Archiwum dla listopad 15th, 2009

h1

Ad vocem

listopad 15, 2009

Skąd pomysł na poprzedni wpis? Może tak bez przenośni i metafor: kobiety idą do łóżka z facetem, bo chcą od niego miłości, nawet jej namiastki, faceci idą do łóżka, bo… idą do łóżka. I potem można usłyszeć opowieści kobiet, które szukają trwałego związku, ale chcą jednocześnie być wierne nauczaniu Kościoła dotyczącemu wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej: “Ale on do mnie lgnie, przytula, deklaruje, że chętnie będzie ze mna sypiał, ale kiedy próbuję sugerować mu bycie razem, to ucieka. Nie rozumiem jego zachowania!”

Bo kobieta idąc do łózka na ogół szuka bliskości, facet idąc do łóżka… idzie do łóżka.

Tak o tym pisze Dawn Eden, singielka, dziennikarka, nawrócona niedawno na chrześcijaństwo a przed nawróceniem żyjąca życiem klasycznej nowoczesnej, nowojorskiej singielki:

“Z apetytem seksualnym jest tak samo, jak z apetytem na pożywienie. Przystojny mężczyzna może wywołać nie do końca “przetrawione” wspomnienie o byłym chłopaku. Tego uczucia nei da się jednak porównac z miłością, to nie ten rodzaj i stopień emocji.

Pomimo to w mediach rozgłasza się nieustannie, że pożądanie jest przystankiem na drodze do miłości. Właściwie jest to więcej niz przystanek; to raczej niekończąca się przerwa w tej podróży.

Ta błędna hedonistyczna filozofia szkodzi zarówno mężczyznom, jak i kobietom, ale jest szczególnie niekorzystna dla tych ostatnich, ponieważ zmusza je do odrzucenia ich najgłębszych pragnień emocjonalnych. Kobiety sa skonstruowane tak, by tworzyć związki. Są jak naczynia, które czekają, by coś je wypełniło. Dlatego seks zawsze sprawia, że czujemy sie puste, dopóki nie jesteśmy pewne miłości.” (“Dreszcz czystości”, s.46)

Wiele kobiet wierzy (a współczesne kolorowe magazyny tylko je w tym utwierdzają), że jeśli prześpią się z mężczyzną, to zacieśni ich więź. Owszem, od strony kobiety na pewno. Mężczyzna, jeśli przed współżyciem nie ma zamiaru się angażować, tym bardziej nie będzie miał na to ochoty po. Nie piszę tego z głębi własnej frustracji nieudanym związkiem, czy oszustwem ze strony mężczyzny. Po prostu patrzę na relacje moich znajomych i widzę dokładnie to, co opisuje Eden. Słucham też moich znajomych nauczycieli i oni narzekają, że obecna łatwa dostępność pornografii robi z młodych chłopaków uzależnione od hormonów marionetki. Co gorsza – dziewczęta nauczyły się to już wykorzystywać i manipulują chłopakami korzystając ze swojego ciała. Dla mnie, wychowanej w rodzinie gdzie zdrada małżeńska była nie do pomyślenia, ten świat jest upiorny. Świat manipulacji, gry na najniższych instynktach, obłudy i fałszu. Świat impregnowany na Ewangelię, bo jak komuś, kto notorycznie kłamie, żeby osiągnąć swoje cele, powiedzieć, żeby zaufał?

Eden, pisząc o współżyciu, odczytuje ciekawie fizjologie współżycia. Pisze, że mężczyzna wchodzi pod skórę kobiety, ona przyjmuje go do swojego ciała. Dla niego jest to czynność zewnętrzna, dla niej coś dokonującego się wewnątrz jej ciała. I ten ślad w niej zostaje – dla kobiet nie ma seksu bez zobowiązań, nawet jeśli nie zajdą w ciążę. Nawet od strony zwykłej chemii organizmu, to w ciele kobiety wytwarza się więcej “hormonu przywiązania”. Można temu zapobiec uciekając w cynizm i pogardę wobec drugiego. Jedno i drugie zamyka i niszczy.

Pisząc o domu bez okien i jeżdżeniu wokół niego próbowałam zbudować metaforę, która mówi właśnie o tym, że mężczyzna musi nauczyć się dostrzegać w kobiecie człowieka zanim zacznie z nią współżyć. Inną, wartościową osobę. Współżycie od początku związku wcale mu tego nie ułatwia.