h1

Powtórka z Altmana

czerwiec 8, 2008

“Gosford Park” i genialna Helen Mirren w roli odpowiedzialnej za służbę:

“What special gift you think does good servant have which separates him from the others? It is a gift of anticipation. I’m good servant, I’m more than good – I’m the best. I’m the perfect servant. I know when they’ll be hungry and food is ready. I know when they’ll be tired and bed is turned down. I know that before themselves” *

Doskonały komentarz do Ps 123:

“Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów i jak oczy służącej na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu, aż się zmiłuje nad nami.” (Ps 123,2)

Być doskonałym służącym, to odgadywać myśli i pragnienia tego, komu się służy zanim znajdą one drogę do jego umysłu czy serca. Lub przynajmniej myśleć i pragnąć w tym samym momencie. I czynić to, co się odgadnie, jednocześnie pozostając niewidocznym choć obecnym, co także wyróżnia dobrego służącego (przed oczami mam scenę, kiedy w drzwiach rozpiera się lady McCordle a za nią stoi kamerdyner jej męża z garniturem w ręku i bez słowa czeka aż her ladyship łaskawie usunie się z przejścia :) ). Istnieć jedynie w przejawach swojej posługi: zastawionym perfekcyjnie stole, posłanym łóżku, wypranej bieliźnie. Uprzedzać pragnienia innych tak, jak Bóg uprzedza nasze, On, Sługa Doskonały. 

* Jak myslisz jaki specjalny dar wyróżnia dobrego służącego spośród innych? To dar przewidywania. Jestem dobrą służącą, więcej niż dobrą – najlepszą. Jestem służącą doskonałą. Wiem, kiedy będą głodni i jedzenie jest gotowe. Wiem, kiedy będą zmęczeni i łóżka są pościelone. Wiem to przed nimi.

4 komentarzy

  1. Medialnego nękania ciąg dalszy ;)

    Kto chce być sługą, ręka w górę !
    A w ogóle, kto widział w dzisiejszych czasach sługę?
    Mnie sługa kojarzy się co najwyżej z Antonym Hopkinsem z Okruchów Dnia.

    Nie chcę być sługą.
    Mogę być żołnierzem, synem, uczniem, pracownikiem.
    Przed byciem sługą wzbrania się cała moja osoba.
    Podejrzewam też, że wielu ludzi wezwanie do “bycia sługą” odstrasza od chrześcijaństwa.

    Czy musimy dziś posługiwać się pojęciami ze średniowiecza? Nic dziwnego, ze potem ludzie traktują nas jak skamieliny.

    Pozdrawiam !


  2. Tylko co wtedy zrobić ze zdaniami takimi, jak to: “A kto spośród was chciałby byc pierwszym niech będzie ostatnim i sługą wszystkich” (Jezus z Nazaretu)?

    Mysle, że to odstraszanie bierze się stąd, że bardzo wiele osób próbuje być chrześcijanami nei znając Chrystusa a przede wszystkim nie czerpiąc z Niego, nie korzystając z Jego pomocy. Fajnie dziś o tym mówił o. Delik w kazaniu rano: uważamy, że chrześcijanin, to ktos ochrzczony a zapominamy, że to pojęcie pochodzi od bycia przynależnym do Chrystusa. I potem mamy takie kwiatki, że 90% społeczeństwa uważa się za katolików a żyją pomimo ewangelii. No w końcu ich ochrzcili, chodza raz w roku do spoweidzi komunii, więc o co chodzi?

    Ano o to, że bez żywej relacji z Bogiem nie da się być chrześcijaninem. Nie da się byc sługą, bo po prostu będzie się miało poczucie, że jest się nikim, pomiotłem. A kiedy poznaje się Jezusa człowiek staje się sługą i nawet tego nie zauważa. Duch go prowadzi i powoduje, że staje się zdolny do bycia tym, kim Bóg go chce uczynić. My jestesmy raczej przyzwyczajeni do tego, że mamy samy z sibie się kims stać a potem pochwlić się Panu Bogu. Ne, ne, to nie tak.

    A co do pojecia sługa: fabuła “Gosford Park” opowiada o 20-leciu między wojennym, kudy tam do średniowiecza? ;)

    Odpozdrawiam ciepło!


  3. Ale jest też “kto podąża za mną”, “kto pije moją krew” itd. Opcji jest wiele. Od mediów zależy, którą wykorzystać.

    Oczywiście zgadzam się, że żywa relacja z Bogiem jest najważniejsza.
    Ale nie musi ona przypominać sługi i Pana. Może to być relacja synowska ( Jest taka modlitwa “Ojcze nasz” ;) ), lub relacja nauczyciela i ucznia ( zwłaszcza w znaczeniu starożytnym, czyli “róbcie wszystko to co ja” ).
    Nawet B16 mówi o sobie “jestem pracownikiem winnicy Pańskiej”.

    Pojęcie służby w naszym języku zwiędło. Pozostała służba wojskowa i służba zdrowia, obie z raczej negatywna konotacją.
    Owszem, w starożytności i średniowieczu to było pojęcie zrozumiałe – wtedy każdy był czyimś sługą, podpadał pod jakąś zależność.
    Ale dziś? W świecie wolnych jednostek służba kojarzy się z ograniczeniem wolności.
    Tej wady nie ma ani relacja ucznia z nauczycielem, ani pracownika i pracodawcy ( która w dzisiejszym świecie jest chyba najbardziej zrozumiała). Już nie mówiąc o relacji rodzicielskiej.

    Zaznaczam wyraźnie, ze chodzi mi o słownictwo , nie o sam fakt spełniania woli Bożej. Spełnia ją równie dobrze uczeń, dziecko i pracownik. A te trzy słowa są dziś znacznie bardziej zrozumiałe.

    A co do dwudziestolecia – fabuła “Okruchów dnia” także rozgrywa się późno; na przełomie lat 30 i 40 ( o ile pamiętam) i pokazuje odchodzący w niebyt świat arystokracji.


  4. Tia, to ja już rozumiem o co ci chodzi :) Tak, masz rację, są w Nowym Testamencie obrazy współcześnie bardziej nośne niż sługa.

    Mnie po porstu zauroczył ten tekst i jego zbieżność z tekstem psalmu. Właśnie dlatego, że nie rozumiemy służebności, bycia sługą te słowa wydaje mi sie, że wiele nam wyjaśniają. Chociaż trzeba też przyznać, że bardzo wysoko stawiają poprzeczkę.



Skomentuj