Archiwa tagu: OP

O[P]śmiu

Tylu diakonów przyjęło dziś święcenia. Święcił Ryś, biskup Ryś. I powiedział mądre kazanie, i potem mądrze podsumował całość liturgii. Z kazania dwie rzeczy: czasem w imię jedności Kościoła lub jakiegoś duszpasterskiego dobra trzeba umieć zrezygnować z forsowania za wszelką cenę własnej opcji, nawet jeśli ma się rację. Druga rzecz – są w życiu kapłana sytuacje, które rozumie się dopiero po pewnym upływie czasu i wydarzeń. Nabierają sensu, jak szlachetne wino smaku.

A na koniec mszy padło bardzo ważne zdanie: “Nie celebrujcie już tych wyświęconych. Celebrować trzeba Boga, których ich powołał i doprowadził do święceń” (parafrazuję). Oj, tak. Nie celebrować ich/się, tylko pamiętać, że jest się obdarowanym. Dobre słowo na kapłańskie życie, szczegolnie na chwile, kiedy dar zaczyna zyskiwać wagę krzyża.

Jestem tym ośmiu braciom wdzięczna, że przełamali w sobie współczesną zarazę, jaką jest choroba woli odbierająca zdolność podejmowania decyzji.  Są potrzebni, ich posługa jest bardzo potrzebna. Jednocześnie nie potrafiłam już dać sie ponieść fali entuzjazmu, pomimo świetnego śpiewu scholi i piękna liturgii – zbyt wielu z tych, których święcenia przeżywałam w uniesieniu, odeszło. Teraz tez patrzyłam na święconych i zastanawiałam się ilu wytrwa. Modliłam się, żeby wszyscy. Żeby nie tylko przyjęli łaskę, ale z nią współpracowali. Jeśli będą wciąż coraz mocniej opierali się na Chrystusie, przestając celebrować siebie, nic ich nie złamie. Jeśli.


Sól w PR

Czy Kościół trzeba reklamować?

Ciągnąc tę metaforę marketingowo-prowską (skoro już w nią zostaliśmy wrzuceni): to jakby oczekiwać od agencji PR, że zajmie się przede wszystkim promowaniem siebie, ignorując przy tym swojego kluczowego klienta. I działając w ten sposób, bedzie liczyć na sukces swojej firmy.

Kościół ma dwa wymiary: wertykalny (jedność: wierny-Bóg) oraz horyzontalny (jedność między wiernymi). Do tego jest strukturą koncentryczną, w centrum której jest Jezus. Oznacza to, że im mocniejszy jest wymiar wertykalny, czyt.: wierni są bliżej centrum, tym równocześnie są bliżej siebie, bo zmniejsza się promień okręgu, w jakim przebywają.

Jak to od początku pontyfikatu uparcie powtarza dzisiejszy jubilat, Benedykt XVI: głośmy Chrystusa, zwróćmy sie ku Chrystusowi. To jest jedyna a jednocześnie najlepsza strategia. Kościół nie istnieje po to, by istnieć – jedynym sensem jego istnienia jest głoszenie Ewangelii. Kiedy przestaje to robić, a skupia się na sobie, kończy jak Kościół w Austrii, który wymiera. “Jesteście solą ziemi, lecz jeśli sól straci swój smak, czymże ją posolić?”

Jeśli sól jest słona, to problemy np. typu “pedofilia” jeśli już zaistnieją, to są bardzo sprawnie rozwiązywane: w jednej z północnych diecezji w Polsce pojawiły się oskarżenia pod adresem jednego z księży – biskup odsunął go od duszpasterstwa, przeprowadzono dochodzenie i kiedy się okazało, że ksiądz był winien, został ukarany. Do takiego postępowania nie trzeba “sztabów kryzysowych” – wystarczy dobrze uformowane sumienie i szczera troska o wiernych.  Czyli wystarczy być słonym. Wystarczy byc wiernym modlitwie, starannym w sprawowaniu liturgii, dokonywać w prawdzie rachunku sumienia i regularnie się spowiadać, czyniąc to wszystko ze względu na Jezusa.

Same banały, ale niezmiennie skuteczne od ponad dwóch tysięcy lat.

Zresztą ich zaniedbanie też od dwóch tysięcy lat przynosi te same zgniłe efekty. Jak dobrze, że Bóg jest wobec nas tak cierpliwy…

A tak poza tym to kwietniowe “W drodze” całkiem ciekawe, szczególnie polemika a w zasadzie uzupełnienie do reportażu Stanisława Zasady o jodze (o. R. Broniek OP) i reportaż o Misterium Męki Pańskiej (K. Kolska).


Grób Pański u Dominikanów AD 2012

[jednak publikuję i obiecuję, że juz nie bede zdejmować :) ]

Wywołał kontrowersje i to spore. Nie widziałam go inaczej, niż na zdjęciach, ponieważ zajmowałam się zbieraniem sił na Niedzielę Wielkanocną. Kontrowersje wywołał fakt, że Najświętszy Sakrament nie był wystawiony w monstrancji przykrytej welonem, a zawieszony na żyłkach na tle płótna, na którym była wydrukowana spekana ziemia, czy jak skojarzyło się o. Pawłowi Kozackiemu, ziemia zaorana.

Nie widziałam [bezpośrednio], ale się wypowiem :)

Najpierw będzie pozytywnie: pod względem estetycznym było to piękne. Rozpisana na kartkach obok interpretacja też koszer (zdjęcie miało być ilustracją do Iz 24.35), ale tylko pod względem intelektualno-artystycznym. Bo pod względem teologicznym, przykro mi to pisać, ale ten Grób był fatalny.

Twórcy Grobu oraz opisujący go później o. Paweł nie zauważyli jednej, bardzo istotnej kwestii: złożenie do Grobu oraz zstąpienie do Otchłani NIE SĄ szczytem ogołocenia Wcielonego Boga. Tym szczytem jest, zgodnie z danymi biblijnymi i Tradycją Kościoła, moment wcześniejszy a mianowicie śmierci na krzyżu.

Argumenty:
- Hymn o kenozie, Flp 2,8: “uniżył się do śmierci i to śmierci krzyżowej, za co Bóg wywyższył Go”, nic o złożeniu do grobu
-  zgodnie z relacją św. Jana ostatnie słowa Jezusa na krzyżu brzmią: “Wykonało się” – śmierć Jezusa jest ostatnim akordem Jego uniżenia, dzieło się dokonało.
- Jezus zostaje pochowany po królewsku, nie jak skazaniec: 100 funtów mirry i aloesu, drogocenny całun, chusta z bardzo drogiego bisioru położona na twarz, grób wykuty w skale, przeznaczony do pochowania tylko jednej osoby.*
- zstąpienie do Otchłani jest marszem zwycięskiego króla, a nie kolejnym etapem upokorzenia Jezusa: tak o tym pisze zarówno św. Piotr ( 1P 3,19), anonimowy twórca homilii odczytywanej w Godzinie Czytań w Wielką Sobotę, jak i prawde tę wyraża wschodnia ikona Zstąpienia do Otchłani, na której Jezus łamie wrota Szeolu i wyprowadza Adama i Ewę.
Dlatego drogocenna monstrancja (symbol królewskiego majestatu – zgoda, że tu można było użyć innego symbolu) przesłonięta welonem (symbol tego, że nasze oczy pozostają niejako “na uwięzi” – widzimy tylko śmierć, a tymczasem tam juz dokonuje się zwycięstwo życia).

Tegoroczny Grób Pański u dominikanów był dla mnie osobiście apoteozą śmierci. Jej ostatecznego zwycięstwa, bo nawet po procesji rezurekcyjnej nie pojawiły sie w nim kwiaty czy jakikolwiek inny symbol zwycięstwa życia. Wbrew cytatowi, który miał ten Grób ilustrować (“rozleje zdroje po wyschniętej ziemi”) żadne zdroje sie tam nie pojawiły. Grób pozostał wyschnięty i martwy.

Co do nieszczęsnych żyłek, na których zawisł pojemnik z Ciałem Pańskim: jeśli chodzi o moją osobistą wrażliwość, to wolę, jeśli ofiarowany nam do adoracji fragment żywego, cierpiącego serca Jezusa umieszczony jest w czymś bardziej stabilnym. Nie mogę też pozbyć się poczucia, że w tym przypadku, pomijam tu intencje autorów, trudno było się opędzić od wrażenia, że Ciało Pańskie zostało uprzedmiotowione i sprowadzone do poziomu elementu instalacji artystycznej. Podobnie zreszta, jak we wszystkich Grobach polityczno-społecznych (nie lubię :/).

Wypowiedziałam się i mi ulżyło :) Można mnie zglanować.

* Z samą sceną pochówku kojarzy mi się zresztą sytuacja podczas oblężenia Minas Tirith we “Władcy Pierścieni”, kiedy to Widfara stwierdza, że odwrócił się wiatr. I rzeczywiście, tego dnia do przystani przybijają statki z odsieczą prowadzoną przez Aragorna, przygnane tym odmienionym wiatrem.  Ale to tylko takie tam pogańsko-literackie skojarzenia :D

Tomasz w sosie ACTA

Dzisiejsze kazanie na  święto św. Tomasza z Akwinu było wyraźnie naznaczone ACTA. Nie dość, że kaznodzieja przyznał się do dokonanego przed kazaniem odpytywania współbraci na okoliczność znajomości św. Tomasza, to jeszcze zaznaczył precyzyjnie w czasie czasu ambonowego, które myśli nie są jego. Co się z tym światem dzieje…

:)

Ale i tak moim ulubionym cytatem z dnia dzisiejszego pozostanie fragment kolekty, czyli modlitwy, którą kapłan odmawia na początku Mszy, po “Kyrie eleison”:

Boże, dzięki Twojej łasce święty Tomasz gorliwie dążył do świętości i odznaczał się głębokim poznaniem prawd objawionych, * spraw, abyśmy zrozumieli jego naukę i naśladowali jego czyny. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen. (podkr. moje)

Tekst mi wygląda na dzieło albo prawdziwie dominikańskiej (bo uszczypliwej) miłości, albo desperacji. Cóż, wystarczy zajrzeć do Sumy, żeby zrozumieć to gorące wezwanie Ducha Świętego na pomoc w “zrozumieniu jego nauki” :)


Koincydencja

Dziś mija 795 lat od zatwierdzenia konstytucji Zakonu Kaznodziejskiego, czyli poczciwych OP. Dominikanów, znaczy się.

Ciekawa data – dwa dni przed świętem narodzenia Boga jako człowieka. Dominikanie zostali powołani do głoszenia słowa, ale sporem, z którego wyrośli, była debata z albigensami, negującymi wartość cielesności. Narodzili się, aby bronić dobroci stworzenia (albigensi negowali wartość materii), wskazywać na wartość ciała (skoro Bóg się wcielił…), wskazywać sens zmartwychwstania (po cóż ono, jeśli ciało byłoby więzieniem duszy?). Dzieci współczucia wobec grzeszników, niepoprawni optymiści co do ludzkiej natury i jej możliwości.

Narodzeni dwa dni przed Bożym Narodzeniem. Dwa dni przed świętowaniem faktu, że oto  Bóg stał się człowiekiem.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 425 other followers