Wiara pachnie kwitnącymi lipami

Przynajmniej dla mnie.

To jedno z moich najwcześniejszych wspomnień związanych z Kościołem: jest upalne, letnie przedpołudnie. Msza w starym, drewnianym kościółku. Stoję z rodzicami na zewnątrz, pod szpalerem starych lip, które właśnie kwitną i pachną miodem. Ich liście, poruszane delikatnym wiatrem, przesiewają intensywne światło słońca i zamieniają je w teatr cieni na bocznej ścianie oszalowanego kościółka. Szelest liści, brzęczenie pszczół, głos organów wraz z głosami ludzi – wszystko w pełnej harmonii, bez dysonansów. Życie tak naturalne, jak oddychanie, bez żadnych wątpliwości co do tego, czy warto je przeżyć.

W Krakowie teraz kwitną lipy. Powietrze pachnie wezwaniem do pójścia dalej wzwyż, dalej w głąb, ku pełni tej jasnej, pełnej pokoju rzeczywistości, której zapowiedzią jest tamto wspomnienie.

Reklamy

4 thoughts on “Wiara pachnie kwitnącymi lipami

    • Podejrzewam, że w kościele było duszno i rodzice dlatego stanęli na zewnątrz (mama ma astmę). Pamiętam też niejasno, że byłam wtedy w spacerówce, więc musiałam być kilkuletnim maluchem i pewnie wygodniej było z dzieckiem stać przed kościołem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s