Czytam właśnie dla naszego wydawnictwa książkę “Eating Disorders. The Path to Recovery” i nie mogę sie opędzić od pewnego skojarzenia. Otóż osoby cierpiące na opisywane zaburzenia to ludzie, którzy za wszelką cenę próbują kontrolować swoje ciało, akurat w tym przypadku łaknienie i wagę. I im bardziej im się wydaje, że panują nad nim, tym bardziej skutki ich dzialań są destrukcyjne. Są coraz chudsi a coraz mniej są o tym przekonani. Histerycznie się obżerają, albo głodzą, ale ani jedno ani drugie nie daje im zaspokojenia.
I tu mi się skojarzyła antykoncepcja: histeryczny lęk przed poczęciem na zmianę z histerycznym dążeniem do poczęcia. Żeby potwierdzić, że ze mną jednak jest wszystko w porządku.
I gdzie tu w jednym i drugim przypadku jest miejsce na miłość?

