Posty oznaczone jako ‘kanibale i krwiopijcy’

h1

Jeszcze o Obecności

sierpień 30, 2009

Cud Eucharystyczny w Sokółceto tak w temacie pytań o rozumienie obecności Jezusa w konsekrowanej hostii. Sprawa świeża, z jesieni zeszłego roku, trwają badania lekarskie i ze strony komisji watykańskiej.

Zgorszeniem było już Wcielenie, czemu więc Jego fizyczna obecność w chlebie nas dziwi? No czemu? Co w niektórych z nas budzi oburzenie do tego stopnia, że chcą powtórzyć manewr uczniów po Mowie Eucharystycznej opisany w Ewangelii wg św. Jana: “Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66)? Bóg chrześcijan jest Bogiem paradoksów, absurdów i zaskakujących rozwiązań – lepiej się do tego przyzwyczaić, jeśli chcemy być z Nim bliżej. To Artysta, nie rzemieślnik.

Tak jeszcze w temacie obecności – niektórzy święci mieli pewien dar, zresztą ma go też jedna z moich bardzo bliskich znajomych – wyczuwa obecność konsekrowanej hostii. Ma takiego “czuja”, że kiedyś w nieznanym sobie mieście znalazłyśmy dzięki niej kościół, w którym odbywała się wieczysta adoracja a który nie był oznakowany na zewnątrz, albo znajduje najkrótszą drogę do najbliższego kościoła. Taki duchowy azymut, kompas, tyle, że za północ robi najbliższe tabernakulum. Mówi, że wyczuwa Hostię jako fizyczną obecność – jak osoba, która wchodzi do ciemnego, cichego pomieszczenia i czuje, że jest tam ktoś obecny.

h1

Front i pragnienie

sierpień 24, 2009

Na początek: optymistyczne doniesienia z frontu walki o prawa Kanibali i Krwiopijców! Wczoraj brat w modlitwie wiernych odnosząc sie do Eucharystii wyraźnie powiedział, że jest nią Ciało i Krew a dziś na porannej mszy padre udzielił komunii sub utraque specie wszystkim obecnym -  nie ma to jak ożywczy posmak Krwi Pańskiej o poranku… :]

Ale o czym to ja zasadniczo… a, już wiem! Wrócę jeszcze do poprzedniego wpisu o pragnieniu jako drodze do poznawania Boga.

Jest to świadectwo, do którego szczególnie są powołani opuszczeni lub żyjący w separacji małżonkowie oraz osoby homoseksualne. Szczególność polega tu na fakcie, że niemożność zaspokojenia pragnienia wynika w ich życiu nie tyle z ich wolnego wyboru, co zewnętrznych okoliczności. W chwilach kryzysu z pewnością postrzegają swoje życie w czystości jako wyrok, nie dar. Nie wybierali wstrzemięźliwości seksualnej jako sposobu realizacji powołania, jednak przyszło im się z nią mierzyć.

Genialnie na ten temat pisał Henry Nouwen, katolicki ksiądz i pisarz, całe życie zmagający się ze swoją orientacją seksualną i otwarcie o tym zmaganiu mówiący. Odczytywał to właśnie w tym kluczu: osoby homoseksualne są powołane do bycia świadectwem Bożego pragnienia bliskości człowieka. Także ludzkiego zmagania się o to, żeby zachować wierność najwyższym wartościom, bo ta droga to survival. Codziennie staje się przed decyzją: wybieram Boga lub nie. Jeśli wybieram, żyję, jesli odrzucam – wyniosą mnie w czarnym foliowym worku. Tu nie ma strefy cienia, powolnego zapadania wieczornej szarówki – słońce zachodzi od razu i od razu zapada noc.

I dlatego osoby homoseksualne, które wybieraja czystość, zasługują na wielki szacunek. Dlatego też osobom, które żyją w separacji i nie chcą ponownie się wiązać, trzeba pomagać i okazywać im jak ważne jest ich świadectwo. Ci ludzie mogą nam bardzo wiele powiedzieć na temat tego, jak wielkie jest Boże pragnienie naszej bliskości.

h1

Niedzielne marudzenia

sierpień 9, 2009

Za ładna pogoda jest. I za fajnych mam przyjaciół. I w ogóle ten świat jest za dobry.

Dlatego pomarudzę.

Czytam właśnie książkę o historii duchowości. Fajne założenia, stylistycznie dobrze napisana, ale z jednym się nie mogę zgodzić. Autor pisze o męczennikach z początków chrześcijaństwa i zakłada, że opisy ich męczeństwa, które dotrwały do naszych czasów, są podkolorowane, to znaczy umieszczono w nich fakty, które miały wskazać na podobieństwo ich śmierci z życiem i śmiercią Jezusa. Taka mała manipulacyjka na zachętę, mało powiązana z tym, jak naprawdę ich męczeństwo wyglądało.

I tu mi się przypomniała historia o śmierci abp Oskara A. Romero, hierarchy z Salwadoru, który został zabity w 1980 roku, najprawdopodobniej na zlecenie rządu, któremu wytykał ciągnięcie wewnętrznego konfliktu zbrojnego kosztem zabijania najuboższych i narastającej w kraju nędzy. Nazajutrz po wygłoszeniu przez radio kazania, w którym po raz kolejny wzywał do zaprzestania mordów, Romero odprawiał mszę. Skończył mówić kazanie, podszedł do ołtarza i rozłożył korporał (biały prostokąt tkaniny, na którym stawia się dary ołtarza a więc patenę z chlebem i kielich) w ten sposób przygotowując ołtarz na złożenie ofiary. Ledwo to uczynił, zza okna padł strzał, który rozerwał mu serce. Dobry pasterz, walczący o swoje owce, złożył samego siebie na ołtarzu, bo taka jest wymowa liturgiczna tego, co tam się wydarzyło. Co więcej – otwarto mu serce, tak jak Jezusowi na Golgocie.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że za jakieś sto lat zasiądzie nad tym opisem jakiś teolog i robiąc mądra minę powie: “Ale to wcale tak nie było, to jedynie konstrukcja literacka mająca na celu utożsamienie Romero z Jezusem…” I w ten sposób cała misterną konstrukcję Bożego działania w historii, znaków Jego obecności i realnego podobieństwa świętych do Boga trafi szlak.

Jakby ktoś miał wątpliwości co do sposobu, w jaki teologowie potrafią zarżnąć wiarę, to powyżej jest przykład. Proszę nie naśladować.

A tak poza tym, to byłam na mszy i kazanie było o Eucharystii a dokładniej o Ciele Pańskim, bo o Krwi kaznodzieja się nawet nie zająknął. Podobnie zresztą jak potem brat w modlitwie wiernych. Pojawiły się dwie konkurencyjne interpretacje tego fenomenu:

1. Kaznodzieja tak specjalnie zignorował temat Krwi, bo nie dla świeckich te cymesy.

2. Kaznodziei nawet przez myśl nie przeszło, że mówiąc o Eucharystii należy mówić także o Krwi.

Druga jest mojego autorstwa, więc rozwinę: to kazanie i modlitwa wiernych były nausznymi dowodami na to, jakie efekty w duchowości wywołuje praktyka komunikowania wiernych świeckich Jedną Postacią – Krew przestaje być postrzegana jako część komunii.

Jest, hm, no właśnie – czym? I co ciekawe, przestaje być postrzegana jako część komunii także przez tych, którzy mają obowiązek komunikowania pod dwiema Postaciami, czyli przez księży. A dziś Eliasz przecież oprócz chleba dostał dzban wody i “mocą tego pożywienia” (a nie tylko chleba) szedł 40 dni i nocy ( zresztą próbowałby iść przez pustynię bez uprzedniego opicia się – daleko by raczej nie zaszedł). Ale kto by się tam przejmował popitką…

h1

Uroczystość CIAŁA i KRWI Pańskiej

czerwiec 11, 2009

Popularnie zwana Bożym Ciałem, tymczasem w pierwszym czytaniu jest o krwi, w drugim też jest o krwi, w psalmie jest o kielichu (Przymierza) a na dodatek wszystkiego Jezus, jak na złość i zupełnie bez wyczucia też przemienia chleb w Ciało a wino w Krew.

Co za upór.

Oczywiście z naszej strony, bo chyba jest jakiś problem z usłyszeniem treści, które Bóg za pośrednictwem Kościoła nam dziś przekazuje: “Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.” (Hbr 9,13-24). Krew, której smaku odmawia się dzieciom pierwszokomunijnym, Krew, której często “zapomina” się podać nowożeńcom, Krew, którą wielu celebransów wydaje się traktować jako “deser” po Ciele Pańskim. Bo jak wytłumaczyć fakt, że Ciało Pańskie jest trzymane do adoracji po Przeistoczeniu trzy razy dłużej, niż Kielich? Jakieś stopniowanie w świętości miedzy Zmartwychwstałym a Zmartwychwstałym? Wielu kapłanów (chociaż oni mają obowiązek przyjmowania komunii pod dwiema postaciami) mówi i sprawuje Eucharystię tak, jakby Krew Pańska była na doczepkę. Czemu? Bo przecież Eucharystia to wyłącznie Ciało Pańskie. Tak, jestem ironiczna.

Żadne teologiczne tłumaczenia i wykwity sofistyki nie są w stanie zastąpić znaku. Podwójnego znaku, ustanowionego tak nie przez przypadek – Bóg naprawdę wie, co robi. Jak mam POCZUĆ, że Jego Krew mnie obmywa i wzmacnia, skoro Jej nie otrzymuję?

Ech, ulało mi się. Zwłaszcza, że dziś jak zwykle nielegalnie poszłam do komunii razem z braćmi i przyjęłam Ją pod dwiema postaciami. Chciałabym, żeby wszyscy tak mogli…

h1

Już jest :)

grudzień 18, 2008

eSPe 84 o komunii pod dwiema postaciami ;)

Prawda, że nadobny? [najnowsze wpisy są poniżej ;) ]

okladka84