Kilka dni temu ku pokrzepieniu serc zaserwowałam anegdotkę o kard. Consalvim i Napoleonie. Dziś chce dorzucić mały komentarz. Też historyczny.
Kiedy oddziały Jagiełły zniszczyły zasiewy w pewnej wsi, królowa Jadwiga ujęła się za poszkodowanymi i robiła Jagielle wyrzuty. On odparł:
- Przecież dostaną odszkodowanie!
Na co Jadwiga miała odpowiedzieć:
- Ale łzy kto im powróci?
Kościół przetrwa wszystko, ale pokrzywdzonym, tracącym wiarę, cierpiącym z powodu zaniedbań biskupa “kto łzy powróci”? Z pewnością uczyni to Bóg, ale na miejscu tych, którzy zostali powołani do troski o Kościół a nie potrafią zatroszczyć się o prawdziwe dobro swojego brata w biskupstwie, wolałabym to zrobić przed Nim. Zwłaszcza, że tęsknię za tym, żeby móc widząc na kims sutannę biskupa, mieć możliwość założenia z góry, że jest to ktoś, komu mogę zaufać. Listy Apostolskie jako wzorzec dobrego biskupa podają dobrego ojca. Nie kogoś, kto klnie, jest agresywny, nadużywa alkoholu lub w najlepszym wypadku jest nieobecny, ale osoby silnej, konsekwetnej, wymagającej najpierw wobec siebie i mającej korzenie zarówno w ziemi, jak i w niebie. Ojca odbijającego w sobie Tego, od którego bierze imię wszelkie ojcostwo na ziemi i w niebie.
