Posted by: ewiater | sierpień 16, 2008

Kaleka komunikacja

Pada pytanie. Zaczynam odpowiadać i mój rozmówca zachęca mnie do otwartości a ja widzę jak jego całe ciało wręcz krzyczy: “Nudzisz mnie”. Piękna politura słów i postaw, skrzętnie wypracowanych na postawie książek i obserwacji, pełna świadomość tego, co należy zrobić, żeby zostać właściwie odebranym a wewnątrz znudzenie drugim, zanim ten drugi zdołał zaistnieć. I to znudzenie widać a kiedy nie widać, to jest ono wyczuwalne, zwłaszcza dla człowieka zranionego kiedyś już takim odrzuceniem. Problem rodzi się wtedy, kiedy taki człowiek nie jest świadomy faktu, że właśnie ktoś nim manipuluje i po takim spotkaniu zostaje z jeszcze większą dziurą w sercu i silniejszym, niż przedtem poczuciem, że jest bezwartościowym przedmiotem.

A to nieprawda - to, że ktoś sprytnie użył nas do poprawienia sobie własnego poczucia wartości lub wytarł nami swoje buty projektując na nas swoje problemy emocjonalne, to nie znaczy, że miał do tego prawo a juz na pewno to nie znaczy, że miał rację. Nie znaczy to także, że osoba manipulująca jest podła, czasem po prostu jest ślepa na swoją słabość bo nie ma sił się z nią zmierzyć. Wszyscy jesteśmy kalekami, ta świadomość skutecznie wyzwala od gniewu, zwłaszcza tego skierowanego przeciw nam samym, że oto znów daliśmy się wykorzystać.

Posted by: ewiater | sierpień 14, 2008

L’Annunziata, Antonello da Messina

Do napisania o tym obrazie zainspirowała mnie okładka najnowszego “Gościa Niedzielnego”, na której został on wykorzystany. Da Messina namalował go w drugiej połowie XV w., kiedy we Włoszech dominował renesans, jednak samo przedstawienie jest dla mnie pozaczasowe.

Jest to portret młodej kobiety, malowany bardzo precyzyjnie i delikatnie. Niewiele kolorów, złamany błękit jedwabnej chusty zestawiony z miodową żółcią o różnej jasności dobrze ze sobą współgrają na czarnym, a więc neutralnym tle. Lekki niepokój wprowadzają czerwone refleksy sukni, ale żeby je dostrzec, trzeba dobrze się wpatrzeć w obraz. Kobieta jest młoda, ale powaga na jej twarzy, zdecydowany gest dłoni i oczy patrzące nie wiadomo, czy przed siebie, czy w głąb siebie, nadają jej wyraźny rys dojrzałości przekraczającej jej wiek. Jest piękna.

Tym, na co warto zwrócić uwagę na tym, są kolory i brak Gabriela. Jego obecności możemy się domyślić po geście Maryi i po świetle położonym na jej twarzy. Światło to wyłuskuje ją z czerni tła i podkreśla piękno linii twarzy i dłoni. Reszty sylwetki widz nie jest w stanie uchwycić: osłania ją błękitny welon po prawej stronie roztapiający się w czerni. Maryja osłania się nim przytrzymując na piersi rozchylające się pod wpływem gestu brzegi. Błękit jest kolorem, który w Biblii wiąże się z objawieniem Boga, epifanią. Welon osłaniający L’Annunziatę jest obrazem Boga, w którym jest zanurzona i który Ją osłania. Boga, Który Jest i Boga, Którego nie ma, bo kiedy stajemy z Nim twarzą w Twarz nasze oślepione oczy widzą jedynie ciemność. Boga, który nas zna, bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, nawet jeśli odrzucamy prawdę o Jego działaniu i obecności.

Tam, gdzie welon odchyla się od sylwetki, widać przebłyski czerwieni: barwy miłości i cierpienia. Pierwsze wrażenie chłodnej harmonii znika - wewnętrzną naturą i powołaniem Przedstawionej jest pasja, którekolwiek ze znaczeń tego słowa przyjmiemy.

Posted by: ewiater | sierpień 13, 2008

Moje ukoffane uzależnionko

:D

Posted by: ewiater | sierpień 13, 2008

Tłumaczenia się, sztuk dwie

Najpierw małe objaśnienie do poprzedniego wpisu: zaszydziłam w nim nie z Hołowni, ale z bezradności komercyjnych specjalistów od sprzedawania wizerunku. Najwyraźniej brak im inwencji, jesli chodzi o kwestie religijne/osoby religijne i obserwacja ich szarpaniny bardzo mnie bawi. Nie ukrywam też, że zdjęcia w “Elle” po prostu mi się nie podobają. Cóż.

A zasadniczo o ciekawej nocie odautorskiej w pewnym amerykańskim poradniku:

Aby ułatwić czytanie zdecydowałam się na używanie męskiego zaimka “on”, kiedy odnoszę się do Boga. W żadnym razie nie oznacza to, iż wierzę, że Bóg jest antropomorficzny zarówno czy przyjmiemy męską czy kobiecą charakterystykę. Nigdy nie śmiałabym przypisywać Bogu płci (gender). [tłum. moje więc nieco kulawe stylistycznie]

Co za świat, że człowiek musi się tłumaczyć ze stosowania formy gramatycznej dotychczas przyjętej jako norma. Żeby było weselej, autorka jest Żydówką i pisze książkę z punktu widzenia swojej religii a przecież w judaizmie zasadniczo antropomorfizacja Boga to herezja. Wniosek jest taki, że najwyraźniej nasze modlitwy nie zostały wysłuchane i żyjemy w ciekawych czasach…

Posted by: ewiater | sierpień 11, 2008

Oswojony katolik

Bo co tu ukrywać - brak oswojonego katolika w otoczeniu to duży brak. Zwłaszcza, jeśli ten katolik ma ok. 1,90 wzrostu oraz bujną blond (?) czuprynę. Jako ktoś, kto w zasadzie doktoryzował się z katolicyzmu, nie potrafię właściwie pojąć ani oddać głębi tego braku, ale kiedy patrzę na dynamiczne  wysiłki działu marketingu TVN promującego dyrektora programowego religia.tv dochodzę do wniosku, że musi on być zaiste ogromny :D Ten brak, nie katolik. Nie ma to jak kreowanie potrzeb, których do tej pory konsumenci nie byli świadomi…

Swoją drogą czytając kolejny wpis na pudelku czy innym plotku stwierdzam, że jedno niewątpliwie Szymonowi Hołowni się udało: jego medialne otoczenie za bardzo nie potrafi go rozgryźć. Niby dziennikarz katolicki a jednak nie pasuje do moherowego wzorca przechowywanego w warszawskiej siedzibie Agory. Niby nie pasuje do wzorca, ale o czym tu zrobić plotkarski wywiad do kolorowego magazynu z facetem, który pisze głównie o umieraniu i hierarchii KRK, oraz uwodzi na szkaplerz rezerwisty?

Tricky.

« Nowsze Posty - Starsze wpisy »

Kategorie