
Tłumaczenia się, sztuk dwie
sierpień 13, 2008Najpierw małe objaśnienie do poprzedniego wpisu: zaszydziłam w nim nie z Hołowni, ale z bezradności komercyjnych specjalistów od sprzedawania wizerunku. Najwyraźniej brak im inwencji, jesli chodzi o kwestie religijne/osoby religijne i obserwacja ich szarpaniny bardzo mnie bawi. Nie ukrywam też, że zdjęcia w “Elle” po prostu mi się nie podobają. Cóż.
A zasadniczo o ciekawej nocie odautorskiej w pewnym amerykańskim poradniku:
Aby ułatwić czytanie zdecydowałam się na używanie męskiego zaimka “on”, kiedy odnoszę się do Boga. W żadnym razie nie oznacza to, iż wierzę, że Bóg jest antropomorficzny zarówno czy przyjmiemy męską czy kobiecą charakterystykę. Nigdy nie śmiałabym przypisywać Bogu płci (gender). [tłum. moje więc nieco kulawe stylistycznie]
Co za świat, że człowiek musi się tłumaczyć ze stosowania formy gramatycznej dotychczas przyjętej jako norma. Żeby było weselej, autorka jest Żydówką i pisze książkę z punktu widzenia swojej religii a przecież w judaizmie zasadniczo antropomorfizacja Boga to herezja. Wniosek jest taki, że najwyraźniej nasze modlitwy nie zostały wysłuchane i żyjemy w ciekawych czasach…

Takich odautorskich usprawiedliwień nie traktuję zbyt poważnie. Wymogi politycznej poprawności i tyle.
Jak uwaga, że ” spożycie większej liczby kartek z mojej książki może spowodować niestrawność lub biegunkę”, albo “użycia czarnej farby drukarskiej nie należy interpretować jako przejawu rasizmu autorki”.
Geoff, nie obrażaj mnie! Nie cierpię PC…. Usprawiedliwienie wynikło z faktu, że z syganłów, które do nie docierały, wynikało, że można było źle zrozumieć ten tekst.
Swoją drogą zabawne usprawiedliwienia
E… mówiłem o tej amerykańskiej autorce, usprawiedliwiającej się za zaimek “On”.
Ty napisałaś przecież objaśnienie, nie usprawiedliwienie !
A to przerpaszam, co ostatnio strasznie egocentryczna się zrobiłam, trzebaby pojechać na jakieś doroczne czyszczenie duszy
Toż już dawno potwierdzone jest, że człowiek może nazywać rzeczy i sytuacje tylko poprzez język (cały konstrukt będących w relacji do siebie pojęć), którym się posługuje i za pośrednictwem którego poznaje świat. Zatem jeśli opisuje rzeczywistość, która wykracza w jego mniemaniu poza normalne i codzienne doświadczenie musi czynić zastrzeżenia, choć dla mnie to nie ma znaczenia On/Ona itp. Istota tej rzeczywistości jest ponad to wszystko.
Chyba w tym właśnie jest problem, że wiele osób nie potrafi dostrzeć tego, że Bóg jest ponadpojęciowy i tocza wojnę o słowa, zamiast wskazać właśnie na ten aspekt