Archiwum dla maj 24th, 2008

h1

Teologicznie przy długim weekendzie

maj 24, 2008

I znów będzie na podstawie komentarzy (przy okazji dzięki za inspiracje :) )

b_m napisała: “Ta modlitwa, ktora napoczal bohjan: ‘Niech Pan przyjmie ofiare z rak twoich (…)’ – brzmi dalej tak: (… ) na czesc i chwale swojego imienia a takze na pozytek nasz i calego Kosciola swietego’.
Zawsze modle sie ‘troche’ inaczej, wierzac, ze ofiara Chrystusa byla za wszystkich a nie tylko za Kosciol, chocby i caly: (… ) a takze na pozytek nasz i swiata calego.”

Niektórzy nawołują do zwołania Trzeciego Soboru Watykańskiego, a tu widać jak na dłoni, że Drugi jeszcze nie dotarł do świadomości ludu (nie ma w tym żadnej pretensji czy złośliwości pod twoim adresem b_m ;) ). Otóż II Sobór Watykański naucza, że istnieje coś takiego jak kręgi przynależności do Kościoła. W ich centrum jest Chrystus a przez poszczególne etapy bliskości z Nim przechodzimy aż na obrzeża, gdzie są ludzie dobrej woli, czyli ci, którzy deklarują się jako niewierzący, ale szczerze szukają prawdy i dobra. Kiedy mówimy na mszy o pożytku dla całego Kościoła włączamy także ich.

Spytasz pewnie, co z pozostałymi? Jezus umarł za wszystkich, ale aby ofiara była dla kogoś była owocna, on musi chcieć przyjąć jej owoce. Jeśli ktoś zamyka się nawet na dobro i prawdę, o Bogu nie wspominając, jak może być dla niego użyteczna Ofiara Chrystusa?

Dlatego ja mówię tak, jak jest w nigerykach (czarny druk w księgach liturgicznych, którym zapisywane są słowa celebransa i odpowiedzi ludu): “z pożytkiem dla nas i Kościoła całego”, bo wiem, że Kościół to wszyscy ci, którzy chcą czerpać z ofiary Chrystusa. A tych, którzy nie chcą czerpać mogę przekonywać swoimi słowami albo życiem, ale nie mogę ich zmuszać do tego, żeby korzystali z tego, co chce dać Chrystus. Staram się szanować ich wolność.

bohjan: “… a mi się zdarza, że po słowach “Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł…” dopowiadam sobie – “Jednak proszę przyjdź”. Coś jest nie tak z tą modlitwą – naśladowanie pokory setnika nie jest już tym samym – czy można oczekiwać, że Jezus przyjdzie do nas, skoro cały tłum na kolanach błaga “nie jesteśmy godni, powiedz TYLKO słowo” i martwi się o zdrowie swojej duszy? A jeśli tu chodzi o coś więcej niż nasze akurat dusze? )

Ech, ta nieszczęsna platońska dusza… W języku Biblii dusza (nefesz) to inaczej życie i kiedy prosisz o uzdrowienie duszy, prosisz o uzdrowienie życia, jego uświęcenie.

Przyznam się wam, że mam słabość do tych słów: “Panie mój, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona moja dusza”. W Ewangelii to nie jest przejaw pokory setnika, ale jego wiary (tak zresztą podsumowuje to Jezus: “U nikogo w Izraelu nie znalazłem takiej WIARY”). On nie tyle uznaje własną małość, co władzę Jezusa – nie trzeba przychodzić i dotykać, wystarczy słowo. Zwróciliście kiedyś uwagę jak setnik uzasadnia swoje zachowanie? “Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: ‘Idź” a idzie; drugiemu: “Przyjdź!” a przychodzi; a słudze: ‘Zrób to!’ a robi” (Mt 8,9). Kiedy parafrazuję setnika widząc Podniesienie – Wywyższonego Baranka – proszę Go, aby mi powiedział: idź, przyjdź, zrób to! Bohjan, to jest Ciało Boga. BOGA. Te słowa służą do tego, żeby mi przypomnieć, że tam jest Wszechmocny Bóg, który mnie zaprasza i jest zdolny mnie uzdolnić do Jego przyjęcia.