
Powtórka z piekielnej epistolografii
czerwiec 14, 2008czyli “Listy starego diabła do młodego” reaktywacja. Cudownie przekorna książka będąca dowodem na genialny zmysł obserwacji jej autora. Czytam właśnie List 21. i zatrzymał mnie ten fragment:
Nawet w dziecinnym pokoju można dziecko nauczyć, żeby przez “mój miś” rozumiało nie przedmiot czułości, z którym jest w specjalny sposób związane (bowiem to jest właśnie to, czego ich Nieprzyjaciel nauczy, jeśli mu nie przeszkodzimy), lecz “miś”, którego mogę, jeśli mi się spodoba, rozszarpać na kawałki.
Kiedy kilka dni temu pisałam o “moim Kościele” miałam na myśli dokładnie to pierwsze znaczenie zaimka “mój”: przedmiot czułości; wspólnota, z którą się utożsamiam. Nie potrafiłam potem sobie tego poukładać a tu okazuje się, że niezawodny C.S. ułożył to już za mnie – wystarczyło zajrzeć
I jeszcze mała dedykacja dla pewnego Katolickiego Publicysty:
Na pewno wiesz, że gdy jakiegoś człowieka nie można uleczyć z chodzenia do kościoła, to najlepiej wysłać go w sąsiednią okolicę, by póty szukał koscioła, który by mu “dogadzał”, aż stanie się wybrednym smakoszem i znawcą kościołów
Oraz kazań i kaznodziei…
[Uprzedzając pytania: tak, Andalo, chodzi o TEGO publicystę
]

no, ładnie
a “Listy” właśnie zaczynam czytać, przywiózłszy je ostatnio od Koziczka…
wcięło mi ROTFL po słowie ładnie…