3:11 Wyjdźcie, córki jerozolimskie, spójrzcie, córki Syjonu, na króla Salomona w koronie, którą ukoronowała go jego matka w dniu jego zaślubin, w dniu radości jego serca.
Córki jerozolimskie wyszły i patrzą. Jest król. Jest korona. Jest nawet matka i dzień zaślubin. Ale nie ma radości. Czemu zamiast ozdobnej szaty nosisz zakrwawione łachmany? Czemu zamiast przyjaciół otaczają Cię żołnierze a zamiast pochwał słychać szyderstwa? Biją Cię zamiast obejmować przy składaniu gratulacji. Wszyscy odwrócili się od Ciebie i nie ma w Tobie wdzięku ani blasku, żeby popatrzeć.
Milczysz.
W głębi twoich ciemnych oczu patrzących spod opuchniętych od uderzeń powiek żarzy się odpowiedź. Płomień Jahwe – potężniejszy niż śmierć, bardziej nieubłagany niż Otchłań. Jedyne i najważniejsze insygnium twojej królewskiej godności.
[Illo tempore popełniłam rozważania różańcowe na podstawie "Pieśni nad pieśniami", zresztą wyszły w naszym Wydawnictwie. I dziś jakoś ta tajemnica mi wróciła na pamięć. Więc się dzielę. Jakoś tak.]



