Miesięczne archiwum: Marzec 2009

Mam problem z Eowiną

Zasugerowano mi ostatnio, że przypominam Eowinę, księżniczkę Rohanu. Hm. Miałam niejasne choć dość zdecydowane przekonanie, że sama z siebie się z nią nie utożsamiam a bynajmniej nie chodzi o to, że mam ciemne włosy a nie rudy blond (to zawsze można zmienić). Postanowiłam przetestować swoje przekonanie i w tym celu odświeżyłam sobie drugą część “Władcy”.

Hm, hm.

No żywcem (ani innym napojem fermentacyjnym na bazie jęczmienia i chmielu) nie przypominam. Szczególnie mocno to sobie uświadomiłam, kiedy oglądałam scenę ataku Wargów na uciekinierów do Helmowego Jaru. Król nakazuje Eowinie zaprowadzić kobiety, starców i dzieci jak najszybciej do twierdzy. Eowina mówi: “I can fight!” (po polsku to tak mocno nie brzmi: Mogę walczyć!) i widać, że tak naprawdę to ona CHCE walczyć.

Ja bym nie chciała. Nie, nie dlatego, że nie potrafię być agresywna. Dlatego, że uważam, że są w grupie ludzie od walki i ludzie od obrony. W tym przypadku agresja Eowiny była potrzebna, ale nie w walce, tylko do tego, żeby zebrać ludzi, utrzymać w zwartej grupie i doprowadzić ich do schronienia. A że za to nie wspomną cię w annałach tudzież żaden bard nawet się nie zająknie? Cóż, gustuję w konkretach i wolę satysfakcję z widoku ŻYWYCH ludzi wyprowadzonych z zagrożenia.

Nie, Drogi Panie, zdecydowanie nie jestem typem Eowiny :) A na pocieszenie z powodu nieudanego wyniku zgadywanki fragment ścieżki dźwiękowej z WP:


Jak nas widzą

Morfeusz podesłał mi dziś rano taki oto nadobny gifik:

chrzescijanstwo

Popatrzyłam, przeczytałam i przyszedł mi na myśl fragment z 1 Kor (1,22-23):

“Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan…”

Tak, jesteśmy w oczach wielu atakujących nas ludzi idiotami, którzy zostali przez naturę pokarani utratą umiejętności logicznego myślenia. I co z tego, że jesteśmy tacy w ich oczach? Czy oni są obiektywnym, niezmiennym punktem odniesienia? Zwłaszcza, że nawet nie chciało im sie sprawdzić jak tak naprawdę wygląda doktryna, którą krytykują…

“…dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.”

Mnie interesuje tylko to, co daje mi życie a bycie w relacji z Chrystusem to życie mi daje. Chrześcijaństwo to nie tylko doktryna, to przede wszystkim żywa więź z Bogiem. Nieodmiennie zadziwia mnie, że pomimo swojego wyraźnie wspólnotowego charakteru chrześcijaństwo w swojej głębi tak naprawdę pozostaje grą Jeden na jeden. Tylko On i ja, Jego oferta i moje decyzje. Reszta to tylko konsekwencje tych negocjacji.


Tradycja to potęga

Przenieśmy się na chwilę do drugiej połowy XVIII w., do zakrystii kościoła, w którym za chwilę zawrze ślub bratanek biskupa Massalskiego. Hierarcha właśnie odpytuje go z katechizmu, żeby sprawdzić, czy nadaje się na katolickiego męża i ojca:

bsp: Kto stworzył świat?

N: Pan Jezus!

bsp: Pan Bóg! A wiele jest bogów?

N: Chyba trzy…

I tu już biskup nie zdzierżył, ale jego słuszne krzyki przerwał przyszły teść pana młodego:

- Dajże już spokój, księże biskupie! Do łożnicy on i bez takich mądrości trafi. Pójdźmy lepiej społem przed ołtarz.

Jak widać tradycja KATOLICKIEGO ślubu branego z wiedzą jedynie na temat tego, jak trafić do łóżka oraz jak zrobić z niego użytek, jest głęboko zakorzeniona w naszej mentalności.

Ech.

PS

Anegdotka z artykułu Teresy Mazur “Wyprawim ci polskie gody”, Cywilizacja 27/2008, s. 161.


Zwiastowanie

andrea-del-sarto

Kędzierzawy nastolatek w złocistej dalmatyce klęczy przed swoją Rówieśniczką przekazując Jej coś z pełną zaangażowania powagą, do jakiej zdolni jesteśmy w pełni tylko przez te kilka lat dorastania. W lewej ręce trzyma rozkwitłą lilię, z prawej dłoni widzimy przede wszystkim dwa uniesione ku górze palce – w ikonografii chrześcijańskiej odwołanie do dwojakiej natury Chrystusa a więc prawdy o Wcieleniu Bożego Syna. Panna rozkłada ręce i lekko się pochyla w geście zgody. Wysunięta w stronę rozmówcy stopa w mowie ciała oznacza zgodność, chęć nawiązania kontaktu i jego podtrzymania. Jest nietypowo ubrana, jak na przedstawienia maryjne: brak błękitu, ma za to na sobie czerwoną suknię przykrytą burą chustą. Czerwień to kolor Ducha Świętego – głębia ukryta pod banalnością codzienności.

Nad głowami Maryi i Gabriela widzimy podwieszone płaty tkaniny wyglądające na rozsuniętą zasłonę a w samym centrum obrazu bukiecik drobnych kwiatów w metalowym naczyniu. Z centrum górnej granicy obrazu spływa snop światła z poświatą o trzech kręgach natężenia światła. I ten delikatny łuk łaczący głowy rozmawiających, prawie niewidoczne skrzydła, pod które zostają wzięci…

Andrea del Sarto zachwycił mnie oryginalnością ujęcia tej sceny i umiejętnością zastosowania symboliki. Odsunięta zasłona Świętego Świętych, światło Ducha i ta bezsłowna rozmowa dwojga nastolatków. Ten Gabriel tak młody a jednocześnie tak dojrzały w swoim posłannicytwie, ta Maryja tak zwyczajna a tak gotowa na przyjęcie Bożej propozycji. I ten Obecno-Nieobecny Duch, przynoszący życie i choć obecny w samym centrum wydarzenia to jednak prawie niedostrzegalny.

Dobrej uroczystości Zwiastowania!


Zeszło mi na wspomnienia

Nadchodząca wiosna budzi we mnie zawsze niejasną wewnętrzną tęsknotę za rzuceniem wszystkiego, zarzuceniem plecaka na plecy i pójściem przed siebie. Cóż, jak się ma w żyłach krew koczowników, to potem są takie aberracje…

Ale ponieważ jestem osiadłym pracownikiem redakcji i wydawnictwa, zostaje mi tylko słuchanie łazęgowej muzyki. Na przykład takiej oto:

lub takiej:


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 425 other followers