Brak sieci to duży brak

Szczególnie, kiedy się  w niej człowiek tak mocno zaplątał, jak ja 🙂 Cztery dni w Wadowicach bez stałego dostępu do netu to była tortura… Gdyby nie rewelacyjne towarzystwo, umarłabym, zwłaszcza, że przez dwa dni nie miałam też dostępu do kawopoju. Ja to jednak jestem uzależniona i to potężnie. Ledwo człowiek pomyśli, że już pozbył się mechanizmu popadania w uzależnienie a tu – łup! życie bezlitośnie pozbawi go złudzeń.

Aua…

Poprzedni asystent kwartalnika właśnie został jedną z pięciu najważniejszych osób w zakonie pijarów (kurcze, i ja dziś z taką szychą jechałam busem z Kalwarii 🙂 ) i na sześć lat znika z polskich radarów. Może kiedyś w szalonym widzie polecę sobie do Rzymu sprawdzić, czy tam też będzie serwował równie smaczną lavazzę. W każdym razie gratulujemy i machamy chusteczkom na pożegnanie. W drugiej łapce ściskamy różaniec i obiecujemy otulić porządnym modlitewnym moherem.

A teraz powrót do pozostawionych w Kraku książek i problemów. Ale może wcześniej jednak jakiś mały odpoczyneczek. Spanko albo co – prowadzenie warsztatów to spory stres. Nie mówiąc o stresie wynikającym z gwałtownego odstawienia! Dobra, pomyślę o terapii.

Jutro.

Albo nie – pojutrze.

Będę miała trzy dni na tarzanie się w nałogach 😀

Reklamy

6 thoughts on “Brak sieci to duży brak

  1. Ostatnio z okazji remontu mieszkania i wymiany komputera na nowy egzemplarz (poprzedni staruszek już swoje odsłużył, więc posłałam go na emeryturę) nie miałam przez kilka dni dostępu do sieci (miałam w pracy, ale tam z kolei czasu brakowało) i o dziwo nawet dość bezboleśnie to przeszłam. Udało mi się dzięki temu przeczytać trzy książki 🙂
    Gorzej gdyby zabrakło kawy, bo wtedy to bym chyba za długo nie pociągnęła 😉

    PS. Jak masz wątpliwości, to możesz sobie zrobić test:
    http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=infoholizm
    Niestety, nie ma testu na kawoholizm 😉

  2. No nie, tarzanie się w kawie to już letka przesada. Rozumiem, pięć litrów. Ale więcej to już rozpusta. Wstydź się 😀

    Też mam plobrem z powrotem do codzienności. Po tygodniu na górze Tabor, spędzonych w blasku i miłości, chciałoby się rozbić namiot i nie wracać na ubrudzoną Ziemię.
    A na Ziemi remont, psujące się samochody i bliźni jacyś tacy nieewangeliczni.
    Ech.

    • @ Monika
      Hehe, ja robiłam sobie zmodyfikowany test na alkoholizm – zamiasta alkohol wstawiłam: kawa 😀

      @ Geoffrey
      Jak nieewangeliczni, to trzeba świadczyć i ewangelizować 😉 Do roboty. sir Geoffrey!

      @ Sadoq
      Ehe, najlepszy test 😀

  3. od internetu teoretycznie uzależniona nie jestem. W sensie, mogę się bez niego obejść, na jakiś wyjazdach jego nieobecność mnie specjalnie nie boli…
    ale 🙂
    za godzinę wybywam na dwutygodniowe rekolekcje. I tym razem brak dostępu do sieci (przynajmniej w teorii) będzie bolał masakryczne 🙂 Myślę, ze to kwestia miliona niepozałatwianych spraw, maili na które czekam i innych takich. Taki maleńki punkt w umyśle 🙂
    No, pozatym nie będę mogła oglądać House md 😉
    Pozdrawiam wakacyjnie, zmykam pielęgnować nałóg kakao 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s