
Pan Pałasiński i język
czerwiec 19, 2009Dopiero wczoraj przeczytałam tekst pana Jacka Pałasińskiego we “W drodze” 6/2009. Przeczytałam i zagotowałam. Ale może po kolei.
Już na samym początku dowiadujemy się, że cytaty rozpoczynające tekst (nota bene niezaznaczone cudzysłowem, więc wyglądające na parafrazę) czyli pierwsze zdanie Ewangelii wg św. Jana oraz słowa, którymi Jezus zwraca się do Piotra w 2. rozdziale tej Ewangelii, są przekładem z aramejskiego na grekę, z niej na łacinę a dopiero wtedy na polski.
Fascynujące.
Zwłaszcza, że pierwsza parafraza jest cytatem z hymnu a nie cytatem z Jezusa, więc nie mamy wcale gwarancji, że powstał po aramejsku. Ponadto nie wiem, skąd wzięła sie tu łacina, bo w tej chwili większość tłumaczeń (w tym te wykorzystane w księgach liturgicznych) jest dokonana z tekstu oryginalnego (greka dla NT i hebrajski, aramejski i greka w przypadku ST). I wreszcie – o tłumaczenie czego dokładnie chodzi autorowi artykułu? Całości cytatów, drugiego cytatu, samego imienia Piotr? Tak na marginesie: imię “Petrus” jest zlatynizowanym słowem greckim a nie tłumaczeniem (to brzmiałoby: Lapis). Ponadto w lekcjonarzu mamy wyjaśnienie, czemu Jezus chce budować na Piotrze (“Ty jestes Piotr [a więc Opoka] i na tej Opoce…”).
Potem mamy ciag dalszy koncertu niejasności: autor artykułu pisze, że zachodni dialekt języka aramejskiego, jakim posługiwal sie Jezus, jest jeszcze używany w kilku wsiach w Syrii, ale nawet mieszkańcy tych wsi mają problem ze zrozumieniem Nowego Testamentu.
Tylko co w tym dziwnego.
Nowy Testament został przecież spisany po grecku, nie aramejsku.
Nastepnie dowiadujemy się, że językiem oficjalnym Cesarstwa Rzymskiego był język starogrecki.
Fascynujące.
Zwłaszcza, że w zachodniej części imperium greką posługiwali sie tylko wykształceni ludzie a językiem oryginalnym władców imperium byla łacina i w niej sporządzano dokumenty. Koine była językiem popularnym we wschodniej części cesarstwa, składającej się z dawnych państw hellenistycznych.
Potem autor pisze, że ktokolwiek zajmie się analizą tekstu Biblii w którymkolwiek z dawnych języków (i tu także wymienia łacine, która przecież nie jest językiem oryginalnym Biblii) “konstatuje ze zdumieniem, że jak odległy jest jej tekst kanoniczny od oryginału”. No pieknie, ale co autor rozumie przez “tekst kanoniczny”? Tekst należący do kanonu Pisma? Nie, to byłby absurd – wyszłoby na to, że tekst Biblii jest odległy od tekstu Biblii. Więc może chodzi o teksty czytane w liturgii? Ale jesli tak, to czemu jest tu tekst kanoniczny zamiast liturgicznego?
Po czym autor chce błysnąć swoją znajomością języków dawnych i tu następuje takie nagromadzenie fascynujących stwierdzeń, że aż przytoczę ten fragment: “ba, jak wiele interpretacji ówczesnych spółgłosek można współczesnym czytelnikom zaoferować. Zaczynając od “Na początku był chaos”, który, po całkiem logicznej zamianie samogłosek, może brzemieć: “Bóg urodzil się z własnej głowy…”"
Urocze
Zwłaszcza, że zapis bez samogłosek dotyczy wyłącznie języków semickich a autor cytuje jako przykład… mitologię grecką. Biblia zaczyna się zdaniem: “Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” – chaosu brak. Jako żywo. I żadne podpisywanie samogłosek niczego tu nie zmieni. I wcale mi nie jest przykro.
No i warto wiedziec, że zmiana znaczenia, o jakiej pisze tu autor artykułu, wynika z wyboru innych znaczeń słów greckich a nie zmian w zapisie (podobnie pobawić się można pierwszym zdaniem Ewangelii wg św. Jana i wtedy uzyskamy zamiast “Na poczatku było Słowo” np. “W dowództwie był element rozrodczy”).
Kusi mnie, żeby przyczepić się do jeszcze kilku nieścisłości, ale dość tego znęcania się. Na koniec zacytuję zdanie z artykułu, z którym się w pełni zgadzam:
“Słowo – to potężne narzędzie, tworzące wszechświaty, tworzące tysiącletnie Kościoły – okazuje się zatem bardzo zawodne…”
I tylko pytanie, kto tu zawinił: słowo czy jego “użytkownik”?
PS – Znalazłam w sieci blog pana Pałasińskiego i teraz trochę mi trochę głupio, że mnie nerwy poniosły i tak ostro przejechałam się po tekście kogoś, kto sam szuka teraz swojej drogi. Cóż, tak to bywa jak wylezie ze mnie wewnętrzny choleryk. Ech.

No to niezły groch z kapustą. A propos z humorem i paraegzegetycznie: że ze zdania “Na poczatku było Słowo” można na zasadzie wybieranki dojść do tłumaczenia: “W dowództwie był element rozrodczy”. Nie jest tak źle, w “dowództwie” można by, dostrzec Boga Trójjedynego, to w końcu szef stworzenia widzialnego i nie; “element rozrodczy” – stworzenie, powstawanie życia – i już na tych wyrazach można budować protologię. I jakoś jesteśmy mimo naciągactwa parateologicznego w znanych nam obszarach biblijno-teologicznych. Gorzej jak ta metoda pana Jacka się rozpowszechni. Wtedy bedzie można z Biblii wyprowadzać wszelkie teorie i poglądy, jakie się chce, ale czy Boże?
Hehe, zaprezentowales właśnie w praktyce zasadę, że w intrepretacji konieczne jest uwzględnienie kontekstu
Także kontekstu tradycji interpretacji tekstu we wspolnocie wierzących.
I ten kontekst ratuje przed zafałszowniami i błędnymi interpretacjami.
To pan Pałasiński dopiero zabłysnął…
Zaskoczony jestem ignorancją Jacka Pałasińskiego i braku sita redakcji W DRODZE. Tak to już już jest, gdy laik wypowiada się o sprawach, w których brak mu kompetencji.
Przed laty byłem regularnym czytelnikiem tego dominikańskiego miesięcznika. Twoim tekstem przypomniałaś mi o jego istnieniu. Mam nadzieję, że warto wrócić.
Pozdrawiam
Przyznam, że wróciłam do niego kilka lat temu, bo też miałam przerwę. Nie żałuję powrotu
Martwią mnie wypowiedzi, w których pod pretekstem krytyki meritum niszczy się autora. Rozumiem mechanizm psychologiczny, który powoduje, że drażnią nas celebryci („Pan Pałasiński”), którzy wypowiadają się na tematy, o których mają mgliste pojęcie. Ale czy tekst pełen zjadliwości, napisany z ptasiej perspektywy specjalisty buduje przestrzeń dialogu, której owocem jest wiedza czytelnika? W pani wpisie rządzą negatywne emocje, które podkreśla refren „fascynujące / fascynujące / urocze”. Jeżeli uważa Pani (słusznie), że tekst Jacka Pałasińskiego jest pełen błędów, to niech pani napisze mejla do „W drodze” i spokojnie wytłumaczy czytelnikom, na czym one polegają. Będzie z tego korzyść dla wspólnoty.
Pisząc tekst nie byłam świadoma, że pan Pałasiński jest celebrytą (a jest? może jest znany z telewizji a ja nie oglądam jej już od wielu lat, jedynie u znajomych czasem rzucę okiem). Rzuciłam tylko okiem na notkę o autorze i kiedy zobaczyłam, że mam do czynienia z dziennikarzem, który od wielu lat już pracuje w zawodzie, tym bardziej się zdenerwowałam. Maila do miesięcznika napisałam, może rozwinie się z tego jakaś dyskusja.
Poza tym w PS pod tekstem napisałam wczoraj wieczorem, że jest mi głupio z powodu tonu tego tekstu. Owszem, jest on bardzo ostry, ale nie ma tam argumentacji wymierzonej w pana Pałasińskiego a jedynie wyraz mojego gniewu, że ktoś pisząc na temat precyzji języka i sztuki komunikacji tworzy tekst nieprecyzyjny i pełen błędów.
Pod rozwagę krytykom (krytykantom?):
“Wzmianka zaś o języku hebrajskim nie stoi w sprzeczności z dość powszechnym dziś przekonaniem – opartym zresztą na Dz 21,40 oraz na dokumentach qumrańskich – że Ewangelia Mateusza była pierwotnie zredagowana po aramejsku.”
“Inaczej trudno byłoby zrozumieć, dlaczego wspominane w tej Ewangelii miejscowości są określane dokładnie pod względem ich położenia geograficznego (…) i dlaczego wszystkie przejęte z tradycji ustnej wyrażenia aramejskie są tłumaczone na język grecki (…), przy czym zdarzają się dość często terminy pochodzenia łacińskiego(…)”
“Język Ewangelii Jana jest dość ubogi, słownictwo bardzo niezróżnicowane, styl bezpretensjonalny, czasem wręcz niedbały, obfitujący w liczne semityzmy, skąd zrodziło się nawet przypuszczenie, że czwarta Ewangelia była najpierw zredagowana częściowo lub w całości po aramejsku.”
Oba cytaty ze wstępów do Ewangelii Mateusza, Marka i Jana, za Biblią Tysiąclecia, wyd. 3.
“Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą [Mt 16,18]“.
Przypis: “‘Skała’ – gra słów. Greckie Petros, petra; po aram. w obu wypadkach ten sam wyraz Kefa.(…)”
“Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr.”
Źródło: j.w.
Ad cytat pierwszy: nie rozumiem, czemu został przytoczony – nigdzie nie pisałam o Mt i jego prawdopodobnym aramejskim oryginale ani nie pisałam, że takiego nie było. Do naszych czasów ten aramejski tekst nie dotrwał, chociaż była nadzieja, że znajdzie się wśród tekstów z Qumran, dlatego wszelkich tłumaczeń dokonuje się z tekstu greckiego. Językiem oryginalnym NT jest greka, nawet wtręty, o których jest w drugim cytacie, to terminy POCHODZENIA łacińskiego, a nie łacińskie – to różnica. Pełny przekład z języków oryginalnych na łacinę wykonał dopiero św. Hieronim na przełomie IV i V w.
Ad cytat drugi: “zrodziło się przypuszczenie” to nie to samo co “istnieją przekonujące dowody”. Takim stylem mogła pisać też osoba, której językiem ojczystym był język semicki a greka wyuczonym.
Ad cytat o Skale: To tylko dowodzi, że miałam rację – przekład (a za nim lekcjonarz) tłumaczy imię Piotra. Pojawiająca się tu informacja o aramejskim nie świadczy o tym, że tłumacz miał w ręku aramejski rękopis Mt, tylko o tym, że odpowiednikami greckich słów: petra w tekście aramejskim byłoby kefa (na marginesie: znaleziono hebrajską wersję Mt, ale do tej pory trwają spory, czy jest ona wersja pierwotną, równoległą redakcją czy może tłumaczeniem z II wieku).
Ad cytat ostatni: ten cytat z Ewangelii Jana jest rzeczywiście pozbawiony wyjaśnienia skąd bierze się w nim Kefas, ale tam też nie ma mowy o budowaniu czegokolwiek na Skale, czy też Opoce, więc to wyjaśnienie nie wydaje się konieczne. Ponadto krytyka pana Pałasińskiego w jego tekście dotyczyła faktu, że fragmenty z lekcjonarza są niezrozumiałe dla słuchacza a ja starałam się wykazać, ze pan Pałasiński nei ma racji, bo w lekcji jest wyjaśnienie kwestii, która krytykuje.
Aha, i nigdzie nie neguję, że istniały aramejskie wersje danych ksiąg – rzecz w tym, że obecnie tłumaczenia dokonywane są na bazie posiadanych tekstów oryginalnych a te są takie, jakie wymieniłam powyżej. Można się bawić w odtwarzanie domniemanych tekstowa oryginalnych, ale to będzie tylko odtwarzanie, to nie będą oryginały.
Wszystkie cytaty zostały przytoczone po to, aby wskazać, że źródło mające ‘imprimatur’ kompetentnej władzy kościelnej nie wyklucza języka aramejskiego jako oryginalnego języka niektórych ksiąg Nowego Testamentu.
A może Pan/Pani przytoczyć fragment mojej powyższej wypowiedzi, która świadczy o tym, że ja taka możliwość wykluczam? Zdanie: “Nowy Testament został spisany po grecku a nie po aramejsku” odnosi się do faktu, że obecnie mamy tylko tekst grecki, więc WSPÓŁCZEŚNI mieszkańcy wiosek w Syrii (a o takich pisze pan Pałasiński w swoim tekście) nie mają możliwości wykazania się swoim rozumieniem tego tekstu. Przepraszam, jeśli jest to mało precyzyjnie ujęcie.