Odświeżyłam sobie właśnie zwiastun filmu “A Good Year” oczywiście Scotta oczywiście Ridleya. Teksty jak precyzyjne cięcia skalpela:
Jeśli znajdziesz coś dobrego, Max, powinieneś się tym zaopiekować, pozwolić temu wzrastać.
Rozglądam się wokół i nie widzę żadnego mężczyzny, poza tak nielicznymi wyjątkami, że chyba jedynie potwierdzającymi regułę, który rozumiałby wartość cierpliwej troski o wzrastanie. Dodajmy (co istotne w tej sytuacji): wzrastanie czego/kogokolwiek poza jego ego. Myślę, że to jest główny powód zdecydowanego smutnienia i spłycania się świata: męskość instant. Tylko czy to w ogóle jest męskość?


