Kościół Katolicki w Anglii organizuje akcje mające służyć ponownemu upowszechnieniu praktyk religijnych, w tym uczęszczania na niedzielną mszę świętą. Akcja ta polega na prośbie skierowanej do wiernych świeckich, aby zapraszali swoich bliskich i znajomych na mszę. Tak po prostu. Z wyliczeń statystycznych wynika, że w Zjednoczonym Królestwie jest ok. 3 mln. ludzi, którzy mając takie zaproszenie, wróciliby do praktykowania.
Na pytanie o przyczynę absencji na mszach pada wiele odpowiedzi: sekularyzacja społeczeństwa i związany z nią brak społecznego nacisku na uczestnictwo a często wręcz zniechęcanie wynikające z takiego planowania czasu, że na mszę go już brak, przyczepienie osobom chodzącym na mszę etykietki “nienowoczesnego” (chodzenie do kościoła przestało należeć do kategorii “done thing” – rzeczy, które się robi), lenistwo, zagubienie wiary, utrata świadomości znaczenia tego, co dokonuje się na ołtarzu. Te przyczyny podaje w wywiadzie bp MacMahon, biskup Nottingham.
A ja bym dorzuciła jeszcze jedną: brak wiary i zaangażowania u kapłanów. I nie wiem, czy to nie jest to, co najskuteczniej zniechęca do Kościoła. Zniechęcony ksiądz byle jak odprawia mszę, mówi kazania słabe lub jedynie erudycyjne a pozbawione Ducha, nie chce mu się spowiadać. Liturgia “robiona” a nie sprawowana odrzuca, widać jej fałsz. A skoro źródło i cel Kościoła (por. Sacrosanctum concilium) doświadczane są jako byle jakie, to po co wchodzić w jego wspólnotę? Po co się z nią spotykać?
Czytałam kiedyś świadectwo pewnego księdza z Włoch. Został proboszczem martwej parafii: pusty kościół, nikogo na mszy. Postanowił, że będzie żebrał u Boga o życie dla jego nieobecnych parafian. Codziennie wystawiał Ciało Pańskie w pustym kościele i godzinami je adorował. Potem już nawet przed Nim spał i pracował (przyniósł sobie biurko). Po kilku miesiącach do pustego kościoła weszła para młodych ludzi. Uklękli. Po modlitwie podeszli do księdza i powiedzieli mu, że coś kazało im wejść i, że poczuli się u siebie. Zaczęli przychodzić częściej, przyprowadzili następnych. Parafia po pewnym czasie odżyła. Dla mnie jest to opowieść o tym, że to Duch buduje Kościół, Eucharystia go gromadzi, ale potrzebny też jest człowiek, który tę Eucharystię konsekruje i pomoże przychodzącym zrozumieć, Kto ich przyciągnął. Wspólnocie potrzebny jest po prostu ojciec. Dobry ojciec.
PS
Wypowiedź bp. Nottingham przytaczam za wywiadem w ZENICIE.