h1

Wczoraj o jutrze

maj 29, 2008

Czytam komentarze pod poprzednim wpisem i dźwięczy mi w głowie wczorajsza ewangelia. Jezus mówi o tym, że zostanie odrzucony i ukrzyżowany, ale zmartwychwstanie. Pomimo tego, że Pan wyraźnie wskazuje, że nie czeka Go ziemska chwała podchodzą do niego Jakub i Jan, synowie Zebedeusza i proszą, aby w swoim królestwie posadził ich po swojej lewej i prawej stronie. “Nie wiecie o co prosicie…” To prawda, nie wiedzą, że proszą o miejsce na krzyżach. Kiedy pozostali uczniowie słysza odpowiedź Jezusa oburzają się na proszących, wtedy Jezus mówi do wszystkich:

“Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.” (Mk 10,42-45)

W kontekście naszej rozmowy o proboszczach i podejściu do kapłaństwa jest to bardzo wyrazista podpowiedź. Wielu kleryków prosząc o święcenia gubi w swojej świadomości słowa Jezusa o krzyżu. Chcą zajmować w chwale miejsce po lewej i prawej stronie, ale tracą ze świadomosci fakt, że te miejsca to miejsca na KRZYŻU. Chcą samorealizacji, mają do niej prawo, ale warto pamiętać, że ewangeliczna samorealizacja to zmartwychwstanie a do niego dochodzi się umierając.

Wczoraj na spotkaniu ojciec głoszący konferencję powiedział rzecz, która bardzo mi zapadła w serce i pamięć: kochać drugiego człowieka to czuć ból związany z otwieraniem się na niego, odsłanianiem swojego serca i zgodą na wejście tej osoby w nasze życie. I tak też jest w życiu kapłańskim: kochać Jezusa to czuć ból Jego otwartego włócznią serca, zgodzić się na to, że będzie się sługą od obmywania nóg, niewolnikiem. I wtedy przychodzi odpowiedź: ludzie lgną do takich kapłanów, chcą z nimi przebywać, chcą im pomagać i troszczą się o nich a jak biskup przenosi takiego księdza na inna parafię, to potrafią zablokować plebanię, żeby nie zabrano im księdza, którego kochają.

Kapłan to ktoś, kto ma kochać pierwszy. Podjąć ryzyko odrzucenia. Znieść taką sytuację można tylko wtedy, kiedy jest się zakorzenionym w Chrystusie i pięknie o tym głębokim związku z Panem pisze w tegorocznym orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Świętość Kapłanów Benedykt XVI (wspomina tam także o księżach w podeszłym wieku, pisałam już o tym tutaj). Takie zakorzenienie sprawia, że każdy wynikający z ludzkiej słabości kryzys, który w Chrystusie może prowadzić wciąż wyżej i dalej, kończy się zmartwychwstaniem tego, co miało być całkowicie i nieodwołanie martwe. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale co ja na to poradzę, że to prawda? :)

Skomentuj