Posty oznaczone jako ‘eSPe 83’

h1

Teksty w korekcie

sierpień 4, 2008

Snuję sie po stronach internetowych szukając niszy dla kwartalnika. Myślę o przerzuceniu go do sieci tak, aby była mozliwość kupienia go w wersji cyfrowej. Albo jakiś niebanalny portalik? Cala trudność w tym krótkim: niebanalny.

Portali katolickich jest w sieci mnóstwo i jeszcze trochę. Sens tworzenia czegoś nowego istnieje o tyle, o ile będzie miało swoją specyfikę i przewagę w jakimś aspekcie. Cała trudność w znalezieniu tego aspektu :)

Nic, wracam do snucia się, chociaż najchętniej poszłabym spać. Bo w Krakowie znów spada ciśnienie… Co za miasto… I czemu ja je tak kocham?

h1

Świeccy

lipiec 28, 2008

Ramówka jest okrutna: bezlitośnie pokazuje brak trzech zamówionych tekstów a czas jest wielki. Ech. Plus za to jest taki, że artykuły, które są już zebrane naprawdę są ciekawe. Niektóre wręcz napłynęły same, jak tekst Uli Pękali o spóźnionym powołaniu i twórczym podejściu do przeżywania czasu oczekiwania na nie. Fincher napisał mocne, odważne świadectwo a co najistotniejsze - niebanalne. Jest też przewodnik po formacji ks. Ignacio Soler (Hiszpana, od 17 lat związanego z Opus Dei, opiekuna krakowskiego ośrodka Dzieła) i jak zwykle świetny tekst Danuty Piekarz, tym razem o metaforze Kościoła jako ciała. Do tego dwa wywiady: o liturgii jak sposobie formacji z Bp. Kiernikowskim i o laikacie pijarskim z p. Małgorzatą Kremer i o. Mateuszem Pindelskim (tak, tak, nasz były WAK został szyszką, czyli asystentem prowincjała ds. świeckich). Ciekwa jestem, co Rafał wymyśli na okładkę :) Właśnie, właśnie, muszę do niego napisać z informacją o temacie!

h1

12 godzin w pociągu

lipiec 2, 2008

Ale czego sie nie robi dla wywiadu. Siedlce to urocze miasto, tylko tak daleko… Do czasu przejazdu należy oczywiście zaliczyc także czas postoju w wyniku uszkodzenia sieci trakcyjnej i ślimacze tempo na niektórych odcinkach wywołane remontami torów (cytat z konduktora: “To tak do 2012, będzie po Euro i wszystko będzie po staremu” tia…). Spotkanie i wywiad z biskupem siedleckim to była czysta przyjemność, nawet jeśli potem gnałam szaleńczym kłusem na dworzec PKP. Przed spóźnieniem uratowało mnie tylko opóźnienie pociągu. Ktokolwiek się za mnie modlił, robił to bardzo skutecznie :D

Na podróż wzięłam ze sobą książkę o. Michała Zioło “Jedyne znane zdjęcie Boga”. Zadziwające, jak zmienia się odczytanie tekstu po upływie czasu. Wychwytuję inne treści, odnajduję nowe sensy. Felietony wciąż mnie wciągają pozwalając widzeć w otaczającej mnie rzeczywistości niuanse, których zwykle nie dostrzegam. Rodzi się też we mnie poczucie, że wymuszam kontakt na autorze, którzy sam o tym nie wiedząc, stał się moim towarzyszem podróży i partnerem wewnętrznego dialogu.

h1

Katolicki czyli profesjonalny

czerwiec 26, 2008

Zbieram właśnie materiały do numeru o formacji dorosłych, czyli eSPe 83, i tak sobie myślę, że stanowczo zbyt mało osób potrafi dostrzec w fakcie bycia profesjonalistą sposób na realizowanie swojego chrześcijaństwa. To ma ciekawe przełożenie na postrzeganie wszelkich zjawisk społeczno-gospodarczych z przymiotnikiem “katolickie”. Otóż katolickie na ogół kojarzy się z tym co siermiężne, bylejakie, niedopracowane a czasem nawet balansujące na granicy prawa. Tu przypomina mi się mina Szymona Hołowni słuchającego wywodu księdza tłumaczącego, że u kobiety najważniejsza jest osobowość a nie uroda (w programie, który już przywoływałam), mina, która ostatecznie zwerbalizowała się w stwierdzeniu: “Zaraz ksiądz mi tu powie, że liczy się przede wszystkim wnętrze!” Jest taka tendencja, żeby wszystko, co kościelne czy katolickie akceptować apriori, bo skoro katolickie, to z pewnością ma wnętrze, nawet jeśli niezbyt atrakcyjne a nasz czujnik głębokości wykazuje zaledwie metr wody pod kilem.

A to nie tak.

Taka z góry założona akceptacja rozleniwia (wiem po sobie, bo jako redaktor KATOLICKIEGO kwartalnika doświadczam jej negatywnego wpływu), na szczęście odbiorcy są kształtowani przez wolny rynek i nie da się im już wciskać byle czego. To spowodowało, że przynajmniej rynek prasy i książki katolickiej z roku na rok staje się coraz bardziej wymagający. I tu pojawia się problem główny: pieniądze. Nie da się stworzyć sensownej książki, czasopisma, portalu bez dużego zastrzyku gotówki. Wbrew temu co pisze na forach antyklerykalna część internautów, Kościół wcale nie ma tak wiele pieniędzy, przynajmniej nie cały. Do wielu wartościowych publikacji sporo się dopłaca lub są one traktowane jako długoterminowa inwestycja (tj. serie wydawnicze typu “Myśl Teologiczna”). Albo i inwestycja bezzwrotna. Do tego czasem dochodzi lekkie traktowanie w niektórych wydawnictwach finansów i rozliczeń, co zwykle wcześniej czy później generuje problemy w księgowości. I tu ponownie wracamy do problemu profesjonalizmu. Zasłanianie Panem Bogiem własnej nieudolności to jedno z najbardziej antyewangelizacyjnych działań – bardzo skutecznie odpycha od Kościoła. I nie ma co się tu oburzać czy gorszyć, trzeba za to spróbować potraktować swoje działania zawodowe jako sposób oddawania Bogu chwały. W końcu ktoś stykając się ze mną jako ze świetnym zawodowcem może po pewnym czasie zaufać mi także jako człowiekowi wiary. Ech, ciekawe, czy mi kiedyś uda się dostać na taki poziom edytorski :)

h1

Apokalipsa u bram

czerwiec 25, 2008

Na początek mała retrospekcja: kiedy wybuchła sprawa bp. Paetza miesięcznik “Znak” wydał numer o władzy w Kościele dotyczący roli biskupów w Kościele, miejsca kleru i świeckich etc. Promocja tego numeru odbyła się w kapitularzu na Stolarskiej i jednym z zaproszonych do panelu był ówczesny przeor, Jakub Kruczek OP. Reprezentował jako głowa klasztoru, przedstawicieli władzy kościelnej. Prowadząca panel, kiedy dyskusja nabrała już tempa i temperatury (tzn. znacząco wzrosła liczba skarg i wniosków do hierarchów), skierowała do ojca pytanie:

- A co się stanie, kiedy wszyscy biskupi będą doskonale pełnić swoje powołanie a księża będą święci?

Wtedy ojciec Jakub uśmiechnął się w specyficzny dla siebie, łobuzersko-ciepły sposób (kto go zna, wie o jaki uśmiech mi chodzi) i odpowiedział spokojnym, pewnym tonem:

- Wtedy przyjdzie Pan…

Salwa śmiechu, która wybuchła po tym niewinnym stwierdzeniu, świetnie podsumowała ziemski stan Oblubienicy Baranka :)

Wspominam tę odpowiedź ojca, bo od jakiegoś czasu mam kontakt z bp. Zbigniewem Kiernikowskim i jestem pod coraz większym wrażeniem jego otwartości i normalności. Pod poprzednim wpisem na jego temat w komentarzach pojawiły się przykłady jeszcze kilku innych biskupów, którzy są cenieni przez swoich wiernych właśnie za bycie dobrymi pasterzami. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, a z drugiej zaczynam się zastanawiać, czy nie jest to zapowiedź zbliżającej się apokalipsy. Bo skoro kiedy biskupi będą doskonale pełnić swoje powołanie, przyjdzie Pan, to najwyraźniej czas jest krótki…

:)

A tu graficzna prezentacja bohaterów (w kolejności pojawiania się we wpisie :) ):

o. Jakub OP (od razu zastrzegam, że nie jest to pełna wersja “usmiechu Przeora”)

ks. bp Zbigniew Kiernikowski (zdjęcie z mszy konsekracyjnej)