Gosia jest drobna, ciemnowłosa i bardzo energiczna. Dopóki nie zderzyła się z Górą OP była feministką, teraz robi wszystko, aby upowszechniać nowy feminizm zainspirowany nauczaniem JP II, ale próżno w niej szukać ślepego uwielbienia dla myśli papieża: zmaga się z jego ideami, podobnie jak wcześniej walczyła z patriarchatem: “Tu jest o matkach i o dziewicach konsekrowanych a ja się pytam gdzie jest miejsce na mnie – osobę pojedynczą? Duchowe macierzyństwo? Jakie duchowe macierzyństwo, to mi nic nie mówi!”
Jak widać gosiny czujnik sloganów przy tym zwrocie zaczyna szaleć, co oznacza, że zwrot jest ładny, ale chyba istnieje problem z wypełnieniem go treścią. Wiele sióstr zakonnych mówi, że swoje macierzyństwo realizują duchowo, ale, właśnie, co to znaczy?
Dziś w Ammanie BXVI mówił do kobiet, przywołując myśl JP II, że mężczyźni nie są w stanie ich zastąpić w budowaniu przestrzeni bezinteresownej miłości w świecie nastawionym na użyteczność i przydatność. Wymienił trzy kobiece posługi: nosicielki miłości (bearers of love), nauczycielki miłosierdzia (teachers of mercy) i mistrzynie pokoju (artisans of peace). To są właśnie cechy macierzyństwa: kochać, z tej miłości uniżać się do poziomu dziecka i przez to dać dziecku poczucie wartości jego życia, poczucie niezależne od sytuacji rodzinnej czy towarzyskiej.
Kiedy przełożymy to na poziom duchowy, to o ile rola ojca jest pouczać i stawiać wobec wyzwań a potem pomagać je pokonywać, to rola matki jest rolą ukrytą. Matka po prostu jest i kocha: słuchając, przyjmując, dając przestrzeń odpoczynku, ucząc rozumienia uczuć a przez to rozumienia także uczuć innych. Uczy człowieka, wspólnoty, wartości na pierwszy rzut oka mało użytecznych, ale fundamentalnych. Problem może w tym, że nie jest to działanie spektakularne, wymaga czasu, bo liczy się z wolnością dorastającego. Ale warto zaczekać…
PS
A nad Krakowem dogasa właśnie burza i za moim oknem widnieje piękna, podwójna tęcza. Duet: SzareChmury&WiązkaBiałegoŚwiatła present – patrzcie i podziwiajcie






