„Kopciuszek”, reż. K. Branagh

Tak więc – zadziwienie, irytacja przeplatana rechotem i kicz. Zacznijmy od pierwszego. Zadziwienie pełną salą w kinie. Co prawda był to jeden z naprawdę nielicznych seansów bez dubbingu, ale mimo wszystko kilkadziesiąt osób w środku tygodnia idących na bajkę Disneya? Wszyscy na ten film? Serio? To fajnie, nie czuję się jak jednorożec… Irytacja wesołym oktetem, […]

Nudne, bo o seksie i jezuicie

Tekst stary, bo sprzed dwóch miesięcy, opublikowany w styczniowym numerze „W drodze”. Miałam juz sobie odpuścić jego komentowanie, ale ostatnio usłyszałam od jednego z rozmówców wierne powtórzenie przedstawionej w nim, dodajmy – fałszywej, tezy i stwierdziłam, że jednak nasmaruję coś. Teza dotyczy jednego z elementów mitu pt. „Przed soborem był tylko ucisk i ciemnota”. W […]

Kolejny wagonik

We wtorek minęła trzecia rocznica. Myślę o złudnej pewności nastąpienia następnego dnia, następnej godziny. Żyjemy z poczuciem nieśmiertelności. Fałszywym, odbierającym smak naszemu życiu i przemijaniu. Na sztandarach mamy wypisane wielkimi literami: „Zawsze jest jakieś jutro”. Już wiem, że nie zawsze. Nie dla wszystkich. Czas stał się gęstszy, wyraźniej ciąży i bardziej zdecydowanie domaga się odpowiedzialności. […]

Wypisy z wpisów

Księgi wpisów wykładane w sanktuariach to ciekawa lektura. Wiem, bo przekopałam się przez te, które leżały przy konfesji św. Jacka w 1983 r. i później. Wypisałam poniżej kilka ciekawszych wpisów, nie zmieszczę ich w książce o Jacku, a szkoda, żeby znów zapadły w archiwalne na-wpół-istnienie (pisownię zachowałam oryginalną). Dowody na to, że Jacek dalej patronuje […]

Obrazek na Wielki Post

Szukałam odpowiedniego zdjęcia na Wielki Post i wpadło mi w oko to, wykonane w zakrystii kościoła dominikanów w Sienie. Szata kapłańska, znak, że ten, kto ją nosi; ciało tego, który ją nosi, staje się sakramentem obecności Jezusa, jedynego Arcykapłana w naszym kulcie. Jezus przyjmuje pośrednictwo jego człowieczeństwa, by stać się obecnym wśród nas i w […]

Dzień omylny

Na wotywę (a pisząc bardziej po ludzku: mszę wotywną o św. Dominiku) dotarłam bez większych przygód, ale najwyraźniej scenariusz dopiero się rozkręcał. Wszystko było pięknie przygotowane w kaplicy, rzuciłam okiem w lekcjonarz – dziś św. Scholastyki, wspaniałej siostry św. Benedykta, i chciałam polektorzyć – był już otwarty, więc przeleciałam wzrokiem stronę i poszłam usiąść. Potem […]