Archiwum dla kwiecień 6th, 2008

h1

“Pójdź, bądź moim światłem”

kwiecień 6, 2008

Dopiero zaczęłam czytać, ale książka już mnie poruszyła. Dotyka we mnie pytania o wiarę, poważne traktowanie codziennie wypowiadanego Credo. To nie tak, że szaleństwo miłości do Boga dotyczy tylko osób konsekrowanych, my szarzy świeccy też powinniśmy być szaleni, czyt. zdolni do całkowitego posłuszeństwa w wypełnianiu naszej codzienności Bogiem. Sami z siebie do tego zdolni nie jesteśmy, podobnie jak nie była do tego zdolna Matka Teresa (i w jej zapewnienia, które tej niezdolności dotyczą, wcale nie wątpię), ale przecież On może wszystko… I przemienia wszystko…

Przypomniały mi się spory o to, które z powołań w Kościele jest lepsze: konsekracja czy życie w świecie. Myślę, że to źle postawione pytanie. Należy pytać o to, które z tych powołań jest lepsze dla konkretnej osoby a nie lepsze z natury. Źle jest, kiedy ktoś powołany do konsekracji rezygnuje z niej i źle jest, kiedy ktoś powołany do życia świeckiego wybiera konsekrację. Przykładem, który w takich momentach zawsze przychodzi mi na myśl, jest opowieść z Księgi II “Dialogów” św. Grzegorza.
Otóż przyprowadzono do św. Benedykta opętanego (Grzegorz pisze o nim “duchowny bez święceń”, więc prawdopodobnie chodzi o osobę zakonną). Święty z Nursji włożył na niego ręce i uwolnił go, po czym rzekł: “Idź i nie jedz odtąd nigdy więcej mięsa. I nie waż się przyjąć święceń kapłańskich. W dniu zaś, w którym ośmieliłbyś się przyjąc święcenia, zaraz wpadniesz z powrotem pod władzę szatana.”  Ów uwolniony nie posłuchał rady Benedykta i ponownie opętany zmarł (Dialogi 16,1-2).

Jak widać w tej historii święcenia niekoniecznie muszą być szczytem chrześcijańskiego życia. Od siebie dodam, że śluby zakonne także. W chrześcijaństwie najważniejsze jest POSŁUSZEŃSTWO Jezusowi. I jeśli On mi mówi: “Pozostań w świecie”, to szukanie innej “doskonalszej” drogi to zwykła pycha. Nie mówiąc o tym, że takie myślenie wyraźnie pokazuje, że nauczanie św. Pawła o wzajemnym uzupełnianiu się powołań w Kościele ( apostoł mówi o tym używając obrazu Kościoła jako ciała) ciągle wydaje się dla nas zbyt trudne do przyjęcia. Potrzebujemy swojej odmienności, dzięki niej możliwe jest współdziałanie.