Zachciało mi się robić numer kwartalnika o ubraniu, to mam: im bliżej było wypuszczenia najnowszego eSPe w świat, tym bardziej miałam poczucie, że tekstylia tudzież wizerunek mnie prześladują. Dybią za każdym załomem gazet, z nagła wychynają z karnych rzędów książkowych liter, ba! nawet szemrzą w głosach dzwoniących do mnie ludzi…
Jak numer był już w składzie w moje ręce wpadła książka opata-prymasa o. Notkera Wolfa OSB “Z jasnego nieba. Pomysły i inspiracje do życia ziemskiego”. Jest to zbiór jego felietonów publikowanych w kobiecym piśmie pokroju “Twojego stylu” & cons. (już czytam oczyma wyobraźni te pełne oburzenia wątki na forach bardzo katolickich, że “benedyktyn a się sprzedaje”
). Myślę, że do zrozumienia tej książki i uchwycenia w pełni jej smaczku, warto mieć przed oczyma pewną specyficzną dla mnichów cechę: zaangażowany dystans, tak to bym chyba ja ujęła; bycie “współwinnym widzem”, jak to ujął Merton (zresztą OCSO). I ojciec Wolf w tej książeczce opowiada z delikatnym komentarzem o codziennych doświadczeniach i obserwacjach. Bardzo, bardzo prosto, bez egzaltacji i filozoficznych analiz. Chwilami może to nawet sprawiać wrażenie rzeczy oczywistych, ale może one tez czasem potrzebują wypowiedzenia? W każdym razie to tam znalazłam dwa felietony o wizerunku. I to był pierwszy atak.
Potem odkryłam na TwarzoKsiążce profile o wizerunku, ale internet to (prawie)samo zuooo, więc jakby ataki z tamtej strony to rzecz oczywista
A przedwczoraj zadzwoniła do mnie religia.tv w osobie Anny Winiewicz, producentki “Rozmównicy”, czy nie mogłabym powiedzieć paru słów na temat ciała i jego teologicznego rozumienia. Mogłam i też zeszło na kreowanie wizerunku i określanie przez to swojej tożsamości.
W poniedziałek kwartalnik wyszedł z drukarni i rozpoczął swoją drogę w świat. Mam nadzieję, że za nim pójdą też Ciało i Wizerunek. I znów wróci błogi spokój…
Następny numer robię o wolności od nałogów. Już zaczynam się bać, co się może przyplątać…


