Przegląd muzealny

Bycie starą pan… khem, singlem ma tę dobrą stronę, że z nudów człowiek się ukulturalnia. I na ten przykład – szlaja po muzeach (wszyscy machają Autorce Muzeodajni… 🙂 ). Dziś do mnie dotarło, że wystawy, które ostatnio obejrzałam: „Bauhaus” w MCK i „Zawsze pod ręką” w Arsenale, drastycznie różnią się od siebie klimatem. Ta różnica urasta wręcz do rangi alegorii! (ale mnie się wzniośle napisało, no, no )

Pierwsza z wystaw dotyczy modernistycznej architektury lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku i współczesnych nawiązań do tego nurtu w obecnie realizowanych projektach. Założenia Bauhausu były proste: dominacja funkcji nad formą, do maksimum uproszczone moduły, wyważone proporcje pozwalające maksymalnie ekonomicznie zagospodarować przestrzeń jednocześnie pozwalając mieszkańcom czuć się swobodnie i dając im poczucie przebywania w przyjaznej przestrzeni. Założenia te dotyczyły nie tylko budynków, także wyposażenia wnętrz. W tej estetyce dominowała biel i czerń, z dodatkiem zieleni. Materiały to metal, beton, szkło, plastik. Efekt końcowy jest… chłodny. Zimne wnętrza, bardzo funkcjonalne, ale aseptyczne. Świetne na biura czy urzędy, ale mieszkanie w czymś takim, dla mnie przynajmniej, byłoby torturą. Co nie zmienia faktu, że poszczególne rozwiązania estetycznie są bardzo ciekawe, zwłaszcza te współczesne, w imię ekologii bardziej zintegrowane z naturą. Doskonały technicznie oraz perfekcyjnie uporządkowany, jakby wyprany z uczuć, świat mężczyzn.

Druga wystawa to historia damskiej torebki – od haftowanej jałmużniczki z XIV wieku po wykonaną z lateksowych rekawiczek XX-wieczną torebkę na wieczorowe wyjścia. Woreczki, portfeliki, puzdereczka, portmonetki na kilka monet, haftowane własnymi włosami drobiazgi dla przyjaciółek i ukochanych, sakwojaże, cuda, cudeńka i jeszcze więcej. W tym kilka sukienek z epok, żeby widz mial pełny obraz kreacji, do których pasują dane dodatki. Skrzętnie uporządkowany z okazji wystawy świat pięknych detali, także na swój sposób funkcjonalnych, ale widać, że sama funkcja w tym przypadku jest niewystarczająca. Jeśli już dama nosi klucz, to nosi go na breloczku, jesli juz panią ogranicza ascetyczna moda dwudziestolecia międzywojennego, to przynajmniej poszaleje sobie w zakresie faktur i materiałów. Nawet czas wojny nie jest w stanie powstrzymać pędu do personalizacji, przeróbek i szukania namiastki piękna. Zakręcony, indywidualistyczny i stylistycznie rozpasany świat kobiet.

Tu es domus, ego sum pectus… że tak jakoś na koniec jaśminem pokadzę 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s