Fronda wznowiła właśnie powieść G. K. Chestertona “Kula i krzyż”. To mi przypomniało, że powinna ona być w którejś z licznych warstw biblologicznych Mebla Na Książki. Odwiert wykonany na środkowej półce w górnych rejonach okazał się owocny. Było warto wiercić i zajrzeć do środka wykopaliska, oto kilka smakowitych cytatów świetnie podsumowujących niektóre współczesne zjawiska (pomimo, że książka powstała na początku zeszłego wieku!)
Dwaj przeciwnicy mogli ze swego punktu widzenia twierdzić, że wymknęli się głównym potęgom nowoczesnego świata lub że je pokonali (…) Zapomnieli wszakże o czymś: o prasie. Zapomnieli, że w nowoczesnym świecie, po raz pierwszy chyba w dziejach, zaistniała grupa ludzi, którym jest obojętne, czy wypadki biorą obrót pomyslny czy zgubny, szczęśliwy czy nieszczęśliwy, korzystny dla tej czy innej partii, zainteresownych jedynie tym, by cos się działo.
…a jak się nie dzieje, to coś wymyślimy, zamotamy, rozdmuchamy i będzie miło. Tzn. miło będzie prasie, bo ofiarom tego motania już niekoniecznie.
Wielka słabość prasy jako zwierciadła nowoczesnego życia polega na tym, że daje ona obraz z konieczności ograniczony do wyjątków. Jaskrawymi plakatami ogłaszamy, że ktoś spadł z rusztowania. Nie ogłaszamy, że ktoś nie spadł z rusztowania, a przecież to jest fakt w swej istocie o wiele bardziej wstrząsający, bo oznacza, że człowiek, ta cielesna twierdza strachu i tajemnic, nadal chodzi po ziemi (…) Toteż cały obraz życia jest w prasie nieuchronnie sfałszowany. Figuruje w nim tylko to, co niezwykłe. Najbardziej demokratyczne gazety zajmują się wyłącznie mniejszością.
Po pierwsze: wężykiem proszę podkreślić prawdę o sfałszowaniu obrazu świata przez media (dodajmy - sfałszowaniu nieuniknionym, wynikającym z konieczności dokonania wyboru z napływających depesz, koniecnzości podnoszenia słupków sprzedaży i charakteru medium). Wężykiem, bo inaczej rodzi się w nas żal, że zaufaliśmy, zawierzyliśmy a to nie do końca tak było, nie dopowiedzieli, nie donieśli. Mieli prawo. Proszę Państwa, to co w gazetach “to powieść jeno, nie Ewangelia”, znaczy się - przyjmować na wiarę i bezkrytycznie nie mamy obowiązku. Zwłaszcza, że media zajmują się objawami życia a nie życiem samym w sobie i często ich diagnozy dotyczą tylko naskórka. Tymczasem czarna plamka na skórze może być uroczym piegiem a może też być początkiem czarniaka, ale to widać tylko, kiedy sięgnie się w głąb.
Po drugie: proszę zwrócić uwagę na ostatnie zdanie - czyż nie jest niezamierzenie celnym opisem współczesnej narracji medialnej? Mniejszość a dokładniej: mniejszości w tej chwili dzierżą pakiet większościowy. Właśnie dzięki demokratycznym gazetom
Na taki szczyt absurdalnego humoru nie wpadłby zapewne nawet sam G. K.
