Archiwa tagu: Kościół

Sezon truskawkowy i logika

Popijam sobie właśnie koktajl ze świeżych truskawek, łagodząc nim wzburzony kolejną serią antybiotyku żołądek z przyległościami. Popijam i podczytuję tekst o tym, jak to pustoszeją polskie kościoły, a mimo to są budowane setki nowych. O ile zgadzam się z tezą, że częściowo za pustoszenie odpowiedzialna jest migracja ludności (z wsi do miast, z centr miast na obrzeża, choć to już mniej), to kilka razy musiałam przeczytać ostatni akapit tego tekstu a dokładniej umieszczona tam wypowiedź:

- Budowa jest absorbująca. Bardzo trudno połączyć ją wielu proboszczom z pracą duszpasterską. Z tego powodu biskupi uwrażliwiają kapłanów, żeby poświęcając się budowie, nie zapomnieli o wiernych – przyznaje ks. Sławomir Nowakowski z działu budowy kościołów i administracji warszawskiej Kurii Metropolitalnej.
Jego zdaniem jednak budowa nowych obiektów jest niezbędna, aby ludzie od tego Kościoła nie odeszli i o nim zupełnie nie zapomnieli. – Ludzi nie można pozostawić bez świątyń. Tak jak naturalnym jest powstawanie nowych osiedli, tak i naturalne jest powstawanie tam kościołów. Kiedy Paryż rozrastał się w latach 50. i 60., na nowo powstałych osiedlach nie budowano kościołów. Dziś tamtejsi kapłani mówią, że ludzie na tych właśnie terenach są dalecy od Boga. Jeśli mają daleko do kościoła, nie jest im z wiarą po drodze. Zmieniły się czas. Jest zupełnie inne tempo życia. To samo dotyczy Polski. Nie chodzi o nie wiadomo jaką liczbę kościołów. Ale ci, którzy chcą, powinni mieć do nich dostęp – konkluduje ks. Nowakowski. (podkreślenia moje)

Kilkukrotna lektura bynajmniej nie wynikała z fatalnego wpływu tegorocznych truskawek na mój mózg, a zadziwiającej logiki powyższej argumentacji.

Otóż ewangelizacja dokonuje się, w świetle tej wypowiedzi, przez budowanie kościołów. Nie, żebyśmy jako księża powołani do głoszenia ruszyli się i poszli mówić o Jezusie. Nieeee, my se tu siędziemy i poczekamy. A na starcie naszej dzialalności bedziemy mówić tylko o kasie na budowę kościoła, potem o kasie na budowę plebanii, a potem o kasie… I jak tu sie dziwić, że popularny stereotyp głosi, że księża tylko o kasie? Skoro pierwsze, co słyszą od swojego proboszcza w nowopowstałej parafii, to: “Dajcie pieniądze, potrzebujemy kościoła”?

Przykład z tzw. realu. Przy wylotówce na Zachód powstały w Krakowie piękne osiedla szeregówek. Oczywiście postanowiono stworzyć tam nową parafię (rzecz sama w sobie szlachetna) i zbudować kościół. Tylko, że jest problem: tamtejsi mieszkańcy albo nie widzą potrzeby istnienia tam kościoła (nie chadzają lub chadzają do franciszkanów na Azory), albo jeżdżą do centrum, bo są związani a to z OP, a to z OFMConv, a to z SJ i tak dalej, i tym podobnie. Bo, jakby to ująć, współcześnie 8 km do kościoła to nie jest problem, bo większość ludzi ma samochody. A dla pięknej liturgii i dobrego kazania jest w stanie jechać do wybranego kościoła nawet komunikacja miejską.

Podpowiem jeszcze raz i wprost: dla liturgii i kazania. Jeśli proboszcz swoje działanie w parafii zacząłby od dobrych kazań i dobrej liturgii albo nawet (zaszalejmy w marzeniach) akcji ewangelizacyjnej, pieniądze na kościół znalazłyby się szybciej i łatwiej. To taka absurdalna po ludzku zasada Bożej ekonomii, nazywam ja na swój użytek zasadą czajnika* – im mniej się zwraca przy głoszeniu uwagę na kwestie materialne, tym łatwiej się one rozwiązują.

Zresztą sam budynek, szczególnie jeśli jest to kościół o współczesnej bryle, na ogół charakteryzującej się tym, że po wyjęciu kościelnego wystroju nadaje się na każdego rodzaju budynek użyteczności publicznej, niczego nie przypomina. Niczego nie gwarantuje. Kościół to ludzie. Wspólnota. Tam w Paryżu ci ludzie są daleko od Boga nie dlatego, że mają daleko do kościoła, ale dlatego, że nikt im zapewne nie głosił lub głosił zakładając, że można byle jak, bo i tak przyjdą. Zresztą gdyby to budynki były głównym elementem podtrzymującym wiarę, to jak wytłumaczyć desakralizację kościołów w Holandii czy Anglii – były blisko, często pod bokiem a teraz są sklepami czy bibliotekami.

Pokrętna ta logika. Czy w zasadzie jej brak.

Wolę szlachetną prostotę truskawek z jogurtem.

* zasada czajnika – im mniej zwracasz uwagę na czajnik, tym szybciej zagotuje się w nim woda; sugestywny opis w “Trzech panach w łódce, nie licząc psa” – polecam :)


Architektura duchowa

Myśl ta dotknęła mojego umysłu, kiedy modliłam się na święceniach diakonatu kleryków z miejscowego arcyseminarium, i znikła . A teraz wróciła, podczas święceń diakonów OP (grono Dwunastu :) ) i rozgościła się na dobre.

Myśl, że zasadą konstrukcyjną Kościoła jest krzyż. Nie chodzi tu o cierpiętnictwo, ale złożenie w ofierze siebie: dobrowolne, z wewnętrzną otwartością na to, że będzie się dawać coraz więcej. Bo będzie się chciało dawać coraz więcej, którą to właściwość życia z Bogiem św. Benedykt oddaje opisem rozszerzenia się serca i pobiegnięcia szybko ścieżką przykazań.

Kościół zbudowany jest i wzrasta dzięki temu, że wciąż nowi ludzie rodza się, wychowują a potem decydują na calkowite oddanie siebie Bogu i wspólnocie. Na służbę. Może dlatego ta prawda tak mocno uderzyła mnie przy święceniach diakonatu: trzeba wydać siebie, oddać darmo, bo z miłości.

I wtedy, jak w Hymnie o kenozie z Flp 2,1-11, kiedy sięgamy dna i nie mamy nawet już życia, zaczyna działac Bóg. I podnosi nas, i sadza po swojej prawicy, i daje władzę nad światem materialnym i duchowym. Rodzi sie i wzrasta wspólnota, ale jej korzeniem i źródłem dynamiki jest wypływająca z miłości ofiara.

I byle tylko nie zwątpić w zmartwychwstanie…


Sól w PR

Czy Kościół trzeba reklamować?

Ciągnąc tę metaforę marketingowo-prowską (skoro już w nią zostaliśmy wrzuceni): to jakby oczekiwać od agencji PR, że zajmie się przede wszystkim promowaniem siebie, ignorując przy tym swojego kluczowego klienta. I działając w ten sposób, bedzie liczyć na sukces swojej firmy.

Kościół ma dwa wymiary: wertykalny (jedność: wierny-Bóg) oraz horyzontalny (jedność między wiernymi). Do tego jest strukturą koncentryczną, w centrum której jest Jezus. Oznacza to, że im mocniejszy jest wymiar wertykalny, czyt.: wierni są bliżej centrum, tym równocześnie są bliżej siebie, bo zmniejsza się promień okręgu, w jakim przebywają.

Jak to od początku pontyfikatu uparcie powtarza dzisiejszy jubilat, Benedykt XVI: głośmy Chrystusa, zwróćmy sie ku Chrystusowi. To jest jedyna a jednocześnie najlepsza strategia. Kościół nie istnieje po to, by istnieć – jedynym sensem jego istnienia jest głoszenie Ewangelii. Kiedy przestaje to robić, a skupia się na sobie, kończy jak Kościół w Austrii, który wymiera. “Jesteście solą ziemi, lecz jeśli sól straci swój smak, czymże ją posolić?”

Jeśli sól jest słona, to problemy np. typu “pedofilia” jeśli już zaistnieją, to są bardzo sprawnie rozwiązywane: w jednej z północnych diecezji w Polsce pojawiły się oskarżenia pod adresem jednego z księży – biskup odsunął go od duszpasterstwa, przeprowadzono dochodzenie i kiedy się okazało, że ksiądz był winien, został ukarany. Do takiego postępowania nie trzeba “sztabów kryzysowych” – wystarczy dobrze uformowane sumienie i szczera troska o wiernych.  Czyli wystarczy być słonym. Wystarczy byc wiernym modlitwie, starannym w sprawowaniu liturgii, dokonywać w prawdzie rachunku sumienia i regularnie się spowiadać, czyniąc to wszystko ze względu na Jezusa.

Same banały, ale niezmiennie skuteczne od ponad dwóch tysięcy lat.

Zresztą ich zaniedbanie też od dwóch tysięcy lat przynosi te same zgniłe efekty. Jak dobrze, że Bóg jest wobec nas tak cierpliwy…

A tak poza tym to kwietniowe “W drodze” całkiem ciekawe, szczególnie polemika a w zasadzie uzupełnienie do reportażu Stanisława Zasady o jodze (o. R. Broniek OP) i reportaż o Misterium Męki Pańskiej (K. Kolska).


Świadomość stawki

Co prawda debata o. Jarosław Kupczak OP – ks. Karol Stehlin FSSPX* odbyła sie jeszcze przed Wszystkimi Świętymi, ale wciąż gdzieś we mnie rezonuje. I nawet nie tyle jej treści (tematem było rozumienie ekumenizmu), co postawa ks. Stehlina. Nie zgadzam się z nim na płaszczyźnie postrzegania nauczania Kościoła od II Soboru Watykańskiego, ale jeśli chodzi o typ kapłaństwa, jaki zaprezentował, nie ukrywam, że jestem pod pozytywnym wrażeniem.

Przyszedł nieco wcześniej, ubrany w sutannę. Pojawienie się przed czasem było dla mnie wyrazem szacunku i dla drugiego dyskutanta, i dla osób, które się zebrały, aby posłuchać. Sutanna to wyrazisty znak tożsamości kapłańskiej, zresztą pisałam tu już kiedyś o tym, że często jednym z pierwszych przejawów problemów z powołaniem jest niechęć do stroju kapłańskiego i ogólnie symboliki powiązanej z byciem kapłanem/ojcem/bratem zakonnym. To przypomina, więc przeszkadza. To nakłada na osobę pewien system odniesień, zobowiązuje i jednocześnie wystawia na atak. Świetnie o tym mówi ksiądz w poniższym filmiku (ukradzione ze ściany na FB kl. Sławka Grzeli):

treść: - ksiądz “Uważam, że kapłaństwo powinno być widoczne. Po prawdzie noszę sutannę dla 96% ludzi, którzy nie chodzą do kościoła. Bo, widzi pan, cały ten tłum, który jest “na zewnątrz”, który do kościoła nie przychodzi, jak pan, chce żeby miał możliwość spotkania z księdzem. Trzeba, aby tam gdzie przechodzę codziennie, na tym wielkim bulwarze, dla każdego było możliwe podejść do mnie, zagadać, powierzyć mi coś z jego zycia. Sutanna jest dla mnie sprawą najwyższej wagi. Uważam, że powinniśmy poważnie zastanowić się (zrobić rachunek sumienia), bo aktualnie mamy 15 tys. księży we Francji. Czy pan zdaje sobie z tego sprawę? 9 tys księży jest aktywnych, mamy też ok. 40 tys. zakonnic. Jestem pewien, że jeżeli wszyscy, jakimś dekretem, który spadnie z nieba, włożą sutannę, ubiorą habit – co się stanie? Każdego dnia ludzie zetkną się z bożym sługą, Kościół znajdzie swoje miejsce w społeczeństwie.”
– dziennikarz: ” Nie zrobi sobie ksiądz przyjaciół tą wypowiedzią?”
 - ksiądz: “Trudno, robię to dla Pana i dla przyszłości chrześcijaństwa.”

A potem, w trakcie debaty, argumentem bardzo często przywoływanym przez ks. Stehlina było dobro dusz wierzących. Co cenne – nie był to chwyt retoryczny, widać było, że ten człowiek mówi to szczerze, że jego troska jest troską zakorzeniona w jego sercu, nie tylko umyśle. I ludzie za takim pasetrzem pójdą, bo czują, że jemu na nich zależy.

I teraz rodzi się pytanie skąd ta szczerość i przede wszystkim głębia troski? Z pewnością z zakorzenienia w Chrystusie, bo inaczej się nie da. Ale jest tu też pewien akcent w doktrynie, który zresztą świetnie koresponduje z dzisiejszą (jesteśmy już pod pierwszych nieszporach niedzieli) uroczystością: wiara w to, czego naucza Kościół o grzechu, realności ryzyka potępienia i wierze katolickiej jako tej, która posiada pełnię środków prowadzących do zbawienia.

Ze świadomości wysokości stawki.

Czasem dręczy mnie myśl, czy w praktyce Kościoła posoborowego gdzieś tej świadomości nie zatracono w imię “nie straszenia ludzi”. Czy gdzieś nie zepchnięto do komórki pod schodami prawdy, że grzech zawsze kogoś krzywdzi i zawsze pociąga za sobą czyjeś cierpienie, które woła do Boga z ziemi o sprawiedliwość? I że Bóg będąc nieskończenie miłosiernym, jest także sprawiedliwy?

*FSSPX – Fraternitas Sacerdotalis Sancti Pii X , Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, potocznie nazywani lefebrystami, chociaż samo Bractwo nie uznaje tego określenia.


Zajrzałam do Betoniarki

I oczywiście się zmieszałam, jednak nie miałam czasu na wyrażenie przewalających się we mnie, jak zaprawa murarska, myśli. Spróbuję więc teraz tak na szybko coś skonstruować.

Ojciec Przanowski OP na swoim blogu umieścił ciekawą impresję, w dodatku autoterapeutyczną, na temat reakcji Kościoła na wynik wyborów, a dokładnie sukces partii Palikota. Notka bardzo mi się spodobała, bo moim nieskromnym zdaniem jest zgodna z rzeczywistością. Jednak tuż za workami cementu akceptacji i piasku rozbawienia do mojej głowy wpadło kilka wiader zimnej wody i się zaczęła przeróbka.

Wiadro 1.: Któż wg o. Mateusza stanowi najlepszą reprezentację Kościoła? Starszawy proboszcz ze swoim “kolegom rocznikowym”, kameduła, dwie starsze panie, starsza siostra zakonna. Palikocie, nie musisz szaleć – twój wróg i tak stoi już nad grobem! Radykalny konserwatyzm to fajna opcja, ale na litość Boską, nie oznacza to identyfikacji wyłącznie ze starszymi – Kościół to też młodzi! I oni też Palikota olali, przynajmniej ci “kościelni”. I tu się zgodzę z diagnozą autora “Betoniarki” – po prostu robią swoje. Co więcej – Kościół to nie tylko młodzi, ale też ta szeroka grupa semi-wykluczonych, jakimi często się czują ludzie z mojego przedziału wiekowego.

Nasza sytuacja w Kościele to w ogóle pewien paradoks. Jesteśmy tą grupą, która mierzy się z największymi wyzwaniami dla naszej wiary: dylematami moralnymi w pracy, wychowaniem dzieci, godzeniem aktywności świeckiej z praktykami religijnymi. I co? I jednocześnie Kościół jedyne co nam oferuje to najczęściej byle jaka liturgia i cienkie kazania, odpukanie w konfesjonale, czasem spuszczenie po brzytwie albo potraktowanie naszych dylematów etycznych jako żadnych. Ze mamy sami szukać? Zaraz, zaraz, a czy to daje prawo do “odwalania” coniedzielnej mszy świętej? Nie piszę tego pod adresem dominikanów, bo byłby to błędny adres. Jednak Polska parafialna najczęściej tak wygląda.

Zresztą przykład znaczenia proboszcza dla parafii mam w mojej obecnej parafii: po zmianie nagle kościół ożył. Jakby ktoś otworzył okna: życie wepchnęło się, najpierw nieśmiało, a teraz pełną falą. Mnóstwo grup, świetne przygotowanie do bierzmowania, rekolekcje, misje a jednocześnie zachowanie tradycyjnych form pobożności, do których ludzie w tej parafii są przyzwyczajeni. Co z tego osadzi się w sercach, wie tylko Bóg. Ale szansa jest i to spora.

Wiadro 2.: Ojciec opisał obraz przeraźliwej inercji. Furda Palikot, przeczekamy, po co się zmieniać i nawracać? Po co dokonywać rewizji swojego myślenia i postępowania? A trzepanie szaf moim, oczywiście nieskromnym, zdaniem jednak bardzo by się w Kościele przydało. Nawet jeśli z niektórych kieszenie wypadłyby takie małe, srebrne monetki świętego spokoju i bezpowrotnie się straciły. W tym przypadku strata oznacza zysk. Taki mały paradoks Bożej ekonomii.

Ale tak poza tym to wpis padre bardzo, bardzo mi się podoba. I nie tylko dlatego, że autor ma OP po nazwisku!


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 425 other followers