czyli limeryk o pączkach:
Vivat pączek żółciutki i tłusty cudownie
do tego nadziany smacznie niewymownie
na każdej ulicy
dawnej stolicy
spożywają go radośnie wszyscy przechodnie.

czyli limeryk o pączkach:
Vivat pączek żółciutki i tłusty cudownie
do tego nadziany smacznie niewymownie
na każdej ulicy
dawnej stolicy
spożywają go radośnie wszyscy przechodnie.

Do redaktor naczelnej rzekli w Krakowie:
“Niech jedzie do Stolicy i niech się wypowie
o kobiecej godności
do licznych gości
w bibliotece na Dobrej w Warszawie”
Miło i fajnie, tylko jak ja mam w dziesięć minut streścić nauczanie JP II o społecznej roli kobiety??? Janie Pawle, załatwiłbyś jakieś duchowo-intelektualne wspomaganie…

Redaguję właśnie tekst homilii o. Zioło.
Oj, oj… Boli…
Po pierwsze – trzeba przełożyć z polskiego na pisane, bo to jest tekst spisany z nagrania (biedni kaznodzieje – nie mogą być teraz pewni dnia ani godziny, kiedy ktoś wywlecze na światło dzienne ich nieociosane wypowiedzi… okropność… he, he).
Po drugie, mam wrażenie, że wiem, o co poecie chodziło w drugiej części homilii, ale przecież nie napiszę tego za niego (sam nie wyraził się zbyt jasno) – a jeśli nie do końca on myślał to, co myślę, że myślał? W końcu to nie ja podpisuję sie pod tą wypowiedzią. No i nie jestem w stanie podrobić stylu o. Michała. Do autora zwrócić się też nie mogę, gdyż jak wyjaśnił mi w mailu żyje we wspólnocie TZW. kontemplacyjnej. Kto wie, o co chodzi, to zrozumie, reszty nie chcę gorszyć lub odzierać z marzeń
Najistotniejsze, że te trzy literki oznaczają, że przyciskanie twórcy będzie przejawem sadyzmu wysokiej próby, nadto nieskutecznym.
A tekst jest mądry i świetnie się go czyta. Tyle, że jestem zmuszona do jego dramatycznego pocięcia i brak mi przez to puenty. Załamanie nerwowe ante portas!
Było tak, że pragnąc kontemplacji
pewien mnich udał się aż do Francji
Taśmy tylko zostały
zestaw całkiem niemały
przyda się przy gruntownej lustracji.

Razu pewnego krakowski pijaczek
na filozoficzne rozmówki miał smaczek
tak się skupił i sprężył,
że swój mózg nadwyrężył
uratować go mógł tylko koniaczek.
A poza tym to jest mgliście i bardzo melancholijnie. Targi książki dobiegły końca, niekwestionowanym ich bohaterem na stoisku eSPe był o. Leon Knabit OSB. Jednak telewizja to potężne medium, jeśli chodzi o marketing – w końcu to tam rozpoczęła się kariera o. Leona.
W redakcji czekam na ostatni tekst do numeru 80., pozostałe przechodzą lifting u korektorki i, da Bóg, a z końcem tygodnia większość tych skarbów wyląduje w składzie. Patrzę w ramówkę i wciąż ćmi gdzieś na dnie serca żal za tekstem Hołowni. Nic, trudno i darmo, miała byc perełka i nie ma perełki. Jest za to świetny wywiad z panem Murdzkiem i dwa ciekawe teksty Danusi Piekarz. Musi starczyć.


Nie ma to jak kawa z misiem
kiedy okropnie kawy chce mi się
na dole mokka
na górze miś
jak piękny dzień zapowiada się dziś