Lekcja pamięci

Wykłady z historii sztuki miały ten ciekawy aspekt, że spora ich część przebiegała w zaciemnionej sali i przy wyłączonym świetle. Tym ze studentów, którzy przychodzili na wykłady w ramach odrabiania pańszczyzny, dawało to możliwość ożywczej drzemki, zaś tym, którzy chcieli dowiedzieć się czegoś o ikonach, pełniejszego skupienia na oglądanych przeźroczach.

Jednymi z pierwszych zaprezentowanych były dwie najstarsze znane ikony, przechowywane w klasztorze św. Katarzyny na Synaju: Chrystus Pantokrator i św. Piotr. Trudno mi opisać uczucie, które wywołała we mnie ikona Chrystusa. Z treści wykładu wynikało, że jest to przedstawienie odwołujące się do relacji naocznych świadków znających Jezusa i tradycji portretu realistycznego, którego przykładami są np. portrety trumienne z Fajum. Patrzyłam sobie na Jezusa a Jezus patrzył na mnie. I wtedy gdzieś z głębi serca wypłynęła mi prośba: „Panie Boże, chcę zobaczyć oryginał!”

Prośba szalona, bo nie miałam kasy na wyjazd do Egiptu i nawet w sennych marzeniach nie roiło mi się, że kiedyś będę ją miała.

I wydało mi sie wtedy, że usłyszałam w sercu: „Zobaczysz”.

Zapomniałam o tej prośbie, zapomniałam o tym zapewnieniu. I kilka lat później, dzięki dofinansowaniu uczelni i Kołu Naukowemu Historyków, przyszedł moment, kiedy wychodząc z kościoła w klasztorze św. Katarzyny na Synaju poczułam, że mam podnieść głowę. Podniosłam.

Jezus patrzył na mnie, ja na Jezusa.

Zapomniałam, że prosiłam. Spisałam to na straty wkładając do segregatora opisanego „Nierealizowalne kaprysy”. Ale On obiecał i pamiętał za mnie.

Piszę o tym dzisiaj, bo dzisiejsze czytania mówią o pamięci Bożych dzieł w naszym życiu, o potrzebie troskliwego odświeżania chwil, kiedy Bóg dotykał naszego życia. To buduje zaufanie a jednocześnie pozwala dostrzec Jego potęgę i dobroć. I tylko na takiej podstawie możliwa jest miłość do Niego, milość aż do daru ze swojego życia, o której dziś w Ewangelii mówi Jezus. Zresztą, bez wsparcia łaską Boga kto mógłby zostać męczennikiem? Kimś, czyja ofiara przemienia oblicze świata, kropla po kropli krwi?

Dzis wieczorem wgapie sie niebo siedząc na moim nowiutkim, wygodniutkim werandowym fotelu i podziekuje Mu za dobro, które od Niego otrzymałam. A co, należy Mu się 🙂

Reklamy

4 thoughts on “Lekcja pamięci

  1. Ja ze wzruszeniem wspominam fantastyczne wykłady z historii sztuki. Duża aula, kompletne zaciemnienie i pokazy slajdów. Jednak profesor mówił tak ciekawie, że nikomu nie przyszła nawet do głowy drzemka, za to wszyscy przyświecali sobie komórkami nad zeszytami, żeby móc jak najwięcej zanotować. Widok był niezapomniany…

    PS. A tak na marginesie to pozdrawiam z Katowic i donoszę, że najprawdopodobniej w najbliższy czwartek będę w Krakowie u Pijarów 😉

  2. A mi kiedyś śniło się, że bylam w lutym w Jerozolimie. Pan Bóg wie o tym i nic…Wie, jak bardzo chce zobaczyc Via Dolorosa. Non sum dignum, Domine.
    Czasem człowiek zaluje, gdy spełniaja sie sny.Moze sa tez takie marzenia, ktorych lepiej nie spełniac nigdy. Jakos tak dziwnie sie robi gdy realizuja sie, jakbym nie byla w realu tylko we wlasnym snie. I’m so scare…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s