
Notatnik medyczny Matki Teresy z Patny, pierwsza strona:
O Jezu, jedyna miłości mojego serca, chcę cierpieć to, co cierpię, i wszystko, co Ty dasz mi cierpieć, dla Twojej czystej miłości, nie z powodu zasług, jakie mogę zdobyć, nie dla nagród, jakie mi obiecałeś, ale tylko po to, by sprawić Ci radość, by chwalić Cię, by błogosławić Cię zarówno w smutku, jak i w radości.
Jest to modlitwa s. Benigny Consolaty Ferrero, mistyczki, który to tekst, potraktowany jako poważna prośba (a taką był), przeraża głębią wyrzeczenia wypływającego ze zjednoczenia z Bogiem i duchowej dojrzałości. A co znajdujemy potem w tym notatniku? Ano terminy medyczne, opisy chorób i metody ich leczenia, nazwiska i adresy potencjalnych dobroczyńców mającego powstać zgromadzenia oraz… przepisy na ciastka. Kompletny misz masz, jak w kobiecej torebce. Pozorny chaos, który większość mężczyzn przyprawiłby o całkowite zagubienie i żarliwą chęć panicznej ucieczki. Proszę jednak nie uciekać, Drodzy Panowie! W tym szaleństwie jest ukryte olbrzymie piękno polegające na umiejętności ogarnięcia przez jedną osobę i we właściwych proporcjach całości ludzkiego doświadczenia, które swoje źródło ma w Bogu, ale zawiera też potrzeby materialne i fizjologiczne, oraz tę odrobinę radości jaką daje dobrze upieczone ciasteczko.
Myślę, że zawartość tego notatnika pieknie wyraża to, co Jan Paweł II nazwał geniuszem kobiety: bezkolizyjne łączenie duchowego z namacalnym. Boski dar ucieleśniania Logosu.
Napisane w Zapiski z redakcji | Tagi: książki, teologia
