Małżeństwa niesakramentalne

Dlaczego zawarcie drugiego związku po rozpadzie tego, który był sakramentalny, jest grzechem i to grzechem ciężkim? Widzimy, że często te następne związki są udane, osoby będące w nich wspierają się, czasem wspólnie wychowują dzieci, są szczęśliwi.

Czy to tylko dogmatyzm i znieczulica żyjących w celibacie i trwałych związkach? Ślepota na ludzką potrzebę szczęścia? Skąd taki zakaz?

Jezus o sytuacji rozwodu i powtórnego małżeństwa wypowiada się bardzo bezpośrednio, co więcej – cytują go wszyscy synoptycy, w tym Mateusz dwukrotnie. Przytoczmy te słowa:

Mt 19,3-9:

Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?»On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».

Mk 10,2-12:

Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?» Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę
8 i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!» W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

Łk 16,18:

Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

Mt 5,31-32:

Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Odpowiedź Jezusa brzmi jednoznacznie: kto wchodzi w drugi związek – grzeszy. Egzegeci spierają się, czym miałby być ów „nierząd” pojawiający się u Mateusza – pod uwagę brana jest związek kazirodczy lub związek, który nie jest legalny (być może konkubinat). Mowa jest też jedynie o oddaleniu żony przez męża, nie ma mowy o jej odejściu, są to jednak różnice wynikające z ówczesnego stanu prawnego (rozwieść mógł się jedynie mężczyzna, kobieta nie mogła wręczyć listu rozwodowego). To jednak nie zmienia wymowy tych cytatów – kto wchodzi w drugi związek, grzeszy.

Jezus powołuje się na Księgę Rodzaju, fragment mówiący o tym, że małżonkowie są jednym ciałem. Na ten sam fragment powoła się św. Paweł, aby przekazać prawdę o jedności Chrystusa z wierzącymi (Ef 5,31) i to jest klucz do zrozumienia, czemu Bogu tak zależy na jedyności i czystości relacji między żoną a mężem. Są oni obrazem jedności pomiędzy Chrystusem i wiernym/Kościołem.

Wysokie „c”, prawda? To spróbuje powiedzieć bardziej po ludzku:

Drogi Panie Młody, kiedy mówisz swojej żonie: „Kocham cię” ma to być jednoznaczne z: „Jestem gotów umrzeć zamiast ciebie, jestem gotów umierać każdego dnia rezygnując ze swoich zachcianek, atrakcyjniejszych kobiet, chęci podbechtania mojej dumy czy co tam jeszcze szatan naniesie na moją drogę”

Droga Panno Młoda, kiedy mówisz mężowi: „Wybieram cię na swojego męża” ma to być jednoznaczne z: „Będę ci posłuszna i będę cię szanować” Tu mała glossa: kobieta może sobie pozwolić na taką postawę tylko wtedy, kiedy Pan Młody wywiąże się ze swojej obietnicy (najpierw Chrystus umiera za Kościół). W tym przypadku zasada: „Panie przodem” nie obowiązuje.

Kto sięga po sakrament małżeństwa nie biorąc pod uwagę tej perspektywy, zaczyna niebezpieczną grę, która często kończy sie rozwodem.

CDN.

About these ads

17 thoughts on “Małżeństwa niesakramentalne

  1. No nie mów! Żadnych zachcianek? No dobra, niech będzie…

    Swoją drogą ciekaw jestem kim jest człowiek dla którego napisałaś tę notkę. Chyba, że rzucasz w eter, mnie się też czasem zdarza rzucać w eter. Rzadko, to prawda :).

    Żona stwierdziła, że bardzo dobra notka. Potwierdzam. I glossa mi się podobała. Ja też bym to zaznaczył.

    • Do Jezusa przyszedl kiedyś pewien młody człowiek. Miał wszystko, żył zgodnie z przykazaniami – spokojnie mozna go uznać za dobrego człowieka. I Jezus mu powiedział: „Idź, sprzedaj wszystko co masz i chodź za mną!” Jeśli Bóg jest w moim zyciu na centralnym miejscu, bycie dobrym człowiekiem to za mało, nie wyczerpuje wszystkich drzemiących we mnie możliwości. Ale każdy sam decyduje, czy wchodzi w ten układ czy nie.

      Pomijam tu fakt, że bardzo trudno jest zdefiniowac pojęcie „dobry człowiek”, kiedy odsuniemy wymagania biblijne. Dobry czyli jaki? Dobry jest ktoś, kto pozwoli się wykorzystywać, tylko po to, żeby nie powodowac konfliktu, czy ktoś, kto upomni się o sprawiedliwość ryzykując wojnę? Dobra zona to ta, która pozwala męzowi pić tuszując jego wybryki, czy ta, która widzac go pijanego na chodniku zadzwoni, ku zgorszeniu sąsiadek i teściowej, po karetke do Izby Wytrzeźwień?

      • Przytoczyłaś fragment Ewangelii do którego można się ładnie odnieść jeśli chodzi o dobroć: „Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10, 17-18).

        Nikt nie jest dobrym, tylko sam Bóg.

        Czy wystarczy więc być dobrym człowiekiem? Pewnie tak. Tylko to z grubsza rzecz biorąc, niestety, niemożliwe.

      • Taki odniesienie jest w którejś z encyklik (tak mi się teraz skojarzyło), chyba w „Veritatis splendor”. I znowu ściągam, ech… :) Ale to naprawdę jest odruchowe!

  2. A ja jednak nadal uważam, że małżeństwo powinno być bardziej demokratyczne niż feudalne, zatem słowa o posłuszeństwie są dla mnie nie do przyjęcia…

  3. Może zatem trzeba by się nieco pochylić nad słowem „posłuszeństwo”? Bardzo proszę zrobić sondę uliczną o rozumieniu wyż wymienionego słówka. Zapewniam, że na takie „posłuszeństwo” żadna rozsądna kobieta by się nie zgodziła… Żaden rozsądny facet też nie ;)

      • No właśnie, bo tu nie chodzi o posłuszeństwo w rozumieniu ulicznej sondy. Chodzi o posłuszeństwo Boże, tak jak Kościół jest posłuszny Chrystusowi. Być może uliczna, demokratyczna właśnie, sonda powiedziałaby co innego. Ale właśnie dlatego demokracja wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem.

        Demokracja zakłada, że wszyscy są równi. Chrześcijaństwo zaś twierdzi, że wszyscy są równi co do osoby, co do godności. Ale nie ma równości jeśli chodzi o płeć – jest tylko wzajemne dopełnianie się. Dlatego też w małżeństwie nie może być demokratycznie rozumianej demokracji z sondy ulicznej.

        Mąż ma kochać i się opiekować. Żona ma być posłuszna – tzn. ufać mu, jego męskiemu rozsądkowi i opiece. Dlatego, że on ją kocha i jest godny zaufania.

        Jestem totalnie antyfeministyczny. Na szczęście w małżeństwie też nie trafiłem najgorzej :P.

  4. No proszę, i nie lepiej to napisać o zaufaniu zamiast o posłuszeństwie? Od razu zaczynamy rozmawiać na innym poziomie :) Słowa mają ogromną moc, dlatego warto używać właściwych. Złe tłumaczenie potrafi „położyć” świetną książkę, używanie słowa „posłuszeństwo” w miejsce „ufności” potrafi rozłożyć małżeństwo. Słowa mają znaczenie, dlatego warto się czasem ich czepiać :)

    A na marginesie: warto też powiedzieć, że najlepszym rozwiązaniem jest zarówno wzajemna miłość, jak i wzajemne zaufanie. Czyż nie? :D

  5. Pragnę tylko zapytać, jako że nie mam oryginału NT, czy tamten wyraz u św. Pawła naprawdę tłumaczy się na „zaufanie” czy jednak „posłuszeństwo”.

    Ja posłuszeństwo interpretuję wciąż jak posłuszeństwo – BO ufamy w mądrość i odpowiedzialne decyzje męża. Nie neguję posłuszeństwa.

      • Tak… U św. Pawła są jeszcze ciekawsze stwierdzenia, m.in. takie, które Pani Red. Nacz. na pewno bardzo się spodobają:

        „Tak jak we wszystkich zgromadzeniach świętych, kobiety niech w czasie zgromadzeń milczą. Nie pozwala się bowiem im mówić, ale niech będą podporządkowane, jak nakazuje to również Prawo. A jeśli chcą się czegoś nauczyć, niech w domu pytają swoich mężów. Nie wypada przecież kobiecie przemawiać na zgromadzeniu” (1 Kor 14, 34-35).

        Radzę mniej radykalnie przywiązywać się do niektórych słów nauczania pawłowego, w których pobrzmiewają uwarunkowania kulturowe jego epoki. A posłuszeństwo żony wobec męża do takich uwarunkowań należy.

  6. A ja jestem posłuszna mężowi.Ze względu na szcunek dla niego. Kazał mi coś zrobić więc to zrobiłam. Nie pasowało mi ale zrezygnowałam z czegoś dla niego, dla wspólnego dobra. Był tak zadowolony, że potem robiłam, co chciałam a on nie mógł nic powiedzieć ponieważ moje posłuszeństwo zasługuje na jego szacunek. Ale gdyby w ważnych sprawach ograniczał mnie to…nigdy nie byłby moim mężem. Jakoś trzeba zręcznie pogodzić wzajemną zgodę na prawo do rozwóju i wolności drugiej osoby ze współodpowiedzialnością za stado, w którym trzeba żyć długo i szczęśliwie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s