Dziś Darek przysłał pdf-a, żebym mogła zatwierdzić zawarte w nim ilustracje. Wyżyłam się na nim (oraz na biednym ojcu Tomaszu, ale to inna historia), powytykałam błędy sobie i grafikowi i wysłałam to cudo do poprawek.
Ku mojemu głębokiemu zdziwieniu wieczorem przyszło już poprawione O.O Nie, no, takie tempo pracy to ja lubię
Bardzo lubię
Przejrzałam, odesłałam a jutro zawożę do korektorki. Żeby tylko nie zaczęła rodzić, zanim skończy korektę… Bo ona też jest w ciąży (A w gazetach piszą o niżu demograficznym. Hm. Może ktoś odwrotnie czytał wykresy statystyczne?)
Byle trafiło na ftp drukarni, potem już zostanie tylko czekanie. Ciekawe, co zmaści się tym razem



