Wpis ins-peru-wany

Wywiad na blogu Hołowni przeczytałam już dawno, ale musiałam trochę z nim pochodzić (z wywiadem, nie Hołownią – to uwaga dla tych z czytelników, którzy trafiają na mojego bloga po frazach: „szymon holownia wzrost” lub „z kim chodzi holownia”). Całość można przeczytać tutaj, szczerze polecam.

Dla tych, którym nie chce się klikać, napiszę tylko, że jest to wywiad z mieszkającym od wielu lat w Peru Jackiem Klisowskim. Opowiada on o rzeczywistości peruwiańskiej biedy, podziałach klasowych w tamtym kraju, południowoamerykańskich problemach z teologią wyzwolenia oraz szukaniu swojego rozumienia miłości bliźniego i Kościoła w tamtejszej rzeczywistości.

Myślę, odmiennie niż pan Klisowski, że teologia wyzwolenia mogła się skończyć komunizmem, albo próba rewolucji. To oczywiście czysta gdybologia, ale kiedy patrzę na strukturę społeczną, opisywaną w tym samym wywiadzie, i na mentalność tych ludzi widzę wiele podobieństw z sytuacją w Rosji przed wybuchem rewolucji: przede wszystkim brak klasy średniej oraz mentalność panowie-niewolnicy. Świetne tę strukture i sposób myslenia zanalizował Andrzej Chwalba w „Imperium korupcji” i jego opisy jako zywo przypominają to, co Klisowski opowiada o swoich doświadczeniach z formacji zakonnej: „Jeden z naszych kolegów powiedział nam wprost, że sam był dzieckiem ulicy i nie wie po co tam łazimy zamiast cieszyć się tym że sami mamy dach nad głową, jedzenie, że płacą nam za szkołę. Przeskoczyłeś dziesięć szczebli na drabinie, po co oglądasz się wstecz? Po co tu przyjechaliście, chcecie zbawić świat? Kiedyś przyprowadziłem piątkę dzieci do domu na obiad, umyliśmy ręce, siadamy. Kilku moich kolegów bez słowa wstało od stołu, wyszło z jadalni.” Taka mentalność na ogół prowadzi do rewolucji, której ostatecznym efektem nie jest jednak jakakolwiek głębsza zmiana społeczna – jedynie panowie i niewolnicy zamieniają się stołkami.

Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest stworzenie możliwości awansu ludziom z nizin i tu w pełni zgadzam się i z tym, co mówi, jak i tym, co robi rozmówca Hołowni. Trzeba działać wśród ubogich pomagając im odzyskac godność i tożsamość.

Ale jest też drugie pole działania i tu istotna okazuje się działalność takich grup jak Opus Dei czy Regnum Christi – trzeba zmienić też mentalność elit a dokładnie upowszechnić wśród nich dążność do działalności, którą u nas pozytywisci nazwali „pracą u podstaw”. Myślę, że tym tropem idzie Watykan, który promuje działalność tych organizacji, czego z kolei nie rozumie pan Klisowski.

Wiem, piszę o tym z ciepłego fotela zza biurka. Nie mam doświadczenia, nie byłam wśród tych ludzi. Ale czasem z dystansu widać rzeczy, których nie widzi się z bliska i warto się wymienić spostrzeżeniami 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s