Pada pytanie. Zaczynam odpowiadać i mój rozmówca zachęca mnie do otwartości a ja widzę jak jego całe ciało wręcz krzyczy: “Nudzisz mnie”. Piękna politura słów i postaw, skrzętnie wypracowanych na postawie książek i obserwacji, pełna świadomość tego, co należy zrobić, żeby zostać właściwie odebranym a wewnątrz znudzenie drugim, zanim ten drugi zdołał zaistnieć. I to znudzenie widać a kiedy nie widać, to jest ono wyczuwalne, zwłaszcza dla człowieka zranionego kiedyś już takim odrzuceniem. Problem rodzi się wtedy, kiedy taki człowiek nie jest świadomy faktu, że właśnie ktoś nim manipuluje i po takim spotkaniu zostaje z jeszcze większą dziurą w sercu i silniejszym, niż przedtem poczuciem, że jest bezwartościowym przedmiotem.
A to nieprawda - to, że ktoś sprytnie użył nas do poprawienia sobie własnego poczucia wartości lub wytarł nami swoje buty projektując na nas swoje problemy emocjonalne, to nie znaczy, że miał do tego prawo a juz na pewno to nie znaczy, że miał rację. Nie znaczy to także, że osoba manipulująca jest podła, czasem po prostu jest ślepa na swoją słabość bo nie ma sił się z nią zmierzyć. Wszyscy jesteśmy kalekami, ta świadomość skutecznie wyzwala od gniewu, zwłaszcza tego skierowanego przeciw nam samym, że oto znów daliśmy się wykorzystać.


