

Bo stworzył kawę, bruk połyskujący na krzywiznach deszczową wilgocią, chmurzyste niebo oraz człowieka, który może to wszysko widzieć i się zachwycać. Sennie dziś jest, więc o poranku zahaczyłam o Trambar i wyszłam z kubkiem zdrowo posłodzonego kwaśno-gorzkiego naparu z mleczną pianką. Mmmmm… Powietrze pachniało wiosennym ożywieniem pomimo kapuśniaczku wpadającego do mojego kubka z kawą i przesnuwając się przez Rynek po raz kolejny dziękowałam Bogu, że pozwala mi dostrzegać bogactwo świata.
Lubię takie szare poranki w Krakowie, kiedy uliczki Starego Miasta wypełniają samochody dostawcze a pomiędzy nimi przemykają mieszkańcy i ludzie idący do pracy. Przypomina mi to bycie za kulisami tuż przed rozpoczęciem spektaklu. Bo Kraków to aktorka, ma co roku kilka ciekawych ról, jest narcystyczna, dystyngowana i trzyma na dystans tych, którzy za szybko chcieliby się z nią fraternizować. I dlatego właśnie lubię ją widzieć bez makijażu, w lekkim szlafroczku w wiosenne kwiaty i z lekko nieobecnym wyrazem zaspanej twarzy. Bo powiem wam po cichu, że ta diwa to w gruncie rzeczy ciepła i sympatyczna osoba, wyrozumiała i niecierpiąca pośpiechu. Tyle, że nieufna.
Ech, pięknie jest.


Szanowna Wycieczko, oto nad nami szczególnie udany owoc holenderskich inspiracji we włoskiej sztuce użytkowej. Ożuwcze… przepraszam – OŻYWCZE połączenie włoskiej ekspresji i mocy z holenderską praktycznością i dosłownością formy. Już na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl aksamitne, acz wyraziste espresso z delikatną mleczną nutą dopełniającą aromat i smak odpowiednio zaparzonej kawy. Rozkosz dla oczu i wyobraźni!
Mlask!
PS. Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej poświęconej kawie www.caffeprego.pl

Było o polityce i pomysłach na następne numery. Oczywiście w ramach troski o higienę psychiczną także nieco ponarzekaliśmy. Ale do rzeczy:
1. Numer o władzy, czyli eSPe 80 jest już prawie zamknięty, brak tylko kilku artykułów z działów stałych. To dobrze, bo numer w przyszłym tygodniu powinien być już w składzie, jeśli chcemy zdążyć z wysyłką przed świętami.
2. Bohaterem eSPe 81 ma być Duch Święty (ci, którzy nie widzieli zdegustowania na twarzach redaktorów, wychowanków – zaznaczam – katolickiego liceum, niech żałują). Pomimo ostrzeżeń Życzliwych spróbujemy umieścić w nim wywiad z panią Gronkiewicz-Waltz. Zawsze jest szansa, że nie wypali… (to na pocieszenie Życzliwym). Reszta numeru to materiały od biura organizacyjnego Światowego Dnia Młodzieży.
3. Numer wakacyjny na przyszły rok, czyli eSPe 82, to instrukcja obsługi ucha igielnego dla wielbłądów – krótko mówiąc o bogactwie. Są aż cztery propozycje wywiadów, zobaczymy, co z tego da się osiągnąć. Marcin i Mateusz zgodzili się jechać w celach wywiadowczych do Warszawy. Mam nadzieję, że misja sie powiedzie, pomimo tego, że luty wieje grozą (przypominam, że wtedy jest uruchamiany System Eliminacji Studentów zwany pieszczotliwie sesją – przemiła bestyjka).
4. Umówilismy się na nastepne spotkanie na 27 listopada (wtorek) na 19.00. Po cichu liczę na spelunkę naszego Asystenta, bo tam jest ekspres do kawy, co wydatnie poprawia poziom rozmów i podnosi poziom kreatywności członków redakcji.
I to tyle. O zakulisowym życiu sztabu wyborczego PO dowiedziałam się niewiele (niestety!), ale atmosfera była radosna. Panowie M cieszyli się z wyniku, ja cieszyłam się, że jest już po wyborach.
Można wrócić do normalności.