Rady starej ciotki – cd

Na początek mały cytacik z forum Frondy, autorem jest jeden z dyżurnych ateistów, Marcin Banita:
 
Petra:
>>Po raz kolejny się sprawdza powiedzenie, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle.<<

plaplapla
———————————-
Wywalam na odrębny wątek, bo fajne.

Ja sądzę, że jest w tym sporo prawdy. Niewiasty mają wielki talent do sprowadzania chopów na złą drogę. Niektóre – wrodzony i zupełnie nieuświadomiony, a u innych (tych cynicznych i mądrych) to zupełnie świadoma gra. Gra, której zasady są proste:
1) chop chce se pociurlać i gra na ciurlanie
2) baba chce se chopa usidlić i gra na usidlenie, lub
2a) chce z chopa wydusić, co się wydusić da
To, co dla chopa jest celem, dla baby jest środkiem. Cel baby – wycisnąć jak cytrynę lub przechwycić na własność, może być dla chopa zupełnie destrukcyjny, co ostatnio było szeroko komentowane. Znaczy: zanęcić ciurlaniem i doprowadzić do utraty kontroli nad sobą, to zupełnie naturalna babska taktyka, ale jej znajomość wcale chopów nie chroni. Chopy kontrolę często tracą i jest to znowóż dla baby zanęta. Chopy cyniczne i mądre zanęcają symulując naturalną utratę kontroli lub obiecują nie wiadomo jakie profity, po czem ciurlają i w nogi.

Prostytucja jawi się w świetle tych taktyk rozrodczych jako niewinna i zupełnie nieszkodliwa zabawa. Dziwki są uczciwe, ich klienci również. One doją klientów w granicach zawartej przedtem umowy, klienci płacą i spoczko. Obie strony są zadowolone i idą na ustępstwa. To jest rozsądny kompromis.

 
Zanim chrześcijaństwo odkryło sakramentalny wymiar małżeństwa, było ono traktowane jako umowa cywilno-prawna pomiędzy ojcem żony a mężem lub żoną a mężem (zresztą tak nadal jest, jeśli się nie mylę, w islamie).  I to była tak upragniona przez Banitę „czysta gra”: spisujemy umowę, ustalamy zasady i gramy jasno. Jakby co, to zrywamy umowę i szukamy innego partnera. W takiej sytuacji przegraną strona zwykle okazywała się kobieta, bo co miała zrobic dziećmi? Rzadko kto chce łożyć na dzieci obcego mężczyzny.
 
I tylko takie małe pytanie mi się w głowie rodzi: czemu obecnie zamiast grać czysto przy ustalaniu zasad, jednak wolimy manipulacje? I czy chrześcjańskie spojrzenie na miłość i małżeństwo, mające w tle to cywilo-prawne podejście ze Starego Testamentu, jednak nie jest piękniejsze od przedstawionej tu przez Banitę wersji hormonalno-kasowej? Spojrzenie, które mówi, że zanim pójdziemy do łóżka jasno określamy, czego szukamy a do łóżka idziemy już jak podjęlismy decyzję o tym, że ufamy drugiej stronie i obiecaliśmy sobie to zaufanie?
I czy wersja hormonalno-kasowa nie jest jednak promęska? Pomimo tego, że tak często promowana przez niektóre odłamy feministek?
 
Nie wierzę w to, że wszystkie relacje damsko-męskie poza wymiana handlową w domu publicznym są nieuczciwe. Po prostu, żeby zobaczyc uczciwość takiej relacji, trzeba mieć odwagę kochać i ryzykować cierpienie odrzucenia. Ryzykować utratę emocjonalnej inwestycji – to boli, czasem wymaga gryzienia poduszki i palców, żeby jednak nie wracać do relacji, która okazała sie pomyłką, ale warto. Dzięki takim sytuacjom uczymy się Boga, tych wszystkich momentów, kiedy On w nas inwestuje a my to odrzucamy. Uczymy się tez siebie: swojej słabości, zabójczych dla nas schematów myslenia i reagowania, mechanizmów samooszukwiania się. I to wyzwala.
Niech Pan będzie blogosławiony za wszystkie nasze byłe miłości!
Amen 😉
Reklamy

6 thoughts on “Rady starej ciotki – cd

  1. > I to była tak upragniona przez Banitę “czysta gra”

    Gorzka konstatacja faktów nie oznacza iż jest to mój upragniony stan.

    > W takiej sytuacji przegraną strona zwykle okazywała się kobieta, bo co miała zrobic dziećmi?

    Ano ano. Dlatego własnie musi mężczyznę od siebie uzależnić 🙂

    Kiedy sie przedstawia taką apoteozę chrześcijańskich sposobów na życie, warto uzmysłowić sobie, że chrześcijaństwo z takim z grubsza wariantem etyki seksualnej wyznaje jakieś 1,5mld ludzi. A pozostali też jakoś żyją i wcale nie żyją gorzej i ich relacje wcale nie są płytsze ani bardziej ,,handlowe”.

    • > Gorzka konstatacja faktów nie oznacza iż jest to mój upragniony stan.

      Skoro ta konstatacja jest gorzka, to znaczy, że skonstatowany stan też konstatującemu nie odpowiada. Skoro handlowa wymiana nie, manipulacja nie, model chrześcijański nie to co tak? Serio pytam, bo nie wiem.

      > Dlatego własnie musi mężczyznę od siebie uzależnić

      A nie pomyślałeś, że nie musi uzależniać? Że prawdziwy mężczyzna nie daje sobą manipulować, tylko podejmuje decyzje? Wolne i świadome? I ponosi ich konsekwencje, czego przykładem może być chociażby śmiertelnie żonaty Phantom (chociaz może to akurat przykład bardzo radykalny)?

      > warto uzmysłowić sobie, że chrześcijaństwo z takim z grubsza wariantem etyki seksualnej wyznaje jakieś 1,5mld ludzi. A pozostali też jakoś żyją i wcale nie żyją gorzej i ich relacje wcale nie są płytsze ani bardziej ,,handlowe”.

      Z podanej przez ciebie konstatacji wynika co innego. Poza tym małżeństwo to sakrament wpisany w naszą naturę (JP II okreslił go nawet jako „prasakrament”) a więc naturalne jest, że w naturalny sposób tez możemy dojść do głębszego rozumienia bycia razem w związku. To nie jest wiedza tajemna zastrzeżona dla chrześcijan, co nie zmienia faktu, że gdyby narzeczeni bardzijej rpzejmowali się nauczaniem Kościoła, to wiele z tych par uniknęłoby niepotrzebnego bólu rodzącego się wtedy, kiedy okazuje sie, że budują na kłamstwie czyt. manipulacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s