Liźnięcie pudelka i nieco o definiowaniu siebie

Dzisiejszy newsletter Zenitha przyniósł smakowitą plotkę na temat nie byle kogo, bo G. K. Chestertona. Otóż Chesterton Society, ufundowane w 1974 roku w celu promowania myśli tego pisarza chce, żeby rozpoczęto jego proces beatyfikacyjny! Ciekawe, za które z jego błyskotliwych bon motów go beatyfikują i czyim będzie patronem (propozycje można wpisywać w komentarzach 🙂 ). Aha, beatyfikacja ma być prezentem urodzinowym dla G. K. z okazji 100 rocznicy jego śmierci (2036 r.). Nie, nie przejęzyczyłam się – dla chrześcijan dzień śmierci jest dniem narodzin – dla nieba 😉 Osobiście popieram, bo lubię G. K. – nie ma to, jak good old England… (z naciskiem na „old”).

I po tym rozrywkowym wstępie nieco poważniej – o dzisiejszych czytaniach a właściwie pewnej perełce, którą w nich znalazłam. Pierwsze czytanie to intrygujący dialog Boga z Mojżeszem przy płonącym krzewie (Wj 3,1-12). Mojżesz pyta: „Kimże jestem, że miałbym iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?” I odpowiedź Posyłającego, jak w większości wypadków na pierwszy rzut ucha zupełnie od czapy (przepraszam, Panie Boże, ale sam wiesz, że tak to dla mnie zabrzmiało!): „Ja będę z tobą”. Mojżesz pyta o to, kim jest a słyszy, że Posyłający z nim będzie. Pytanie o tożsamość uzyskuje odpowiedź dotyczącą towarzyskiego zaplecza, jeśli tak można to ująć.

Właśnie, chyba nie do końca tak można to ująć. Mojżesz usiłuje szukać siły w sobie i jedyne, co odnajduje, to małość i słabość (zresztą w Lb 12,3 możemy przeczytać, że Mojżesz był człowiekiem najskromniejszym ze wszystkich ludzi na ziemi). I Bóg temu nie zaprzecza. Nie ma tu terapeutyczno-marketingowych stwierdzeń typu: „Odnajdź swoją wewnętrzną siłę! Znajdź źródło potęgi w sobie! Nie znasz pełnej skali swoich możliwości!” Bóg pomija tę kwestię i przechodzi do meritum: „Będę z tobą” – Moja siła będzie twoją siłą i tam, gdzie ty jesteś słaby, Ja będę działał.

I ta kwestia prostoty i małości, w której działa Bóg, powraca jak refren w dzisiejszej Ewangelii (Mk 11,25 -27): „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.” Prostota w dostrzeżeniu swojej słabości, prostota w przyjęciu swoich błędów, dziecięca szczerość wobec Boga i zgoda na to, że jak opadnę z sił, On będzie mnie niósł. I to najtrudniejsze: zapomnienie o sobie. Kiedy Katarzyna ze Sieny skarżyła się Jezusowi, że nie potrafi już znieść swojej grzeszności, On jej odpowiedział: „Myśl o Mnie a Ja będę myślał o tobie”. Nie martw się, nie przejmuj i nie krąż wokół „ja” – skup się na Bogu a On o resztę się zatroszczy.

To nie bajka, to powolne wchodzenie w doświadczenie wewnętrznego życia Trójcy, które polega na tym, że Ojciec jest w Synu, Syn w Ojcu – Obaj zespoleni miłością, którą jest Duch. A jak ta prawda wyraża się w wymiarze praktycznym? Wystarczy spojrzeć na życie Matki Teresy z Kalkuty – ta drobna staruszka stworzyła w ciągu 50 lat potężny zakon działający na całym świecie, w najbardziej niebezpiecznych miejscach i zakazanych rewirach. Myślała o Jezusie a On myślał o niej niosąc ją przez doświadczenie ciemności, które było konieczne do rozumienia ubogich, do których była posłana. Całkowicie ogołocona, także z doznań emocjonalnych, dokonała cudu.

Reklamy

4 thoughts on “Liźnięcie pudelka i nieco o definiowaniu siebie

  1. Przyznam, że z ciekawością i niemalże opuszczoną szczęką przeczytałem powyższy wpis. Czasami czytając jakiś tekst mamy olśnienie… u Ciebie jest to widoczne w niesamowity sposób.
    Pozdrawiam

  2. To jeden z tych wpisów, za które Ci szczególnie dziękuję i po których znajduję kolejne punkty styczne w naszym myśleniu 🙂 Szczególnie, że dotyczy jednego z najważniejszych, w końcu, fragmentów Pisma. Gdybym chciał czymś się w tym miejscu podzielić, musiałbym napisać książkę, bo dotyka on może najważniejszych myśli mojego życia. Poprzestanę na tym, że wizja B., ale i człowieka, jaka wyłania się z tego opowiadania, nie może być zrozumiana w myśleniu greckim, Zachodnim i zdaje się wchodzić w najostrzejszy konflikt z tomizmem – aż dziw, że chrześcijanie wolą rozsądek od Najważniejszego ( i potem myślą, że odpowiedzi B. są „od czapy” 😉 ).

    Swoją drogą, kupię sobie chyba stadko owiec, albo się najmę w ukochanem Zakopanem, bo coś mi się widzi, że B. lubi się objawiać pasterzom – i sam w końcu Pasterz 🙂 Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s