    Moje dzieci nie potrafią zrozumieć braku wolności ( i chwała Bogu!), a ja w liceum czytałem wiersze Wasyla Stusa, który właśnie konał w sowieckim łagrze.

    Możemy młodemu pokoleniu coś opowiadać, uczyć historii, ale nijak to się ma do mocy własnych przeżyć.

    • Masz rację – własnych przeżyc rpzekazać się całkowicie nie da, ale mi chodzi o co innego. Współczense młode pokolenie jest kształtowane przez treści, które ośmieszają tzw. wysoka mowę jako patetyczną. Patriotyzm, fakt istnienia obiektywnej prawdy i obiektywnych wartości sa ukazywane jako narzędzia manipulacji a promowane w mediach jest przyjęcie postawy cynicznej.
      Na szczęście nurt się odwraca – na Zachodzie dorastające młode pokolenie zaczyna szukać tradycji, doświadczenei dorastania w mglistym, pozbawionym granic i prawd środowisku skutecznie nauczyło ich, że w życiu wartości sa konieczne. Boje się tylko jednego: żeby szukając tradycji nie przegięli w drugą stronę, po której straszą demony totalitaryzmu.

  2. „Współczesne młode pokolenie jest kształtowane przez treści, które ośmieszają tzw. wysoka mowę jako patetyczną. Patriotyzm, fakt istnienia obiektywnej prawdy i obiektywnych wartości sa ukazywane jako narzędzia manipulacji”

    Bo i nierzadko obiektywne wartości były nadużywane, także do manipulacji ( Że wspomnę o całym stuleciu nacjonalizmu).
    Trend się odwraca, młode pokolenie – jak to ma w zwyczaju – buntuje się przeciwko postawom rodziców.
    A czy sięgną po totalitaryzm? Myślę, że nie zdążą – nie pozwolą im ich zbuntowane dzieci, wspomagane przez dziadków – czyli nas 😀
    Ale ryzyko oczywiście istnieje. Po tylu wojnach chciałoby się, aby ofiara nie poszła na marne, żeby pewne doświadczenia i nauki pozostały na wieki. Tylko że tak się nie da. Każde pokolenie musi samo nauczyć się wartości.
    Tylko oby nie na wojnie, a w ograniczonych „kryzysach” , które pojawiają się regularnie w świecie.

    • Hm, mysle, że nie samo ma sie uczyć tych wartości. Powinni je przekazac starsi. A co do totalitaryzmu: w XX w. był to nacjonalizm, teraz w takim UK wizje Orwella realizują organizacje lewicowe. Problem tylko w tym (nie wiem co mnei dzis tak zeszło na czarnowidztwo 🙂 ), że rodzące się pokolenie możę być juz psychicznie za słabe na bunt. Takie neopuncki które swoje ciuchy kupują w supermarketach, smętni epigoni rewolucji. Cos jak Fremeni w „Bogu Imperatorze Diuny” żyjący w rezerwatach i udający, że kultywuja tradycję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s