h1

Mentalność spacza

lipiec 16, 2009

Rzeczpospolita drukuje dziś wyniki sondażu dotyczącego największych autorytetów współczesnej polskiej młodzieży. Okazują się nimi być celebryci i twarze znane z telewizji oraz portali plotkarskich. Chcesz zostać autorytetem? Zadbaj o wizerunek oraz dotarcie do TV.

Ale tak już bez jadu – wynikom sondażu towarzyszy wywiad-komentarz z Wiesławem Godzicem, medioznawcą z SWPS i jeden fragment mnie uderzył, jako bardzo trafne podsumowanie:

Młodzi myślą: wierzę tej osobie, bo ona ładnie wygląda i się do mnie uśmiecha

Jaka jest tego przyczyna?

W edukacji brak jest debat. W szkołach nie ma etyki i filozofii, na których można dyskutować. Niestety, kiedy obserwuję dzisiejszych studentów, to są to osoby, które jakby nie zostały ukąszone wątpliwościami w szkole średniej. Pytanie, co jest dobre, a co złe, jest dla nich niezrozumiałe, bo nie mają punktu oparcia w wartościach do znalezienia tej odpowiedzi.

Młodzi wyżywają się na forach internetowych, ale i tak, co to za debata, w której brak mierzenia się twarzą w twarz z drugim człowiekiem? Zresztą i tak większość “śpi i przez sen się uśmiecha”. Po co mają stawiać poważne pytania i mierzyć się z problemami? Mają wystarczająco dużo usypiaczy w postaci zakupów, gier, alkoholu, miękkich narkotyków, seksu z nudów. “Pomyślę o tym jutro” – tak oto Scarlett O’Hara staje się głównym filozofem naszej epoki.

Jeśli w ogóle pomyślę.

Gdzie są młodzi ludzie, którzy tak potrafią stanąć po stronie prawdy? W ogóle są?:


12 komentarzy

  1. a gdzie są dorośli, którzy nauczą prawdy i pokażą, jak za nią walczyć?
    Kazdy kij ma dwa końce. czasem więcej. A młodzież będzie taka, jaką ją sobie wychowacie.
    Tymczasem i w środowisku domniemanych nauczycieli filozofia wg. Scarlett święci triumfy. Najlepiej jest położyć uszy po sobie, ideały odstawić na półkę i przystosować się do swiata takiego, jaki podobno jest. wiadomo, najlepiej przystosowani żyją dłużej.
    Tylko, z drugiej strony, co to za życie?


    • Ano żadno. Ale wstrzeliłaś się idealnie w problem – rzeczywiście brak mistrzów albo jest ich niewielu. Dlatego potrzebni są tacy wariaci, jak ty, którzy pomoga innym młodym ;)
      tak na marginesie: podeślij mi na adres kwartalnik@espe.pl swój fizyczny adres, chcę ci wysłać egzemplarz dzienniczka nastolatki w zamian za twoją pomoc i komentarze ;) Egzemplarz gratisowy, jeden z moich redaktorskich.


  2. z perspektywy swego “naście” mówie, ze młodzież jest wspaniała, tylko nikomu nie chce się tyłka ruszyć aby coś z nią zrobić. ;) Dobra, są tacy, którym się chce. Ale ejst ich niewielu. Gdybym kiedyś na takiego ludzia nie trafiła…cóż.
    A i tak się boję, ze jak stuknie mi trzydziestka to będę “spaczem” :) nie daj Boże ;)
    BTW. czytając tytuł notki w oczach mi stało “mentalność spaWacza” i nijak nie mogłam tego skojarzyć z treścią notki ;)
    wow, jak miło…adres pofrunął :)


  3. Owszem – brak dyskusji na etyce i filozofii, ale przede wszystkim na religii. Uczylam religii kilka lat, na roznych poziomach. Mlodziez az sie rwie do dyskusji, ale malo kto z uczacych ich jest w stanie zmierzyc sie z tymi mlodymi ludzmi. Boja sie ich. Maja wytyczony program, ktory musza (ksiadz proboszcz czesto sprawdza) przerobic, a mlodziez az kipi, bo przeciez tyle sie dzieje, chca wiedziec, a w domu malo kto z nimi rozmawia. Latwiej jest trzymac sie programu, niz od pytan i problemow dochodzic mozolnie do wartosci chrzescijanskich.A poza tym ksiazki do nauki religii sa najczesciej pisane jezykiem wznioslym, metafizycznym i naprawde malo zrozumialym, przez pelnych dobrej woli, uduchowionych ksiezy. I najczesciej to nie katecheta je wybiera, ale ksiadz proboszcz albo wrecz biskup dla swojego terenu.
    Tu tylko tak liznęłam ten problem, wydaje mi sie to jednak bardzo wazne…


    • Obawiam się, że masz duzo racji – jak JP II ma być autorytetem dla młodych, jeśli nikt im go nie przetłumaczy na ich język? O języku podręczników zmilczę. ech.


    • Nie zawsze można podjąć na religii dyskusję – tak jak mówisz – ponieważ jest program i należy go zrealizować. Rozumiem, że jesteś sumiennym katechetą i ten program realizowałeś/aś. Muszę przyznać jednak, że u mnie w liceum nie było na religii ani dyskusji, ani realizacji programu.

      Jeśli zaś chodzi o dyskusję, to może powinniśmy zadbać o jakieś szkolne koła dyskusyjne? To mogłoby rozwiązać problem realizowania programu kosztem dyskutowania.


  4. Mądra postawa jest taka – i odnosi się to właściwie do całego życia – że najpierw się słucha, a potem mówi. Jeśli ma się coś do powiedzenia. Od siebie – nie o sobie – ale przez siebie (Kto pamięta : “Mówisz to sam od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?”?). Czasem warto razem tylko słuchać.
    I kto to pisze? :)

    Pozdrawiam – szczególnie Joannę tym razem, bo taka Młoda, zapraszając do życia “wchodź, wchodź, proszę dalej, rozgość się” :)


  5. I jeszcze jedno od gminnego pisarczyka z kurortu.
    To, co pisze b-m to kolejny przykład na to, że kościół jest świecki, duchowni działają według standardów świata – niekiedy bardziej niż świat. “Znak sprzeciwu” zamienił się w “znak afirmacji” – z wyjątkiem seksu, oczywiście, bo to przecież ostatni priorytet.
    Kąszę trochę, alem sam pokąsany przez stworzenia latające :)



    • Nie mówmy, że seks nie jest ważną sprawą, bo jest. Oczywiście nie jest najważniejszy i wydaje się że przesłonił wszystko inne ważne, ale też dyskutuje się o tym, o czym chcą dyskutować…


  6. To był dobry film, ten “Ostatni dzwonek”… Jest w pierwszej dziesiątce moich ulubionych!


    • Bardzo ważny dla pokolenia mojego starszego brata – kojarzy im sie z powiewem wolności. Mnie tez głęboko poruszył – ta niesamowita świadomość i odwaga obrony wartości. Mocna rzecz.



Dodaj komentarz