Archiwa tagu: Jezus

Ofiara kościelnego photoshopowania (XIX w.)

Estetykę dzisiejszej uroczystości*  świetnie ujął kiedyś o. Leon Knabit: “główka w przedziałek, bródka w loczek i serduszko kap, kap”. Chociaż może estetykę nie tyle uroczystości, co kojarzonego z nią obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa, solidnie zabetonowanego w lukrze, z potulnie-aksamitnym spojrzeniem owcy w przepastnych oczach.

Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony. Po prostu nie mogę się przekonać do takiej wizji Jezusa. Nie mogę i już.

Za śliczny jak na skazańca, któremu w ramach upewniania się o jego śmierci przebito serce. A właśnie prawdę o tym, że Bóg otworzył dla nas swoje serce dziś świętujemy.  Wypływające z niego krew i woda są symbolem obmycia i odkupienia, a co najpiękniejsze: nikt, kto się nawróci, nie zostanie od tego źródła odepchnięty. Bez względu na to, jak wielkie zbrodnie ma na sumieniu, jeśli pragnie odrzucić dawne życie, zostanie przyjęty, obmyty i napojony. Otrzyma Ducha Świętego, a więc zacznie żyć życiem Boga. Odnajdzie pokój i siłę, a przede wszystkim mocną nadzieję na życie i wieczność.

Bóg woła: “Uwierzcie w moją miłość! W siłę mojej miłości!” I chyba w zasadzie o tym jest to święto.  O obietnicy wolności do kochania i bycia kochanym poprzez świadomą i dobrowolną decyzję na miłość. Kochanym nawet jako grzesznik, a więc kaleka, i kochanym nieodwołalnie.

A prawdziwa miłość nie jest lukrowana ani potulna.

* tak na marginesie: z okazji uroczystości nie ma dziś piątkowego postu od mięsa – ze spokojem ducha można urządzić wieczorem grilla ;)


Rodzinnie

Półmrok, wczesna pora, w miarę ciepło i do tego wyliczanka – tylko zasnąć kiwając się w rytmie: Abraham była ojcem Izaaka, Izaak ojcem Jakuba, Jakub ojcem… Co jakiś czas głębsze kiwnięcia w chwilach, kiedy padają szersze szczegóły: a to że matką  Faresa i Zary była Tamar, Booza Rachab a Obeda Rut. Nudne. Jedno z  najnudniejszych czytań całego sezonu.

A może niekoniecznie?

Jeśli przeczyta się Stary Testament, zwłaszcza księgi historyczne, ta wyliczanka nabiera rumieńców, miejscami nawet robi się z tego niezła obyczajówka, jakiej nawet Super Fakt czy inny Express by sie nie powstydziły. Klimat w stylu rodzinnego spotkania wzmocnionego kilkoma butelkami z zawartością o sporym voltażu. “A pamiętacie ciotkę Zdziśkę?… Ty tam Zeniu nie podskakuj, nie pamiętasz co twój ojciec narobił w 57-mym?… Oj Heniek, Heniek a czyja lojalka leży w IPN-ie, co?”

W genealogii Wcielonego Boga znajdziemy (m.in.):

- Judę, którego uwiodła owdowiała synowa, wymieniona zresztą z imienia (Tamar) oraz jednego ze zrodzonych z tego współżycia bliźniaków,

- Rachab, która była prostytutka w Jerychu i pomogła Izraelitom zdobyć to miasto,

- Salomona, który na starość został bałwochwalcą, bo chciał się przypodobać żonom-pogankom,

- królów izraelskich, którzy zdradzali sojuszników, odrzucali kult Jahwe i mordowali słabych,

- wygnańców w Babilonii,

- potomków królewskiego rodu, którzy spadli do poziomu rzemieślników chodzących od wioski do wioski w poszukiwaniu pracy,

itd., itp…

Wniosek z tego wszystkiego jest bardzo optymistyczny: Jezus też pochodził z dysfunkcyjnej rodziny. Jak po Nim i po Maryi widać – to ograniczenie da się przekroczyć. Historię naszych przodków nosimy w sobie, ale ona nie musi panować nad nami. Wystarczy podjąć wysiłek metanoi – zmiany myślenia, nawrócenia, złamania schematów i otworzenia się na nowe. Wystarczy otworzyć się na Ducha a On, Stwórca Nowych Światów, stworzy nas na nowo.

To Boże Narodzenie to może być Twoje narodzenie. Wybierz życie.


Jak nauki szczegółowe zrobiły ziazi wierze we wszechmoc Boga

Bo, proszę szanownego czytelniczego ogółu, kiedyś to było łatwo. Zagrzmiało? Pan wyraża swój gniew. Spadł piorun? Pan się zdenerwował i pokarał. Potem przyszli badacze tego, co naturalne, i okazało się, że zagrzmiało, bo spotkały się chmury naładowane elektrycznymi ładunkami o przeciwnych znakach i w ten sposób rozładowały napięcie a piorun spadł i to tu a nie gdzie indziej, bo ładunki elektryczne tak już mają, że pociąga je to co wysokie bądź metalowe. Wtedy takie ładne spiątko da się zrobić, wizualnie efektowne.

I o ile w tych przypadkach jeszcze dało się bronić ingerencji Boga, jako niebezpośredniej, to już Darwin ze swoją teorią kompletnie przegiął. Podważył prawdę o stworzeniu, wymyślił sobie procesik ewolucji a potem do tego pewien facet z ADHD, Einstein mu było, podważył dotychczasową geometrię oraz udowodnił naukowo powszechnie znaną prawdę, iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ale dla wiary we wszechmoc Boga nie były najgorsze fakty – najmocniej w nią uderza mentalność, która może wynikać z sukcesów metodologii nauk przyrodniczych oraz ogólnego przekonania, że wiemy już wszystko a to czego nie wiemy, z pewnością wkrótce wyjaśnimy i Bóg do niczego nam nie jest potrzebny w tej układance. I to jest prawda, moi drodzy – Bóg nie jest bezpośrednio zamieszany w tę układankę, ale nie wolno zapominać, że za pomocą przyjętych w niej zasad układania nie da się stwierdzić Jego istnienia. Bo On jest z innego porządku myślenia  i doświadczenia, którego metodologia nauk szczegółowych nie obejmuje i nie dotyka. I ich odkrycia wcale nie negują Jego istnienia, chociaż sposób myślenia: “Jak nie pomacam, to nie uwierzę” ewentualnie “Jak mi z przeliczeń nie wyjdzie, to nie istnieje” próbuje się wprowadzać także do teologii.

Naukowo możemy uchwycić fakt Wcielenia a w zasadzie nie on sam, co historyczne uwarunkowania oraz powstanie wspólnoty Kościoła i jej rozwój. To samo zresztą dotyczy powstania i rozwoju narodu izraelskiego, zwłaszcza jego religijny fundament, który zresztą do tej pory go spaja i określa. Nie możemy jednak w ten sposób uzasadnić doświadczenia wiary, chociaż możemy fizjologicznie opisać, jakie części mózgu się aktywują podczas przeżyć mistycznych. Pozostaje sfera decyzji, której do końca nie ogarniamy, świadectwo ludzi, którzy zgodnie z regułami psychologii i socjologii powinni reagować inaczej, ale pod wpływem przyjęcia Jezusa jako Pana i pod wpływem Ducha działają w sposób niezdeterminowany swoimi doświadczeniami. Tę zagadkę próbował opisać wciąż na nowo w swoich powieściach Dostojewski, ale nawet on jedynie opisywał, nie udało mu się jej rozwikłać.

Wszechmoc Boga okazuje się być doświadczeniem dostępnym tylko tym, którzy zaufają. Karkołomne zadanie. Jak historia pewnego franciszkanina, misjonarza w Afryce, który szedł z dziecięca procesją Bożego Ciała i w pewnym momencie zobaczyli z naprzeciwka jadącą z całym impetem w ich stronę ciężarówkę. Dzieci z piskiem uciekły do rowu a franciszkanin szedł dalej prosto, tylko w duszy poweidział Bogu: “Jezu, Ty jesteś Panem całego świata, Ty jesteś Panem tej drogi. Przecież nie będę z Tobą skakał do rowu!” I kiedy sytuacja stała się dramatyczna, ciężarówka nagle z piskiem opon zahamowała kilkanaście centymetrów przed kapłanem. Okazało się, już na posterunku policji, że jej kierowca był muzułmanin, który chciał wyznać swoją wiarę rozpędzając tę procesję. Wcale nie chciał hamować – coś nagle wcisnęło jego nogę w pedał hamulca. Siła, której nie był w stanie zwalczyć.

Bo Jezus naprawdę jest Panem tamtej drogi. Każdej drogi. Ale niestety nie da się tego udowodnić empirycznie, do tego potrzeba uznania swoich ograniczeń, także ograniczeń wynikających z naszego sposobu poznawania i opisywania świata.


Czytanie odkrywkowe

Dzisiejsza Ewangelia:

Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: “Effatha“, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: “Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”. (Mk 7,31-37)

Warstwa historyczna:

Jezus opuszcza okolice pogańskich miast portowych i idzie prze Dekapol, którego nazwa pochodzi o greckich słów “deka” oraz “polis” a więc “Dziesięć Miast”. Są to tereny z greckim osadnictwem rozmieszczonym właśnie w owych dziesięciu miastach. Marek, zwykle skrótowy i ignorujący detale, tu jakby podkreśla trasę podróży Jezusa. Tłumacząc na “nasze” pisze: Jezus przeszedł przez ziemie pogan.

I wtedy przyprowadzili mu głuchoniemego. Nie wiemy, czy był to Judejczyk, ale zapewne tak, bo rzecz dzieje się już nad Jeziorem Galilejskim. Ten człowiek odbierał świat jedynie za pomocą wzroku i dotyku – Jezus dotyka go, wchodzi z nim w intymną, można powiedzieć, bliskość (dotyka swoją śliną jego języka), jakby chcąc się przebić przez barierę kalectwa. Wzdycha i wypowiada formułę podaną przez Marka oryginale: “Effatha!” To słowo brzmi jak westchnienie, tchnięcie wydychanym powietrzem. I zapewne jest to pierwsze słowo, jakie słyszy i poznaje ten człowiek.

Ewangelista zapisuje: “I mówił poprawnie” (tak należy dosłownie przetłumaczyć umieszczony w Ewangelii zwrot). Człowiek, który nie znał żadnych słów, pojęć, nie miał wyćwiczonego aparatu mowy – mówił poprawnie. I zapewne rozumiał też, co do niego mówiono, choć tego ewangelista już nie podaje.

Warstwa alegoryczna:

Poganin dla Żyda był osoba głuchą i niemą, bo zostały przed nim zasłonięte tajemnice Boże. Nie słyszał o nich (a dla kultury hebrajskiej słuch był głównym zmysłem poznania, odmiennie niż w “optycznej” kulturze greckiej) więc nie mógł mówić. Nie znał pojęć, nie żył tradycją, nie rozumiał języka tej religii. Jezus przechodzi przez ziemie pogan – pozwala im siebie – Wcielonego Boga – zobaczyć i dotknąć. Jeszcze nie przyszedł czas na tchnienie Ducha, jeszcze Jezus nie został uwielbiony (jak nazwałby to Jan), ale czas na otwarcie – jak najbardziej. Bóg przechodzi, nierozpoznany, ale już obecny i czeka na otwartość.

Do Pięćdziesiątnicy zostało już niewiele czasu. Zstąpi Duch i uczniowie rozbiegną się, także po Dekapolu, jak iskry po ściernisku (bardzo lubię ten biblijny obraz :) ), żeby dzielić się darem Ducha. Tchnieniem Boga, które otwiera; wzywa do otwartości, uczy niemych mowy i pozwala usłyszeć Prawdę. I poganie, “głusi i niemi”, rozpoznają ją i będą ja głosić. Ich uszy zostaną otwarte i więzy ich języków zostaną rozwiązane.

Warstwa moralna:

Ten cud jest wydarzeniem historycznym w tym sensie: że miał miejsce w określonym miejscu i czasie, określony głuchoniemy został uleczony. Dla tego człowieka to było wyzwolenie z cierpienia, ale to tylko jeden aspekt całości. Drugim jest miejsce tego cudu w przepowiadaniu Jezusa. We współczesności straciliśmy umiejętność czytanie rzeczywistości wokół nas, wydarzeń naszego życia, jako Bożych znaków i sposobu na głoszenie Ewangelii. Skupiamy się jedynie na tym, co dane wydarzenie znaczy dla nas samych a zapominamy, że jest jeszcze szerszy wymiar, że to wszystko jest “Duchem podszyte”…


Matka Teresa na niedzielę

“”Pragnę” jest czymś o wiele głębszym niż gdyby Jezus mówił ” Kocham cię”. Dopóki nie wiecie w głębi siebie, że Jezus was pragnie – nie możecie zacząć poznawać, kim On chce być dla was. Lub kim On chce abyście byli dla Niego (podkr. moje). [...]

Jak przybliżyć sobie pragnienie Jezusa? Tylko jedną tajemnicą – im bliżej Jezusa podejdziesz, tym lepiej będziesz znać Jego pragnienie. “Pokutujcie i wierzcie” mówi nam Jezus. Za co mamy pokutować? Za naszą obojętność, twardość naszego serca. W co mamy wierzyć? [W to, że] Jezus pragnie nawet teraz, w waszym sercu i w ubogich – On zna waszą słabość, On chce tylko waszej miłości, chce tylko szansy na kochanie was. On nie jest ograniczony przez czas. Kiedykolwiek podejdziecie do Niego blisko – staniecie sie partnerami Naszej Pani, św. Jana, Magdaleny. Usłyszcie Go. Usłyszcie wasze własne imiona. Dopełnijcie moją i waszą radość”. (Varanasi Letter)

Wszelkie doświadczane przez mnie pragnienie uczy mnie Boga. Nie tyle przez cel, ku któremu jest skierowane. Przez samą swoją obecność i intensywność. Pozwala mi zacząć rozumieć, co to znaczy, że Jezus mnie pragnie.

Gloryfikujemy zaspokojenie a najcenniejszy dar leży gdzie indziej…


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 425 other followers