Wypisy z wpisów

Księgi wpisów wykładane w sanktuariach to ciekawa lektura. Wiem, bo przekopałam się przez te, które leżały przy konfesji św. Jacka w 1983 r. i później. Wypisałam poniżej kilka ciekawszych wpisów, nie zmieszczę ich w książce o Jacku, a szkoda, żeby znów zapadły w archiwalne na-wpół-istnienie (pisownię zachowałam oryginalną). Dowody na to, że Jacek dalej patronuje […]

Obrazek na Wielki Post

Szukałam odpowiedniego zdjęcia na Wielki Post i wpadło mi w oko to, wykonane w zakrystii kościoła dominikanów w Sienie. Szata kapłańska, znak, że ten, kto ją nosi; ciało tego, który ją nosi, staje się sakramentem obecności Jezusa, jedynego Arcykapłana w naszym kulcie. Jezus przyjmuje pośrednictwo jego człowieczeństwa, by stać się obecnym wśród nas i w […]

Dzień omylny

Na wotywę (a pisząc bardziej po ludzku: mszę wotywną o św. Dominiku) dotarłam bez większych przygód, ale najwyraźniej scenariusz dopiero się rozkręcał. Wszystko było pięknie przygotowane w kaplicy, rzuciłam okiem w lekcjonarz – dziś św. Scholastyki, wspaniałej siostry św. Benedykta, i chciałam polektorzyć – był już otwarty, więc przeleciałam wzrokiem stronę i poszłam usiąść. Potem […]

Łaska na jerzyka (według Salezego)

Jaki jerzyk jest, każdy wie. A latem to nawet widzi. Ich ostry głos słychać szczególnie wieczorami, kiedy polują na owady, budząc głęboką wdzięczność ludzkości nękanej przez komarzyce. Ptaszę to zajmuje się, oprócz pełnienia istotnej funkcji oczyszczania miasta z latającego krwiopijczego tałatajstwa, głównie lataniem. Dni zimne i mokre, kiedy jedzenie nie lata w powietrzu, jerzyki spędzają […]

Pokusa

Czasem dopada mnie w trakcie lub po lekturze medialnych doniesień. Patrzy na mnie wzrokiem spaniela, chociaż nie – spaniele są radosne. To raczej przekrwione oczyska zmęczonego baseta. Do tego gada. Głos nie pasuje do widoku: miękki, z wyraźną nutą rezygnacji, cichy lecz dobitny – jakby mnie ktoś dusił aksamitną poduszką na leżance u hipnotyzera: „Nie […]

Podręczne są wśród nas

W komentarzu pod poprzednim wpisem Maria zasugerowała interesującą lekturę, mianowicie „Dziennik podręcznej” Margaret Atwood. Wczoraj snując się po sieci odkryłam, że książka została zekranizowana w latach osiemdziesiątych, w reżyserii Volkera Schlendorffa, i obejrzałam sobie efekt, czyli to dzieło z 1990 r.: Film poruszający, u mnie oprócz emocji zaktywował także szare komórki. Efekt ich działalności jest […]